
Do zdarzenia doszło około godziny 21:00 5 maja, kiedy młody mężczyzna niespodziewanie wpadł do rzeki Han w pobliżu deptaka Bach Dang (dzielnica Hai Chau, Da Nang ). Pomimo krzyków i rzucania kół ratunkowych, ofiara nie była w stanie złapać żadnego z nich i walczyła w wodzie.
W tym czasie pan Tran Dai Min spacerował z żoną i dzieckiem w pobliżu miejsca zdarzenia. Słysząc wołanie o pomoc, natychmiast pobiegł zbadać sprawę. W słabym świetle odbijającym się od powierzchni wody widział jedynie głowę ofiary unoszącą się na powierzchni. Ofiara była niemal całkowicie wyczerpana.
Min opowiadał, że widząc młodego mężczyznę tonącego w wodzie, był bardzo zaniepokojony. Koło ratunkowe, które rzucił, nie mogło dosięgnąć ofiary i zostało porwane przez prąd. W tym krytycznym momencie zdążył tylko powiedzieć o tym żonie, po czym natychmiast skoczył do rzeki, aby uratować mężczyznę.
Nocna woda była lodowata, a obszar pod powierzchnią dość ciemny, co utrudniało dotarcie do poszkodowanego. Mimo to Min próbował szybko płynąć w kierunku koła ratunkowego unoszącego się na środku rzeki, aby przyciągnąć ofiarę bliżej. Zbliżając się, uspokajał poszkodowanego, instruując go, aby mocno trzymał się koła, aby zachować spokój.
Na brzegu wiele osób nadal wzywało pomocy. Min namawiał ludzi do znalezienia lin, które mogliby rzucić, aby uratować ofiarę. Następnie on i ofiara chwycili się koła ratunkowego i próbowali przepłynąć ponad 100 metrów w kierunku mostu w kształcie półksiężyca, gdzie poziom wody był niższy i łatwiej było wyciągnąć ofiarę na brzeg.
W lodowatej wodzie pomoc wyczerpanej osobie nie jest łatwym zadaniem. Mimo to Minowi udało się zachować siły, nieustannie dodając otuchy poszkodowanemu i przesuwając tratwę ratunkową bliżej bezpiecznego miejsca. Kiedy ratownicy na górze spuścili linę, pomógł młodemu mężczyźnie złapać się jej, aby mogli wyciągnąć go na brzeg jako pierwsi. Dopiero gdy poszkodowany został bezpiecznie doprowadzony w bezpieczne miejsce, Min otrzymał pomoc w wyciągnięciu.
Wielu świadków było głęboko poruszonych odważnym czynem młodego mężczyzny. Gdyby nie odwaga i szybka reakcja Mina, konsekwencje mogłyby być o wiele poważniejsze.
Po wydobyciu na brzeg, młody mężczyzna drżał, jego skóra była blada, ale wciąż był przytomny. Natychmiast po tym przybyła straż pożarna z wydziału ratownictwa i ratownictwa policji miasta Da Nang, aby udzielić mu pierwszej pomocy. Funkcjonariusze i żołnierze ogrzali ciało poszkodowanego, posmarowali go olejem, podali mu do picia wodę imbirową i zmienili ubranie na suche. Po pewnym czasie stan zdrowia poszkodowanego stopniowo się ustabilizował i niebezpieczeństwo minęło.
Pan Tran Dai Min, pochodzący z okolic plaży Nam O w okręgu Hai Van, umie pływać od dzieciństwa. Przyznaje jednak, że nie jest szczególnie utalentowanym pływakiem. Niemniej jednak, w sytuacji zagrożenia życia lub śmierci, nie stałby z boku i nie patrzył, jak inni cierpią.
„Kiedy wskoczyłem do wody, żeby ratować tę osobę, wiedziałem, że nie jestem dobrym pływakiem. Ale kiedy zobaczyłem kogoś powoli tonącego w rzece, nie mogłem ustać w miejscu. Pomyślałem, że muszę jak najszybciej doprowadzić ofiarę do brzegu. Na szczęście wszyscy pomogli na czas, więc ofiara była bezpieczna” – powiedział Min.
.jpg)
8 maja pan Le Cong Dong, wiceprzewodniczący Komitetu Ludowego Dzielnicy Hoa Xuan, odwiedził, zachęcił i wręczył panu Tran Dai Minowi dyplom pochwalny od przewodniczącego Komitetu Ludowego Dzielnicy w uznaniu jego szlachetnego czynu. Lokalni przywódcy docenili działania pana Mina, uznając je za przejaw poczucia odpowiedzialności, współczucia i cennej tradycji wzajemnego wsparcia wśród mieszkańców Da Nang, świadczącej o ich gotowości do niesienia pomocy innym w potrzebie. Wyrazili również nadzieję, że w społeczności pojawi się więcej przykładów dobrych uczynków.
Źródło: https://baodanang.vn/dung-cam-cuu-nguoi-tren-song-han-3335991.html











Komentarz (0)