Aleja „nocnych marków”
Położona w samym centrum miasta, tuż przy deptaku i wykorzystując przestrzeń nad rowem odwadniającym, Aleja 114 Le Hong Phong (miasto Vinh) może poszczycić się dość szeroką ulicą. Co więcej, ze względów bezpieczeństwa władze zakazują wjazdu dużym pojazdom. Cisza i duży parking w tej okolicy stanowią lukratywny atut w dzisiejszym zatłoczonym środowisku miejskim. Te czynniki sprawiają, że Aleja 114 jest idealnym wyborem dla przedsiębiorczych ludzi.

W ciągu ostatnich czterech lat aleja przekształciła się w kompleks usługowy dla młodych ludzi, a po obu jej stronach znajdują się liczne sklepy i firmy, takie jak kawiarnie, bary, puby, butiki , salony kosmetyczne i centra gier.
Zanim Alley 114 stała się „sławna” dzięki skupisku sklepów w głębi, słynęła już ze sklepu z „jogurtami z kanalizacji” tuż przy wejściu. Nie pamiętam dokładnie, kiedy ten sklep został otwarty, ale wiem, że ponad 20 lat temu my, studenci, zawsze lubiliśmy tę jogurtownicę jako miejsce spotkań, ponieważ była pyszna, tania i zawsze uśmiechnięta.

W ciągu dnia Aleja 114 niewiele różni się od innych alejek. Być może jedyną różnicą jest nieustanny strumień motocykli należących do młodych ludzi pijących kawę, starannie zaparkowanych na środku ulicy, obok rowu melioracyjnego. Właściciel Cafe May, urodzony w 1996 roku na początku alejki, wyjaśnia: „Wielu młodych ludzi lubi tę alejkę, ponieważ kawiarnie mają przyjazny wystrój, piękne i świeże wnętrza oraz pyszne i różnorodne napoje. Wraz ze wzrostem liczby klientów korzystających z usług gastronomicznych, ludzie myślą o budowie kolejnych kompleksów biznesowych, aby wykorzystać ten trend. Teraz można połączyć wizytę w alejce, strzyżenie, kawę i zakupy ubrań…”
Najbardziej uderzającą cechą wspólną kawiarni w tej alejce jest ich otwarta przestrzeń i długie godziny otwarcia. Bez klimatyzacji i wyszukanej konstrukcji, kawiarnie te charakteryzują się prostym, przytulnym wystrojem z niskimi krzesłami, gęstą roślinnością i rustykalnymi szyldami. Co więcej, podczas gdy typowe kawiarnie są czynne od 7:00 do 8:00 i 21:00 do 22:00, kawiarnie w Alei 114 Le Hong Phong są otwarte od 6:00 do 7:00 i do 2:00 do 3:00 nad ranem następnego dnia. Z tego powodu niektórzy młodzi ludzie nazywają ją alejką „nocnych marek”.

W ciągu dnia dominującym kolorem sklepów i straganów w Alei 114 jest zieleń drzew, natomiast w nocy głównym kolorem staje się żółć ścian oraz światło emitowane przez kawiarnie, restauracje i puby.
Według Nguyen Thi Mai Anh, znanej postaci z alei „nocnych marków”, stałymi klientami kawiarni i pubów w tej alejce są głównie młodzi ludzie, w tym studenci i osoby pracujące zawodowo. Wielu z nich to freelancerzy lub osoby pracujące zdalnie, co daje im kontrolę nad swoim czasem.
Poza tym, alejka przyciąga również dużą liczbę zachodnich klientów, głównie nauczycieli języka angielskiego z centrów językowych. Mai Anh powiedziała: „Szczególną cechą jest to, że większość klientów tych kawiarni zna się nawzajem. Ta zażyłość wynika z faktu, że spotykają się regularnie o stałych porach. Co więcej, ci młodzi ludzie są bardzo przyjaźni”.
Kiedy Wschód i Zachód dzielą jeden „dom”
Zazwyczaj w dużych miastach, gdzie mieszka i pracuje wystarczająca liczba cudzoziemców, powstają miejsca spotkań i rozrywki dla grup obcokrajowców. Jeśli Ho Chi Minh ma ulicę Bui Vien, Hanoi ma ulicę Ta Hien, to Vinh ma Alley 114 Le Hong Phong.

Zanim puby i bary otworzyły się w Alei 114 Le Hong Phong, zachodni turyści w Vinh często odwiedzali liczne puby rozsiane wzdłuż ulic Nguyen Thi Minh Khai i Nguyen Van Cu. Puby to popularne w niektórych krajach europejskich i australijskich miejsca, w których sprzedaje się napoje alkoholowe. W przeciwieństwie do zgiełku i gwaru baru, emocji klubu czy wyrafinowania baru, puby oferują przyjemną, kameralną i prostą atmosferę, odpowiednią dla szerokiego grona odbiorców.
Spośród pubów w Vinh, Hometown cieszy się szczególną popularnością wśród obcokrajowców. Przed 22:00 gośćmi pubu są głównie Wietnamczycy, którzy przychodzą ze znajomymi, siedzą przy małych stolikach, popijając drinki, słuchając muzyki i rozmawiając. Dźwięk i oświetlenie idealnie wciągają klientów w atmosferę, nie rezygnując z prywatności. Ściany zdobią spontaniczne, nostalgiczne obrazy w stylu zachodnim. Za barem znajdują się półki z piwem i alkoholem, oferujące szeroki wybór koktajli.
Główną atrakcją pubu Hometown jest model żaglówki umieszczony na tylnej ścianie, który wygląda niezwykle efektownie i zachwycająco. Choć nie jest ostentacyjny, gustowny, wyrafinowany wystrój i znaczenie słowa „hometown” (miasto rodzinne) sprawiły, że pub ten zdobył uznanie wśród gości z całego świata.

Po 23:00 do baru przybyła grupa klientów, zarówno z Zachodu, jak i Wietnamu, z różnych części miasta. Wydawało się, że wszyscy się znają; witali się uściskami dłoni, dotykaniem ramion, uściskami, pocałunkami, a może nawet improwizowanym tańcem do muzyki… Chociaż spotkali mnie po raz pierwszy i nie wiedzieli, kim jestem, uśmiechnęli się i powitali mnie, jakbym był w ich „domu”.
Obcokrajowcy pochodzili z wielu krajów i kontynentów, więc ich wygląd był dość zróżnicowany. Po przywitaniu się, zamawiali drinki, a następnie dzielili się na małe grupki, aby porozmawiać między sobą. Przy barze dwóch młodych barmanów rozmawiało z gośćmi, umiejętnie mieszając przyciągające wzrok martini i koktajle, a także nalewając proste drinki, takie jak whisky i tequila.
„To nie tylko barmani; chętnie słuchają opowieści i zwierzeń klientów, aby zaoferować im drinka idealnie dopasowanego do ich nastroju. Dlatego mówimy, że barmani są duszą baru. Kolejną cechą szczególną baru jest to, że wszyscy się znają; rozmawiają ze sobą na zmianę jak rodzina” – powiedział Vo Manh Tuan, właściciel pubu Hometown.

Huynh Thanh Nhat, nauczycielka języka angielskiego z Ho Chi Minh City, podzieliła się swoimi spostrzeżeniami: „Podczas specjalnych okazji, takich jak Boże Narodzenie czy Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, atmosfera w pubach jest niezwykle ożywiona. W pubach bywa tak tłoczno, że brakuje wolnych miejsc i trzeba stać na zewnątrz. Niezależnie od tego, czy jesteś obcokrajowcem, czy miejscowym, znajomym czy nieznajomym, ludzie nawiązują znajomości, składają sobie życzenia, śpiewają razem z zespołem i kołyszą się w rytm muzyki DJ-a – to naprawdę świetna zabawa”. Według Nhat, jesienią, gdy pogoda jest chłodna, wielu młodych ludzi preferuje kameralną i przytulną atmosferę pubów…
Trochę dziwne, trochę znajome, trochę zachodnie, trochę wietnamskie – puby w małych uliczkach centrum miasta stanowią wyjątkową mieszankę w coraz bardziej zróżnicowanym krajobrazie kulturowym miasta Vinh.
Źródło






Komentarz (0)