![]() |
O'Reilly błyszczał w meczu z Chelsea. |
Pep Guardiola nie jest typem menedżera, na którym łatwo zrobić wrażenie. Pracował z najlepszymi bocznymi obrońcami na świecie , od Daniego Alvesa i Philippa Lahma po Joao Cancelo. Ale tym razem przyznaje, że „nie potrafi wyjaśnić”, co robi Nico O'Reilly.
Obrońca strzelił 6 goli w 8 meczach. Nie ze stałych fragmentów gry, ale z wbiegów w pole karne, jak na prawdziwego napastnika przystało. To przeczy konwencjonalnej logice futbolu na najwyższym poziomie.
A co ważniejsze, piłka dotarła dokładnie w momencie, gdy Manchester City potrzebował jej najbardziej.
Instynkt zakłócania taktyki.
Mecz z Chelsea 12 kwietnia jest tego najwyraźniejszym przykładem. Przeciwnik bronił się głęboko, zamykając całą przestrzeń w środku pola. Znany scenariusz, w którym zespoły Guardioli zazwyczaj muszą być cierpliwe, rozgrywać piłkę i czekać na błędy.
Ale tym razem różnica wynikła z momentu, który nie był przewidziany w planie lekcji.
O'Reilly zignorował instrukcje taktyczne i wbiegł w pole karne niczym numer 9. To nie był akt „niezdyscyplinowania”. To był instynkt. I to właśnie instynkt zadecydował o losach meczu.
Guardiola przyznał, że zwrócił się do sztabu szkoleniowego z pytaniem: „Czego jeszcze mogę go nauczyć?”. Była to uwaga pół żartem, pół serio, ale dokładnie odzwierciedlała to, co się działo.
![]() |
O'Reilly strzela gole jak napastnik. |
Współczesna piłka nożna celebruje systemy. Każdy ruch jest przemyślany. Ale czasami decydujące momenty przychodzą po złamaniu tego systemu.
O'Reilly nie gra złej roli. On rozszerza koncepcję ról.
Kiedy Haaland nie jest bohaterem
W Manchesterze City wszystkie oczy często zwrócone są na Erlinga Haalanda i inne gwiazdy ofensywy. To zrozumiałe, bo to oni strzelają gole i dyktują styl gry.
Ale Guardiola wskazał na inną rzeczywistość.
Kiedy drużyna ma kłopoty, kiedy potrzebny jest „cud”, to młody obrońca wychodzi na boisko. Nie napastnik wart setki milionów funtów, ale zawodnik, którego definiują umiejętności defensywne.
To wiele mówi o indywidualnej formie O'Reilly'ego. Odzwierciedla również głębię i elastyczność taktyki Manchesteru City.
Świetny zespół nie opiera się wyłącznie na gwiazdach. Potrzebuje nieoczekiwanych opcji, świeżej energii i osób, które potrafią zmienić grę w sposób, którego nikt nie jest w stanie przewidzieć.
O'Reilly właśnie to robi.
Sześć goli w ośmiu meczach to nie przypadek. To efekt pewności siebie, wyczucia przestrzennego i wyjątkowej świadomości sytuacyjnej obrońcy.
Guardiola powiedział, że „uwielbia” tego zawodnika. Nie był to tylko uprzejmy komplement. Dla trenera, który zawsze stawia taktykę na pierwszym miejscu, przyznanie się do braku umiejętności wytłumaczenia zawodnikowi jest rzadkością.
A kiedy tak się dzieje, zazwyczaj oznacza to jedno: piłka nożna jest świadkiem pewnego zjawiska.
To nie jest nowy napastnik, ale obrońca, który gra jak nowy i robi to znacznie lepiej niż wielu ludzi, którym płaci się za strzelanie goli.
Źródło: https://znews.vn/hien-tuong-la-cua-man-city-post1643149.html








Komentarz (0)