Wietnamski eksport owoców i warzyw w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku osiągnął kwotę 5,7 miliarda dolarów, co stanowi tyle samo, co w ubiegłym roku, i jest najwyższym poziomem w historii.
To nie przypadek, że w ostatnich latach wietnamskie produkty rolne stale osiągają znakomite wyniki. To owoc trudnego okresu strategicznych negocjacji mających na celu otwarcie rynków i wysiłków na rzecz restrukturyzacji produkcji, aby podbić serca najbardziej wymagających klientów na świecie .
Podróż wietnamskich owoców warta miliardy dolarów.
Dwa lata temu durian był stosunkowo mało znanym produktem wśród najważniejszych wietnamskich owoców i warzyw. Wartość eksportu wynosiła zaledwie kilkadziesiąt milionów dolarów rocznie. Mało kto mógł przewidzieć, że po uzyskaniu dostępu do rynków zbytu, zwłaszcza chińskich, eksport durianu będzie stale rósł wykładniczo.
W ubiegłym roku obroty eksportowe wyniosły 2,3 miliarda dolarów, a w tym roku wzrosły do 2,5 miliarda dolarów, co czyni je najchętniej eksportowanym produktem owocowo-warzywnym w naszym kraju. Warto zauważyć, że Wietnam niedawno podpisał protokół zezwalający na eksport mrożonego durianu na rynek chiński.

Według wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi Hoang Trunga, jest to przełomowe osiągnięcie dla wietnamskich produktów rolnych. Protokół w sprawie eksportu mrożonego durianu zapewni nam wiele korzyści, które pozwolą nam zwiększyć eksport. Obrane lub całe duriany, spełniające wymogi techniczne, mogą być eksportowane.
Brzmi to prosto, ale osiągnięcie takich wskaźników wzrostu było długim procesem negocjacji technicznych i otwarcia rynku przez odpowiednie organy. Doskonałym przykładem jest historia smoczego owocu. Zanim durian stał się owocem o największej wartości eksportowej, smoczy owoc był najważniejszym produktem rolnym Wietnamu, wartym miliardy dolarów, i kraj ten musiał pokonać wiele trudności, aby dotrzeć do jednego z najbardziej wymagających rynków na świecie: Stanów Zjednoczonych.
Wiceminister Hoang Trung wspominał, że proces negocjacji w sprawie eksportu smoczego owocu do Stanów Zjednoczonych trwał prawie 10 lat. W tamtym czasie, ze względu na drobiazgowy i obszerny proces oceny oraz brak doświadczenia Wietnamu w jego wdrażaniu, zaproponowaliśmy, aby Stany Zjednoczone wysłały delegację urzędników do USA, która bezpośrednio zajęłaby się kwestiami technicznymi i prowadziła negocjacje.
Podczas negocjacji strona amerykańska wysunęła kilka żądań, które, choć technicznie skuteczne, szkodziły ich towarom. Na przykład, zażądali, aby świeże owoce pitai były przycinane u nasady liści, ponieważ to właśnie tam bytują mszyce. Jednak odcięcie tej części owocu spowodowałoby jego szybkie zepsucie, co wpłynęłoby na jego jakość i uniemożliwiłoby jego eksport.
Jeśli negocjatorzy nie mają odpowiedniej wiedzy fachowej i nie znają faktów, nie będą w stanie przedstawić przekonujących wyjaśnień naukowych i uzasadnień, co może skutkować nałożeniem niewłaściwych środków na produkt.

Co więcej, Stany Zjednoczone początkowo wnioskowały o ocenę ryzyka i podjęcie odpowiednich działań zaradczych w odniesieniu do ponad 60 gatunków szkodników; jednak po intensywnych negocjacjach i dostarczeniu dokumentacji technicznej listę tę ograniczono do zaledwie 6 gatunków.
Po przejściu tego etapu Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych zamieści na swojej stronie internetowej informację, w której zbierze opinie od społeczeństwa i przedsiębiorców na temat ewentualnego dopuszczenia wietnamskiego smoczego owocu do obrotu na rynku amerykańskim.
„W tamtym momencie czułem, że odnieśliśmy już 80-90% sukcesu. To było bardzo stresujące i każdego dnia zespół negocjacyjny monitorował opinie Amerykanów i przedsiębiorców, aby przygotować się do kolejnej rundy negocjacji”.
„W sierpniu 2008 roku Stany Zjednoczone ogłosiły oficjalne otwarcie swojego rynku dla wietnamskiego smoczego owocu, co stanowiło nowy kamień milowy dla produktów rolnych naszego kraju. Był to również pierwszy owoc z naszego kraju, który w tym czasie został wyeksportowany do USA” – powiedział wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.
Po otrzymaniu „wiz”, początkowo dostawy smoczego owocu do Stanów Zjednoczonych liczyły zaledwie kilkaset kilogramów, przewożone samolotami. Jednak dziś setki tysięcy ton smoczego owocu przepłynęły przez morze, aby podbić najbardziej prestiżowy rynek świata. Ten początkowy sukces utorował drogę do łatwiejszych negocjacji dotyczących innych produktów, zgodnie z uproszczonymi procedurami.
Tylko na rynku amerykańskim, oprócz smoczego owocu, Wietnam ma obecnie siedem innych produktów rolnych dopuszczonych do eksportu: mango, longan, liczi, rambutan, karambolę, pomelo, kokos i wkrótce owoc marakui.
„Kiedy wejdziemy na rynek amerykański, nie będziemy się bać żadnego innego rynku. Obecnie, niezależnie od tego, jakich produktów potrzebują inne rynki, takie jak Chiny, Japonia, Korea Południowa, Tajwan, Nowa Zelandia, Australia i UE, możemy sprostać ich zapotrzebowaniu” – powiedział wiceminister Trung.

Produkcja dostosowana do popytu rynkowego.
Statystyki Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi pokazują, że w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku wietnamski eksport owoców i warzyw osiągnął 5,7 miliarda dolarów (równowartość ubiegłorocznego eksportu). Według wiceministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Hoang Trunga, ten sukces jest zasługą zorientowanej na rynek produkcji wietnamskiej w ostatnich latach.
W ciągu ostatnich 10 lat sektor rolny głęboko zintegrował się z gospodarką globalną, uczestnicząc w licznych międzynarodowych arenach i forach. Wietnamskie firmy proaktywnie zrozumiały potrzeby i preferencje różnych rynków, opracowując w ten sposób bardziej systematyczne i efektywne strategie i plany produkcyjne oparte na sygnałach rynkowych.
Dzięki ciągłemu udoskonalaniu procesów produkcyjnych, wiele wymagających krajów sprowadza odmiany roślin bezpośrednio na pola uprawne wietnamskich rolników. Na przykład Japonia sprowadza odmiany warzyw i batatów do odległych rejonów prowincji Lam Dong, instruując rolników, jak uprawiać pożądane produkty.
Jednak, jak ubolewał wiceminister Trung: Otwarcie rynku jest samo w sobie trudne, ale utrzymanie i zwiększenie udziału w rynku jest jeszcze większym wyzwaniem. Niedawny przypadek durianu może być tego doskonałym przykładem. Początkowo szybki rozwój tej branży doprowadził do tego, że była ona czasami pomijana przez kraje sąsiednie.
„Były przesyłki, w których po dotarciu do miejsca przeznaczenia nasi partnerzy odsyłali filmy z ostrzeżeniem, że duriany są nadal zielone, niedojrzałe, twarde i białe. Wtedy byliśmy bardzo zażenowani” – wspominał Trung. Jeśli ta sytuacja się utrzyma, konsumenci w innych krajach odwrócą się od wietnamskich produktów rolnych, a w dłuższej perspektywie ryzyko wstrzymania eksportu pozostaje.
W przypadku durianu konkurencja jest obecnie bardzo zacięta. Kraje sąsiednie, takie jak Malezja, Kambodża i Indonezja, rozpoczęły jego uprawę i eksport na rynek chiński, a Tajlandia również stale podnosi jego jakość.
Źródło






Komentarz (0)