![]() |
Nadszedł czas Arsenalu. |
Gdy strata do Man City zwiększyła się do pięciu punktów, a pozostałe mecze wyglądają łatwiej niż kiedykolwiek, najważniejszym pytaniem jest teraz: czy droga do mistrzostwa rzeczywiście była wybrukowana czerwonym dywanem dla zespołu Mikela Artety?
Pokonywanie śmiertelnego zakrętu z determinacją mistrza.
Arsenal nie odniósł miażdżącego zwycięstwa ani nie popisał się imponującym występem, ale pokonał West Ham pragmatycznym stylem gry i opanowaniem godnym prawdziwego pretendenta do tytułu. Na London Stadium drużyna Mikela Artety nie stworzyła znacząco więcej sytuacji niż przeciwnicy (xG wyniosło 1,18 w porównaniu do 1,16). W ostatnich minutach meczu panował też niepokój, a VAR okazał się „wybawieniem”, ratując gości przed utratą gola o włos.
Jednak w końcowej fazie sezonu najważniejsze nie jest już piękne zwycięstwo, ale umiejętność zdobywania punktów w trudnych meczach. Arsenal właśnie to zrobił. Zwycięstwo nad West Ham przedłużyło serię meczów bez straconego gola do trzech kolejnych, a jednocześnie zwiększyło łączną liczbę punktów do 79, co dało mu 5-punktową przewagę nad Man City.
Warto zauważyć, że West Ham jest prawdopodobnie największym wyzwaniem Arsenalu w rundzie finałowej. W przeciwieństwie do wielu drużyn, które prawie zapewniły sobie obecną pozycję, West Ham przystępuje do derbów z ogromnym instynktem przetrwania, wciąż potrzebując punktów, aby uniknąć spadku. Zespół desperacko walczący o punkty to zawsze trudny przeciwnik, zwłaszcza biorąc pod uwagę ogromną presję związaną z wygraniem mistrzostwa, jaka ciąży na Arsenalu.
Ostatecznie jednak szczęście nie sprzyjało drużynie z London Stadium. Arsenal nie eksplodował, ale był wystarczająco odporny, by utrzymać niewielką przewagę. To właśnie tej jakości brakowało drużynie w poprzednich rozczarowujących sezonach.
Patrząc wstecz na drogę Arsenalu w tym sezonie, widać wyraźnie, że Arteta zbudował drużynę, która wie, jak wygrywać na wiele różnych sposobów. Potrafią miażdżyć przeciwników gradem bramek, ale potrafią też wzmocnić defensywę, by w zaciętej walce zapewnić sobie trzy punkty. A w kluczowych momentach sezonu to drugie bywa nawet bardziej cenne.
![]() |
Arteta przeszedł przez najtrudniejsze okresy. |
Czy Burnley i Crystal Palace powstrzymają Arsenal?
Po pokonaniu West Hamu, pozostałe mecze Arsenalu nagle stały się znacznie łatwiejsze. Pozostałymi rywalami Arsenalu są jedynie Burnley i Crystal Palace, drużyny z niewielką motywacją w Premier League.
Burnley obecnie plasuje się na dole tabeli i niedawno zaskoczyło Aston Villą remisem 2:2. Jednak ten wynik był częściowo spowodowany tym, że Aston Villa celowo oszczędzała energię na finał Ligi Europy, zamiast dać z siebie wszystko.
Zespół Burnley, który już spadł z ligi lub jest niemal całkowicie zdemoralizowany, raczej nie będzie stanowił większego wyzwania dla Arsenalu, zwłaszcza że londyński zespół miał cały tydzień odpoczynku.
Wielu kibiców Arsenalu marzy nawet o zdecydowanym zwycięstwie nad Burnley, które pozwoliłoby im poprawić bilans bramkowy. Jeśli tak się stanie, Kanonierzy mogą wejść do finału w spokojnym nastroju, potrzebując jedynie remisu z Crystal Palace, aby zapewnić sobie tytuł dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu niż Man City.
W swoim ostatnim meczu Crystal Palace raczej nie będzie chciał być „spoilerem”. Powodem jest to, że zaledwie trzy dni po spotkaniu z Arsenalem zagrają w finale Pucharu Konferencji z Rayo Vallecano.
Biorąc pod uwagę, że tytuł mistrza Europy ma dla Palace szczególne znaczenie historyczne, priorytetem będzie niewątpliwie skupienie się na personelu i kondycji fizycznej.
Oczywiście, Premier League nigdy nie była ligą łatwą do przewidzenia. Arsenal wciąż musi unikać głupich wpadek, które trapiły go w kluczowych momentach sezonu w przeszłości. Manchester City słynie również z niesamowitego wzrostu formy pod koniec sezonu.
Jeśli jednak przyjrzeć się tylko terminarzowi, formie defensywnej i obecnemu szczęściu, trudno zaprzeczyć, że Arsenal ma przewagę pod względem czasu, lokalizacji i personelu.
Źródło: https://znews.vn/burnley-va-crystal-palace-du-suc-ngang-chan-arsenal-post1650502.html









Komentarz (0)