O krok bliżej zapewnienia sobie utrzymania w lidze.
Tottenham „zdobył jeden punkt” zamiast „stracić dwa” po remisie 1:1 z Leeds we wczorajszym meczu Premier League. Bohater Mathys Tel (który otworzył wynik w 50. minucie) niespodziewanie stał się „sabotażystą drużyny”, strzelając niezasłużonego rzutu karnego, który pozwolił przeciwnikom wyrównać.

Trener Roberto De Zerbi pomaga Tottenhamowi uniknąć spadku.
ZDJĘCIE: AFP
Gdyby wygrali, Tottenham miałby teraz 99% szans na uniknięcie spadku. Rozczarowanie kibiców Tottenhamu prowadzi do wniosku, że ten wynik był rozczarowujący. W rzeczywistości Tottenham powiększył swoją przewagę nad West Ham do 2 punktów po tym wyniku. Obie drużyny mają jeszcze dwa mecze do końca, z jedną istotną różnicą: Tottenham ma lepszy bilans bramkowy. Znaczenie tej różnicy polega na tym, że Tottenham nadal miałby przewagę, nawet gdyby zremisował, a West Ham wygrał kolejny mecz (chyba że wygra różnicą większą niż dziesięć bramek). Jeśli West Ham nie wygra żadnego z dwóch ostatnich meczów, Tottenham ma praktycznie zapewnione utrzymanie.
To tylko jeden punkt, ale to ogromna różnica w porównaniu z porażką West Hamu z Arsenalem tuż przed tym. Warto też zauważyć, że dla drużyn walczących o utrzymanie zwycięstwo nigdy nie jest łatwe. Uniknięcie porażki w każdym meczu to już wielkie osiągnięcie!
Prawdziwym bohaterem, który pomógł Tottenhamowi zdobyć punkt w meczu z Leeds, był bramkarz Antonin Kinsky. Popisał się dwiema spektakularnymi obronami – strzałem z dystansu Seana Longstaffa i groźnym strzałem głową Joe Rodona. Niedawno Kinsky znakomicie obronił również rzut wolny w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Joao Gomesa, pomagając Tottenhamowi wygrać 1:0 z Wolverhampton.
Rozkwit pod okiem trenera De Zerbiego
Bramkarz Kinsky sam w sobie jest „cudownym” graczem, który robi różnicę, ilustrując całą transformację Tottenhamu od czasu przybycia trenera Roberto De Zerbiego. Sam Kinsky w trzech ostatnich ważnych meczach zaliczył trzy kluczowe interwencje, równoważne strzeleniu goli. Pomijając kwestię, czy zabłyśnie, sam fakt, że wciąż może grać na najwyższym poziomie, jest już sukcesem. Z jednej strony powszechnie uważa się, że nigdy więcej nie pojawi się w kadrze Tottenhamu. Z drugiej strony, pojawiają się przewidywania, że jego załamanie psychiczne i zrujnowana reputacja mogą uniemożliwić mu powrót do zdrowia i znalezienie nowego zespołu po ostrej krytyce ze strony trenera Igora Tudora.
Wszystko zaczęło się od porażki 2:5 z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. Kinsky wielokrotnie popełniał głupie błędy, tracąc dwie bramki na początku meczu. Musiał zejść z boiska w 17. minucie. Trudno powiedzieć więcej, skoro bramkarz jest zmieniany tak wcześnie. Rzadko się zdarza, żeby trener dokonał takiej zmiany w piłce nożnej na najwyższym poziomie. Tak czy inaczej, przegrali, ale działania Igora Tudora skutecznie „zabiły” karierę Kinsky'ego.
Na szczęście dla czeskiego bramkarza, trener De Zerbi zastąpił Tudora. Natychmiast popracował z Kinskym na treningu, aby go uspokoić. Nie tylko podniósł na duchu Kinsky'ego, ale De Zerbi podniósł również morale całego zespołu. Zawodnicy Tottenhamu częściej niż jakakolwiek inna drużyna w ostatnich pięciu meczach ligowych naciskali i odzyskiwali piłkę na połowie przeciwnika. Styl gry Tottenhamu koncentruje się na wygrywaniu, a nie na bezpiecznym podejściu, często spotykanym w zespołach z dołu tabeli.
Godną uwagi cechą pod wodzą De Zerbiego jest niezmiennie odporna linia pomocy Tottenhamu. Najważniejszą różnicą w porównaniu z poprzednią sytuacją jest wzrost pewności siebie zawodników. W pozostałych dwóch meczach wciąż jest wiele do poprawienia, ale najważniejsze jest to, że Tottenham ma teraz kontrolę nad swoim losem. Grają coraz lepiej w ciągu ostatniego miesiąca, nawet bez najsilniejszego składu. Jeśli Tottenham uniknie spadku, jego kibice będą tak szczęśliwi, jak gdyby wygrali mistrzostwo!
Source: https://thanhnien.vn/hlv-roberto-de-zerbi-cap-cuu-tottenham-nhu-the-nao-185260512222953964.htm











Komentarz (0)