Z powodu wzburzonego morza na północnym brzegu, łódź musiała skręcić na południe, aby zacumować. Zatrzymała się przy farmach rybnych, gdzie rybacy hodowali graniki. Pod czystą wodą pływały i miotały się ławice ryb. Szczekanie psów i ryk łodzi witających ją sił mieszały się ze sobą, sygnalizując początek podróży na wyspę, gdzie zaczęły się opowieści o życiu na morzu i obronie wyspy.
Schody sięgające błękitnego nieba i aspiracje płynące z unoszących się w powietrzu klatek.
Wyspa Hon Chuoi nie wita turystów białymi, piaszczystymi plażami, lecz stromymi, poszarpanymi klifami pośród rozległego oceanu. Jesienią, w okresie zakwitu liści, las maluje czerwoną smugę aż do połowy zbocza góry. W tym niepewnym krajobrazie domy miejscowej ludności przylegają do skał, niepewnie balansując, ale tętniąc życiem.
Z Ganh Nam podróż na wyspę rozpoczyna się krętym podejściem po 303 betonowych schodach prowadzących do posterunku Straży Granicznej. Schody te, naznaczone latami walki o przetrwanie, stanowią prawdziwe wyzwanie dla osób odwiedzających wyspę po raz pierwszy. Po kilku postojach w końcu dotarliśmy do rozwidlenia dróg na wyspie, gdzie jedna ścieżka prowadzi do szkoły charytatywnej, stacji radarowej i latarni morskiej; druga prowadzi do Świątyni Bogini Wyspy Hon.
Droga od Posterunku Straży Granicznej Hon Chuoi do Ganh Chuong.
Niewielka, cicha kapliczka była starannie urządzona, dumnie eksponując zdjęcie prezydenta Ho Chi Minha. Z tego miejsca, patrząc w dół, widać było całe południowe klify, z klatkami na ryby rozrzuconymi po czystej, błękitnej wodzie. Właśnie wtedy spadł niespodziewany, nietypowy dla tej pory roku deszcz – rzadki od wielu lat – który pomógł wyspie uzupełnić cenne zasoby słodkiej wody.
Pod tratwami kryje się śmiała historia przedsiębiorczości Nguyena Quoc Cuonga, rybaka związanego z wyspą od prawie 20 lat. „Na początku, kiedy wynosiłem beczki, wszyscy myśleli, że zbieram deszczówkę. Dopiero gdy tratwy rybne zostały ukończone, ludzie uwierzyli, że można zarabiać na życie na środku morza” – opowiada. Jego pierwszy udany sezon rolniczy otworzył nowe źródło utrzymania, pomagając rodzinie ustabilizować się i rozwinąć usługi logistyki morskiej. Obecnie, podczas gdy jego najstarszy syn służy w wojsku , jego żona, pani Kieu, i ich najmłodszy syn kontynuują pracę na morzu na swojej małej łodzi towarowej.
Te młode pędy są przyszłością wyspy Hon Chuoi.
Na tym statku opowieści o wyspie wciąż się rozwijały, opowiadane przez Do Trong Nghia i Duong Van Quy. Zaniemówiłem, słysząc o ich 12-dniowej i 12-nocnej podróży, podczas której wnieśli 40 ton materiałów budowlanych na wzgórze, aby zbudować szkołę charytatywną, oraz o młodych wolontariuszach, których uszy zostały poważnie uszkodzone przez cement. Te szczegóły ożyły niczym film dokumentalny o cichym poświęceniu, jeszcze bardziej wzmacniając naszą wiarę, zanim Zespół Wyborczy nr 3 z gminy Song Doc oficjalnie rozpoczął dzień wyborów powszechnych na tym wzburzonym morzu.
Zielone aspiracje czterech pokoleń żyjących nad morzem.
Wracając do Hon Chuoi w zgiełku dnia wyborów, kwestia „prądu i wody” pozostaje nieustającym zmartwieniem mieszkańców. Na skalistym klifie Kim Van Hau i Nguyen Thanh Trang kontynuują swoje życie, korzystając z energii elektrycznej z akumulatora. W swoim chwiejnym domu, wzniesionym na skałach, Trang przygotowuje kolację, podczas gdy Hau skrupulatnie podłącza przewody elektryczne – zadanie znane z trudnych warunków.
Rodzina Hau jest świadectwem wieloletniej więzi z wyspą. Od czasu, gdy jego dziadkowie przybyli tu w poszukiwaniu schronienia, przez lata relokacji na kontynent i powrotów w ramach polityki sprowadzania ludzi na wyspy, zachowując jednocześnie ich suwerenność , na wyspie Hon Chuoi mieszkają już cztery pokolenia. „To trudne, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni; to nasza ojczyzna” – powiedział Hau.
Pan Kim Van Hau pilnie podłączał przewody żarówki zasilanej baterią.
Podzielając ten sam pogląd, pan Le Van Ut, który od ponad 16 lat zajmuje się hodowlą ryb w klatkach, powiedział: „Największym pragnieniem ludzi jest stały dostęp do prądu i czystej wody. Wtedy życie stanie się łatwiejsze, a biznes wygodniejszy”.
W obliczu obecnych wyzwań, wyspa Hon Chuoi nadal pełni rolę bastionu na czele fal. Podczas gdy wyspa Hon Khoai jest rozwijana za pomocą projektów na dużą skalę, Hon Chuoi po cichu spełnia swoją rolę „twierdzy” chroniącej suwerenność morską.
Gdy zapadł wieczór i opuściliśmy wyspę, migoczące, zasilane bateriami światła na skalistych klifach przywołały wiele myśli. Tutaj suwerenność jest nie tylko potwierdzona konstrukcjami czy sprzętem, ale także pielęgnowana przez proste aspiracje ludzi: pragnienie elektryczności i świeżej wody. Dlatego wczesne głosowanie to nie tylko prawo obywatelskie, ale także wiara w lepszą przyszłość na tej granicznej wyspie Ojczyzny.
Nguyen Quoc
Source: https://baocamau.vn/hon-chuoi-mau-xanh-cua-niem-tin-bam-bien-a127128.html

Widok na południowy klif (wyspa Hon Chuoi, Hamlet 1, gmina Song Doc) ze Świątyni Bogini Hon Chuoi.
W okresie Nowego Roku Księżycowego, aby uniknąć silnych wiatrów, większość gospodarstw domowych położonych na północnym klifie (klif Chướng) przenosi się na klif południowy.






Komentarz (0)