Manchester City niemal całkowicie zdominował angielską piłkę nożną przez ostatnią dekadę. Po fantastycznej serii, w której po raz trzeci z rzędu zdobyli tytuł mistrza Premier League, „The Citizens” mogą po raz siódmy sięgnąć po Puchar Anglii w ten weekend, jeśli pokonają na Wembley swojego odwiecznego rywala, Manchester United.
Manchester City ma nie tylko napastnika Erlinga Haalanda, który jest w stanie zagrozić obronie Manchesteru United. (Zdjęcie: REUTERS)
Choć ofensywa Manchesteru City jest numerem jeden, Manchester United jest prawdopodobnie najsłabszy z „Wielkiej Szóstki” pod względem strzelonych bramek. David de Gea co prawda zdobył Złotą Rękawicę z 17 czystymi kontami w całym sezonie, ale Manchester United i tak stracił najwięcej bramek w porównaniu z pozostałymi pięcioma drużynami na szczycie ligi. Oczywiście, pogarsza to fakt, że „Czerwone Diabły” mają najgorszą różnicę bramek, podczas gdy Manchester City przoduje w tym aspekcie.
Kontrastujące ze sobą występy w ostatniej rundzie Premier League w zeszły weekend nie miały większego znaczenia dla żadnej ze stron przed finałem Pucharu Anglii. Manchester City przegrał z Brentford w meczu, który był w zasadzie formalnością. Tymczasem Manchester United z trudem pokonał Fulham i zapewnił sobie trzecie miejsce, choć kosztem wyczerpania kluczowych zawodników, w tym Anthony'ego Martiala, którego kontuzja okazała się nieco poważniejsza niż oczekiwano.
Manchester City jest oceniany znacznie wyżej niż lokalni rywale, ale postępów Manchesteru United w tym sezonie nie można lekceważyć. Pod elastycznym i elastycznym kierownictwem Erika ten Haga, Manchester United jest w najlepszej formie od 10 lat, odkąd Sir Alex Ferguson przeszedł na emeryturę. Nawet menedżer Pep Guardiola przyznał, że Manchester United jest naprawdę groźny, a Manchester City jest dobrze przygotowany do rewanżu na Wembley 3 czerwca.
Ostrożność Pepa Guardioli nie jest bezpodstawna, zwłaszcza patrząc wstecz na spotkania między tymi drużynami w ostatnich sezonach. Co zaskakujące, obie drużyny były wyrównane w ostatnich 11 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, z czego każda z drużyn wygrała 5 meczów, a pozostałe zakończyły się remisem.
Man City rozgromił kiedyś Man United 6:3 na początku sezonu, gdy styl gry „Czerwonych Diabłów” był wciąż niespójny. Zespół Pepa Guardioli przegrał 1:2 na początku 2023 roku i była to jedna z nielicznych porażek, które niemal doprowadziły Man City do porażki w walce o tytuł z Arsenalem.
Innymi słowy, mimo że w meczu 3 czerwca w wielu aspektach był niedoceniany w porównaniu z Man City, w konkretnym meczu, w rozgrywkach pucharowych mających na celu wyłonienie mistrza, Man United wciąż ma swoją szansę, a pierwszą z nich jest zwykła kontrstrategia w meczach derbowych, czyli starcie rywali, którzy zbyt dobrze się znają.
Choć ich głębia składu może nie być porównywalna, a ich ofensywa nie jest lepsza, Manchester United ma motywację do zdobycia pucharu, nie wspominając o chęci rywalizacji z odwiecznymi rywalami, co daje im pewność siebie i pozwala im sprawić niespodziankę. W dobry dzień i w szczytowej formie, drużyna Erika ten Haga może z łatwością sprawić, że obrońcy tytułu mistrza Premier League poniosą gorzką porażkę pod koniec sezonu 2022-2023.
Bruno Fernandes zagraża aspiracjom Manchesteru City do potrójnej korony. Tymczasem Pep Guardiola dysponuje potężnymi zawodnikami, takimi jak Erling Haaland i Julian Álvarez, a trampoliną dla tego duetu jest niezwykle silna trójka pomocników: Kevin de Bruyne, Jack Grealish, Bernardo Silva i Ilkay Gundogan.
Źródło







Komentarz (0)