
Gulasz wołowy w cieście. Zdjęcie: THUY TIEN
Pewnego kwietniowego dnia, wraz z przyjaciółmi, mieliśmy okazję podziwiać piękno plaży Bai Truong w specjalnej strefie ekonomicznej Phu Quoc. Po długim dniu zwiedzania , kiedy zaczęło nam burczeć w brzuchach, zatrzymaliśmy się w restauracji, żeby nabrać sił. Zostaliśmy powitani przez wyspiarzy z wielką gościnnością; właścicielka podała nam menu i przedstawiła lokalny specjał, „bo lui” (szaszłyki wołowe). Widząc nasze zaciekawione miny, szybko wyjaśniła: „To nie wołowina, a rodzaj owoców morza. Wyglądają bardzo podobnie do morskiego pluskwiaka, tylko są mniejsze. To lokalny specjał”.
Wiedzieni ciekawością, zamówiliśmy porcję smażonej wołowiny z czosnkiem, zgodnie z poleceniem właściciela. Zaledwie kilka minut później podano nam parujący, gorący talerz wołowiny. Ciasto było złocistobrązowe, a aromat odurzający. Wołowina przypominała morskiego chrząszcza, z wieloma odnóżami ułożonymi równomiernie po obu stronach i twardą, ale nie przesadnie grubą skórką. Po pierwszym kęsie cała grupa była mile zaskoczona. Ciasto było chrupiące, ale nie twarde, odsłaniając delikatne, soczyste mięso pod spodem.
Według wielu mieszkańców Phu Quoc, „krowa pełzająca tyłem” to rodzaj skorupiaka występującego w wodach Specjalnej Strefy Ekonomicznej Phu Quoc. Są małe, przypominają morskie pluskwy, ale po ugotowaniu mają smak podobny do krewetek. Żyją pod czystym, białym piaskiem w pobliżu brzegu i pełzają tylko tyłem, dlatego rybacy z Phu Quoc nazywają je „krowami pełzającymi tyłem”.
Poskoczki mułowe najczęściej widuje się w porze deszczowej, od około maja do października każdego roku. W tym czasie morze jest wzburzone i fale są duże, a poskoczki mułowe poruszają się wraz z nimi. Podczas przypływu poskoczki mułowe wypływają na powierzchnię, ale gdy odpływ opada, natychmiast zakopują się w piasku, tworząc małe smugi wody. To również znak, który pomaga ludziom łatwo zidentyfikować ich kryjówki. „Aby złapać poskoczki mułowe, miejscowi zazwyczaj używają narzędzi z małymi otworami do skrobania piasku, a następnie pozwalają mu się wypłukać, pozostawiając w środku tylko poskoczka mułowego” – powiedział Nguyen Minh Duc, przewodnik turystyczny w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Phu Quoc.
Szefowie kuchni w kilku restauracjach w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Phu Quoc uważają, że najlepszym sposobem na delektowanie się „bo lui” (rodzajem małej ryby) jest smażenie jej z czosnkiem, panierowanie i smażenie w głębokim tłuszczu. Ponieważ ryby te żyją na czystych, piaszczystych terenach, ich przygotowanie jest proste. Po złowieniu „bo lui” wystarczy je kilka razy opłukać czystą wodą przed użyciem w różnych potrawach. W przypadku panierowanego i smażonego „bo lui”, szefowie kuchni zazwyczaj myją „bo lui”, odsączają wodę, a następnie obtaczają w przygotowanym cieście, doprawiają do smaku i smażą małymi porcjami na patelni z dużą ilością oleju. Danie to smakuje wyśmienicie z makaronem vermicelli, świeżymi warzywami i słodko-kwaśnym sosem rybnym.
W przypadku dania z wołowiną smażoną z czosnkiem, szef kuchni lekko ją podsmaża, a następnie podsmaża z podsmażonym czosnkiem i doprawia odrobiną przypraw. To danie jest powszechnie dostępne w wielu lokalnych restauracjach i jadłodajniach. Goście używają smażonych krakersów krewetkowych do nabierania wołowiny, doświadczając chrupiącego, pysznego doznania. Danie oferuje gościom nowe doznania. „Na początku trochę się bałam, ale po zjedzeniu go polubiłam. Wołowina jest chrupiąca, tłusta i można ją zjeść w całości; im więcej się jej zje, tym bardziej się od niej uzależnia” – powiedziała pani Huynh Ngoc Diem, turystka z miasta Can Tho .
W przeciwieństwie do popularnych dań z owoców morza, takich jak krewetki, kraby czy kalmary, „bo lui” (gulasz wołowy) urzeka gości swoim unikalnym i nowatorskim charakterem. Być może to właśnie ta charakterystyczna nazwa pomogła temu daniu zdobyć własną, unikalną pozycję, stając się niezapomnianym przeżyciem, którego każdy miłośnik jedzenia pragnie doświadczyć podczas kulinarnej eksploracji Phu Quoc.
Thuy than
Źródło: https://baoangiang.com.vn/doc-dao-mon-an-tu-bo-lui-a484005.html









