Kolejny pojedynek
Według RIA, w ciągu ostatnich kilku miesięcy USA i Iran weszły w fazę warunkowego pojednania: doniesienia medialne wskazują na tajne negocjacje, intensywność konfliktu zmalała, a prezydent USA Donald Trump zaczął jak zwykle mówić o porozumieniu.
Być może ten powolny proces trwałby do tej pory, gdyby nie dwie rzeczy. Izrael, kraj, który faktycznie rozpoczął obecną kampanię, po raz kolejny zaatakował terytorium Iranu dronami.
Lokalne siły z kolei zestrzeliły amerykański śmigłowiec Apache. Amerykański przywódca przestał mówić o umowie i powrócił do gróźb potężniejszego ataku niż poprzednio.
„Siły Centralnego Dowództwa USA rozpoczęły dodatkowe ataki na liczne cele w Iranie, zgodnie z rozkazem Naczelnego Dowódcy wydanym w ramach samoobrony” – podało Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) w nocy 11 czerwca.
Wśród celów znalazły się systemy obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej, a także centra dowodzenia dronami. Operacja miała podobno ograniczony zasięg: dowództwo CENTCOM szybko poinformowało o zakończeniu ataku.
Iran nie pozostał bierny wobec tego aktu agresji, lecz zaatakował serię amerykańskich celów w Kuwejcie i Bahrajnie.
„Siły powietrzne i marynarka wojenna irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) przeprowadziły dwie fale ataków, niszcząc 18 kluczowych amerykańskich celów wojskowych w bazach lotniczych Al-Salem, Ahmad al-Jaber i Sheikh Isa” – podała irańska telewizja Press.
Irańskie media państwowe poinformowały również, że irańskie wojsko zaatakowało kilka amerykańskich okrętów wojennych w pobliżu Cieśniny Ormuz. Dowództwo Centralne (CENTCOM) zdementowało tę informację. Nie zaprzeczyło jednak, że zaatakowano bazy wojskowe w krajach Zatoki Perskiej.
Porozumienie jest zagrożone.
Iran ostrzegł, że każdy statek próbujący przepłynąć przez Cieśninę Ormuz zostanie zaatakowany. Pogarsza to sytuację na jednym z najważniejszych na świecie szlaków transportu ropy naftowej, który wcześniej umożliwiał przepływanie statkom z co najmniej niektórych krajów.
Jednak podczas gdy Iran jedynie wydał ostrzeżenia, Stany Zjednoczone proaktywnie atakowały jednostki cywilne. To nadało konfliktowi geopolityczny wymiar. Na przykład 10 czerwca Indie ogłosiły, że dwóch członków indyjskiej załogi zaginęło po ataku na pływający pod banderą Palau statek handlowy Settabello.
Jednak Trump nadal utrzymuje, że działania USA są naturalną konsekwencją ich polityki wobec Iranu.
Dlatego 10 czerwca szef Białego Domu napisał: „Opóźnili negocjacje w sprawie umowy, która mogła być dla nich korzystna, a teraz zapłacą za to cenę!”. A po incydencie z udziałem śmigłowca Apache, wiceprezydent USA J.D. Vance zauważył, że osiągnięcie porozumienia zajmie jeszcze kilka miesięcy.
Z kolei rzecznik irańskiego MSZ Esmail Bakaei oskarżył Stany Zjednoczone o podważanie procesu dyplomatycznego poprzez „sprzeczne oświadczenia, ciągłe zmiany stanowisk i żądań, a co najgorsze, naruszenia zawieszenia broni”. Innymi słowy, Iran nie odrzucił całkowicie negocjacji, ale Stany Zjednoczone wykorzystują każdy pretekst, aby eskalować napięcia.
Wojna będzie trwała.
Jednak według Borisa Dołgowa, czołowego badacza z Instytutu Studiów Orientalistycznych Rosyjskiej Akademii Nauk, porozumienie między USA a Iranem jest realne w perspektywie długoterminowej. Co istotne, umowa ta służyłaby przede wszystkim interesom Trumpa.
„Tak, konflikt zaostrzył się. Jeśli chodzi o potencjalne porozumienie, jakaś forma kompromisu między stronami jest prawdopodobnie mało prawdopodobna w najbliższej przyszłości. Ale ogólnie rzecz biorąc, dlaczego prezydent USA tak nalega na to porozumienie?”
Dla niego byłoby to wyjście z impasu, który uformował się w Ameryce. I wyraźnie widać narastającą falę sprzeciwu wobec Trumpa. Amerykanie nie są przyzwyczajeni do przedłużających się wojen, zwłaszcza tych o tak daremnych skutkach.
„Więc, naturalnie, prezydent Trump potrzebuje jakiegoś rozwiązania, a to oznacza znalezienie kompromisu z Iranem. Kompromisu, który, innymi słowy, zostanie przedstawiony opinii publicznej jako zwycięstwo” – powiedział ekspert.
Przypomniał nam, że presja Izraela na jego „starszych partnerów” nadal odgrywa znaczącą rolę. Jednak w tym samym czasie w USA narasta debata, że obecny konflikt nie jest winą Amerykanów, lecz państwa żydowskiego.
Dlatego porozumienie między USA i Iranem jest nadal całkiem możliwe, lecz nie w najbliższej przyszłości.
Siemion Bagdasarow, dyrektor Centrum Studiów Bliskowschodnich i Azji Centralnej, uważa, że przekonanie Iranu nie będzie łatwe.
„W tym kraju są dwie frakcje. Pierwsza, na czele której stoi prezydent Masud Pezeshkian, może zgodzić się na porozumienie, jeśli tylko pozwoli to rozwiązać konflikt i wyjść z napiętej fazy. Dzieje się tak, ponieważ istnieją poważne problemy gospodarcze i wiele innych kwestii”.
„Ale prawdziwa władza leży w rękach Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Uważają, że to Stany Zjednoczone powinny ustąpić żądaniom Iranu, a nie odwrotnie” – wyjaśnił ekspert.
Dlatego Bagdasarow konkluduje, że nawet jeśli uda się osiągnąć jakieś porozumienie, zawieszenie broni może nie potrwać długo. A walki, jak pokazały ostatnie dni, będą wybuchać okresowo.
Źródło: https://giaoducthoidai.vn/khi-cuoc-chien-khong-ket-thuc-post781468.html








