
Manchester City stoi w obliczu ryzyka drugiego roku z rzędu bez trofeum - Zdjęcie: AFP
Manchester City odpadł w 1/8 finału Ligi Mistrzów po porażce z Realem Madryt 1:5 w dwumeczu. Omal nie stracili też pozycji w walce o tytuł mistrza Premier League, tracąc do Arsenalu 9 punktów.
Ujawnianie wielu słabości
Biorąc pod uwagę obecne okoliczności, kibice raczej nie uwierzą, że drużyna Pepa Guardioli może pokonać Arsenal i wygrać Puchar Ligi Angielskiej lub zajść daleko w Pucharze Anglii.
Sezon 2025-2026 rysuje się w ponurych barwach dla Manchesteru City. Z pozycji lidera, drużyna jest teraz w stanie poważnego spadku formy. Manchester City nie potrafi utrzymać przewagi, nie potrafi korygować błędów i stracił nawyk przyspieszania w decydujących momentach.
Dotkliwe porażki z Realem Madryt w obu meczach Ligi Mistrzów obnażyły wszystkie słabości zespołu: niestabilną obronę, skostniałą pomoc, brak precyzji w ataku i niekompetencję gwiazd. Niewiele lepiej było w Premier League. Gorzki remis 1:1 z West Ham w zeszły weekend sprawił, że tytuł mistrzowski oddalił się jeszcze bardziej od Man City.
Bramka stracona West Hamowi była również trzynastym przypadkiem, gdy bramka Manchesteru City padła w meczu Premier League w tym sezonie – to alarmująca statystyka, biorąc pod uwagę ich ambicje mistrzowskie. Co gorsza, drużynie z Etihad Stadium grozi załamanie w drugiej połowie.
Statystyki pokazują, że gdyby wszystkie mecze w tym sezonie zakończyły się po pierwszych 45 minutach, drużyna Pepa Guardioli miałaby 68 punktów. Ale prawda jest taka, że mają ich tylko 61.
Manchester City stracił 16 punktów z pozycji lidera (wliczając dwie porażki po powrocie). Z tego 11 punktów zostało straconych, pomimo prowadzenia do przerwy. Brak koncentracji w ostatnich minutach meczów okazuje się być piętą achillesową Manchesteru City.
Aż 40% straconych bramek padło po 75. minucie, a 35% po 80. minucie. Bramkarz Donnarumma musiał wyciągać piłkę z siatki w 93. minucie, gdy Arsenal wyrównał, w 90. minucie przeciwko Chelsea oraz w 89. minucie w meczu rewanżowym z Brighton.
W przeciwieństwie do nich, ich najwięksi rywale, Arsenal, są niezwykle odporni. Podopieczni Mikela Artety stracili zaledwie siedem punktów z czołowych pozycji i często strzelają decydujące gole w doliczonym czasie gry, co widać w niedawnym zwycięstwie 2:0 nad Evertonem.

Pep ma problemy z Man City - Zdjęcie: REUTERS
Kończą mi się siły i pomysły.
Od momentu dołączenia do angielskiej piłki nożnej, menedżer Pep Guardiola wypracował sobie pewien schemat. Jeśli Manchester City nadal walczy o tytuł w marcu, zazwyczaj tworzy druzgocące serie zwycięstw, które trwają do końca sezonu, by zdobyć mistrzostwo.
Absolutna kontrola i umiejętność tłumienia szans przeciwników były kiedyś bronią, która budziła strach w każdym rywalu. Ale w tym sezonie ta broń okazała się zupełnie nieskuteczna.
Obecny kryzys jest długotrwałą konsekwencją kryzysu, który rozpoczął się w zeszłym sezonie. Utrzymanie drużyny, która przez siedem kolejnych lat gra z najwyższą intensywnością, wydaje się wyczerpać siły fizyczne i psychiczne Manchesteru City.
Świadomy tego, trener Pep Guardiola zrewolucjonizował drużynę, wymieniając połowę podstawowego składu. Jednak zamiast wnieść nowe życie, ta zmiana spowodowała utratę spójności systemu.
Nawet znakomity trener Pep Guardiola okazywał oznaki frustracji. Po remisie z West Ham wydawał się zdezorientowany. Ubolewał nawet nad niesprawiedliwością futbolu, narzekając, że jego piłkarze oddali 24 strzały, ale nie zdołali zapewnić sobie zwycięstwa.
Finał Pucharu Ligi z Arsenalem i pozostałe mecze Pucharu Anglii to ostatnia deska ratunku. Jednak biorąc pod uwagę ich obecne występy, kibice Manchesteru City nie mogą być pewni swojej drużyny.
W obliczu zdemoralizowanego i pozbawionego energii zespołu, wizja zakończenia sezonu bez trofeów drugi rok z rzędu jest dla niebieskiej połowy Manchesteru bardziej realna niż kiedykolwiek wcześniej.
Źródło: https://tuoitre.vn/man-city-doi-mat-mua-giai-tham-hoa-20260319090617927.htm











Komentarz (0)