Manchester United rozczarował, remisując 1:1 z Leeds United w 20. kolejce Premier League wieczorem 4 stycznia. To, co wydarzyło się po tym remisie, pokazuje, że menedżer Ruben Amorim nie opowiada się już za bardziej pojednawczym podejściem do zarządu Manchesteru United.
W rozmowie z mediami portugalski strateg wygłosił szereg ostrych i konfrontacyjnych oświadczeń pod adresem władz klubu, co wzbudziło obawy, że może to być początek jego końca w Man Utd.
„Przyszedłem tu, żeby być menedżerem Manchesteru United, a nie tylko trenerem” – powiedział w wywiadzie dla „Daily Mail”, po czym potwierdził swoje niezmienne stanowisko. „Nie zrezygnuję. Będę wykonywał swoją pracę, dopóki ktoś inny mnie nie zastąpi”.

Menedżer Amorim właśnie wydał oświadczenie, które jest postrzegane jako wyzwanie dla kierownictwa Manchesteru United. Zdjęcie: The Sun
Ta wiadomość była bezpośrednim wyzwaniem dla władz Manchesteru United. Powtórzył, że jego kontrakt wygasa w czerwcu 2027 roku i zadeklarował, że pozostanie na swoim stanowisku, dopóki klub nie zdecyduje się na zmianę.
„Sytuacja taka pozostanie przez następne 18 miesięcy, lub dopóki zarząd nie zdecyduje się na wprowadzenie zmian” – stwierdził stanowczo.
Brytyjskie media twierdzą, że jest to rzadki przypadek, gdy menedżer Manchesteru United otwarcie „oddał piłkę w ręce przełożonych w tak bezpośredni sposób”.
Jeśli chodzi o wyniki, zespół Amorima jest pod ogromną presją. Do tej pory prowadził „Czerwone Diabły” w 63 meczach, ale drużyna wygrała tylko 24, przegrała 21 i zremisowała 18, co daje wskaźnik zwycięstw na poziomie zaledwie 38,1%.
W zeszłym sezonie Manchester United przegrał w finale Ligi Europy z Tottenhamem, powszechnie uważanym za najsłabszy od prawie 50 lat, i zajął 15. miejsce w Premier League. Te statystyki sprawiły, że pozycja menedżera Amorima stała się coraz bardziej niepewna, ale problem nie tkwi tylko w wynikach na boisku.
Sam Amorim wyraził swoje niezadowolenie z tego, jak sprawy wyglądają za kulisami. Portugalski menedżer zasugerował walkę o władzę między sztabem szkoleniowym a administracją sportową na Old Trafford.
Zapytany o zaufanie zarządu, trener Amorim odpowiedział zirytowany: „Widzę, że wybiórczo odbieracie informacje o wszystkim”.
Jak podają źródła, oświadczenia te były wymierzone w dyrektora ds. piłki nożnej Jasona Wilcoxa i dyrektora ds. skautingu Christophera Vivell.
Wcześniej menedżer Amorim przyznał, że musiał znaleźć wspólny język z „szefem” Wilcoxem w sprawie celów transferowych. Fakt, że Manchester United rozważał pozyskanie gwiazdy Antoine'a Semenyo, ale ostatecznie stracił go na rzecz Manchesteru City, który miał silną pozycję, jest postrzegany jako dowód braku wewnętrznego konsensusu.
Trener Amorim bronił również swojej filozofii trenerskiej, szczególnie ustawienia 3-4-2-1, pomimo wątpliwości ze strony działu skautingu.
„Będę menedżerem Manchesteru United, a nie tylko trenerem” – podkreślił, dodając, że każdy dział w klubie musi wykonać swoją część. „Każdy dział, od skautingu po dyrektora sportowego, musi wykonywać swoją pracę jak należy. Ja wykonam swoją część”.
Sytuacja osiągnęła apogeum, gdy Amorim porównał swój status do pozycji wielkich nazwisk w świecie zarządzania piłką nożną. Przyznał, że nie jest tak sławny jak trenerzy Thomas Tuchel, Antonio Conte czy Jose Mourinho, ale upierał się, że to nie zmienia faktu, że jest menedżerem Manchesteru United.
Trener Amorim wprost stwierdził, że jeśli klub nie jest w stanie wytrzymać ostrej krytyki ze strony byłych zawodników i komentatorów, to Man Utd musi zmienić się od podstaw.
Źródło: https://nld.com.vn/hlv-ruben-amorim-thach-thuc-man-utd-sa-thai-196260105083246319.htm






Komentarz (0)