Ilustracje z gazety Tuoi Tre Cuoi.
W odpowiedzi na serię artykułów „Rada Rodziców: Kogo reprezentują?” wielu czytelników wyraziło różne opinie i podjęło dyskusję na ten temat.
Zarząd przedstawicielski po prostu „zbiera, zbiera i zbiera”.
Jeden z czytelników stwierdził wprost: „Większość stowarzyszeń rodzicielsko-nauczycielskich to po prostu przedłużenia” administracji szkolnej, których zadaniem jest zbieranie, pobieranie i jeszcze raz zbieranie opłat.
Użytkownik lehu****@gmail.com skomentował: „ Rada Rodziców i Nauczycieli powinna informować rodziców o różnych opłatach, ale szkoła nie mogła tego zrobić. Szkoła rozmawiała już o tym z Radą Rodziców i Nauczycieli przed zebraniem rodziców z nauczycielami”.
Według czytelnika Thien Sanga to „przedłużone ramię” jest „potężnym narzędziem dla dyrektorów i administratorów szkół, umożliwiającym pobieranie opłat poza regulaminem”.
Dlatego też, zamiast reprezentować rodziców, rada rodziców i nauczycieli reprezentuje szkołę.
Czytelnik leva****@gmail.com skomentował: „Dyrektor chce wykorzystać radę rodziców i nauczycieli jako narzędzie do pobierania opłat poza regulaminem. Jednocześnie, jeśli pojawią się jakiekolwiek reakcje lub skargi, odpowiedzialność zostanie przerzucona na radę rodziców i nauczycieli”.
Wielu rodziców, w tym ja, boi się sprawiać swoim dzieciom kłopoty lub niedogodności. Dlatego coroczne zebranie rodziców z nauczycielami, które powinno być okazją do wymiany doświadczeń i opinii na temat nauki i zabawy dzieci, stało się konkursem i targowaniem się o wysokość składki i o to, jak konkurować z kolejną klasą.
„Dobrowolny, ale obowiązkowy podpis na formularzu zobowiązania dotyczącego funduszu edukacyjnego mówi wszystko” – napisała czytelniczka Anh Vũ.
Czy zarząd przedstawicielski jest nadal odpowiedni?
W świetle tej sytuacji wielu czytelników zasugerowało rozwiązanie rady rodzicielskiej, gdyż jej działalność jest bezużyteczna i nie ma już znaczenia.
Nadal podtrzymuję swoje stanowisko, opowiadając się za całkowitym zakazem tzw. stowarzyszeń rodzicielskich. Jestem rodzicem i samotną matką ciężko pracującą, aby wychować i wykształcić swoje dzieci. Ciężar podręczników, czesnego i dodatkowych zajęć utrudnia życie biednym, pracującym rodzicom, takim jak ja.
„Zauważyłem, że w szkołach podstawowych i średnich stowarzyszenia rodzicielskie, oprócz zabiegania o datki na różne fundusze, nie pomagają dzieciom w nauce” – podzielił się użytkownik phuo****@gmail.com.
Tymczasem czytelnik Nguyen Hoai Tam skomentował: „Gdzie są korzyści dla rodziców? Oni po prostu stoją i reprezentują szkołę, zbierając różne fundusze. Rodzice powinni uczestniczyć w spotkaniach z entuzjazmem, a nie z obawą przed koniecznością uiszczenia tych opłat”.
Przedstawiając się jako „członek komitetu rodziców”, czytelnik Minh Kute skomentował: „Moim zdaniem, w dobie Przemysłu 4.0 i transformacji cyfrowej, ten komitet rodziców powinien zostać zniesiony. Nauczyciele powinni komunikować się bezpośrednio z rodzicami za pośrednictwem czatów grupowych lub rozmów telefonicznych. Komitet rodziców nie nadaje się już do funkcjonowania w realnych warunkach”.
Los tych, którzy „niosą ciężar”
Jednak jeden z przedstawicieli podzielił się następującą refleksją: „To mój siódmy rok w samorządzie uczniowskim, odkąd moje dziecko poszło do pierwszej klasy. Szczerze mówiąc, kocham moje dziecko tak bardzo, że staram się jak mogę, aby pomóc klasie i nauczycielom”.
Za każde 10 dongów wpłaconych przez rodziców, każdy członek komitetu przedstawicielskiego rodziców dokłada 12-13 dongów. Wszelkie nieprzewidziane wydatki zawsze pokrywają sami członkowie komitetu; nigdy nie odważą się ruszyć funduszu klasowego.
Jeśli w klasie występują drobne uszkodzenia lub problemy z dekoracją, rada uczniowska dokłada wszelkich starań i środków, aby szybko je rozwiązać, nie szkodząc dzieciom. Dlatego nigdy nie ma negatywnych opinii. Liczy się intencja i sposób, w jaki się to robi.
Według czytelniczki Thanh Thanh: „Bez składek z funduszu klasowego, skąd wzięłyby się pieniądze na finansowanie zajęć rekreacyjnych i imprez dla dzieci? Klimatyzatory są brudne, a skąd miałyby pochodzić pieniądze na inne udogodnienia w klasach? Wpłaty z funduszu służą jedynie tworzeniu udogodnień i zajęć, z których będą mogły korzystać nasze dzieci. To prawda, że cały ciężar spoczywa na przedstawicielach klas”.
Zgadzając się, czytelnik Ba Phi skomentował: „Moim zdaniem powinien istnieć fundusz klasowy. Ci, którzy mają mało, wpłacają niewiele, a ci, którzy mają dużo, wpłacają dużo, aby dzieci mogły się dobrze bawić podczas nauki i wspólnie uczestniczyć w zajęciach grupowych. O ile dochody i wydatki są jasno udokumentowane, to w porządku”.
Jeśli samorząd uczniowski nie będzie zbierał pieniędzy, kto zajmie się ich zbieraniem i organizacją zajęć dla dzieci, gdy nauczyciele będą skupieni na nauczaniu i zgodnie z regulaminem nie będą mogli zbierać funduszy klasowych?
„Nie można po prostu arbitralnie stwierdzić, że zamierza się rozwiązać komitet przedstawicielski”.
Źródło: https://tuoitre.vn/ban-dai-dien-cha-me-hoc-sinh-da-loi-thoi-20241009184851262.htm







