Sezon Premier League jest tak nieprzewidywalny, że wszystkie drzwi są gotowe zamknąć się przed outsiderami, a wyścig o tytuł oficjalnie się rozpoczął. Ani Liverpool, ani Manchester City nie mogą sobie pozwolić na wpadkę w tym kluczowym momencie, ponieważ Arsenal, obserwując rozwój sytuacji, może oddalić się od peletonu.
Martwię się o Man City
Mecz „Super Sunday” 25. kolejki wydaje się niefortunny dla obu angielskich gigantów. Manchester City ma o cztery miejsca więcej punktów niż Liverpool, ale ich forma nie jest tak stabilna, jak w poprzednich sezonach.

Haaland nie strzelił jeszcze gola Liverpoolowi w meczu z Man City na Anfield w Premier League. (Zdjęcie: AP)
Podopieczni Pepa Guardioli stracili punkty w pięciu z ostatnich sześciu meczów Premier League, w tym w remisie 2:2 z Tottenhamem, mimo dwubramkowej przewagi. Te kolejne wpadki wywierają coraz większą presję na Manchester City.
Niepokojącym problemem dla zespołu Pepa Guardioli jest ich forma na wyjazdach. W trzech ostatnich meczach wyjazdowych nie udało im się wygrać, tracąc co najmniej dwa gole w każdym meczu. System defensywny, który był fundamentem ich dobrej passy w zeszłym sezonie, ujawnia kilka istotnych słabości, zwłaszcza że wielu kluczowych zawodników jest kontuzjowanych lub nie jest jeszcze w szczytowej formie, pomimo dołączenia nowego nabytku M. Guehiego. Niedawno pokonali Newcastle i awansowali do finału Pucharu Ligi, ale nadal widać oznaki zmęczenia i niestabilności.
Man City wciąż dysponuje bronią, której żaden przeciwnik nie odważy się zlekceważyć: jest drużyną z największą liczbą bramek w lidze, ze średnią dwóch na mecz. Erling Haaland nadal prowadzi w klasyfikacji strzelców. Jednak na własnym boisku, u obrońców tytułu, wciąż nie zabłysnął.
Norweski „siła rażenia” nie strzelił ani jednego gola we wszystkich trzech meczach wyjazdowych z Liverpoolem w Premier League. Anfield to również jeden z dwóch stadionów w Premier League, na których grał, ale nigdy nie strzelił gola, obok Stadium of Light w Sunderlandzie.
Haaland musiał zaakceptować wejście na boisko w meczu z Newcastle jako rezerwowy, zastępując Antoine'a Semenyo – zawodnika, który nie po raz pierwszy strzela gole na Anfield. Skrzydłowy, który strzelił cztery gole w sześciu występach dla Man City, wcześniej strzelił dwa gole dla Bournemouth w przegranym 2:4 meczu z Liverpoolem w pierwszym meczu sezonu.
Czy Salah coś zmieni?
Po drugiej stronie boiska Liverpool nie jest dużo lepszy pod względem liczby punktów, ale stanowi inne zagrożenie. Zespół Arne Slota przechodzi wyraźną transformację, stale pozyskując nowych, drogich zawodników i modyfikując swój styl gry.
Ostatnie wyniki Liverpoolu nie były szczególnie imponujące, z wieloma remisami i niewielką liczbą zwycięstw, co spowodowało spadek z czołowych pozycji. Jednak drużyna z Anfield nadal zachowuje kluczową cechę: umiejętność reagowania. Od początku sezonu 2024-2025 „The Kop” należy do drużyn, które zdobywały najwięcej punktów w meczach, w których przegrywały, co dowodzi ich odporności i umiejętności adaptacji do gry.
Ofensywne umiejętności Liverpoolu również wykazują oznaki odrodzenia. Zdobyli niezliczoną ilość bramek we wszystkich rozgrywkach, a trio Salah-Wirtz-Ekitike stworzyło wiele opcji ofensywnych. Florian Wirtz konsekwentnie zdobywał bramki i asysty, stając się najbardziej kreatywnym zawodnikiem drużyny. Ekitike wnosi szybkość i mobilność, które przełamują defensywne struktury.
Doświadczenie Salaha na boisku czyni go kluczowym zawodnikiem w nadchodzącym meczu. Manchester City to jeden z przeciwników, którym Salah strzelił najwięcej bramek w swojej karierze – 13. Jego instynkt w ustawianiu się i panowaniu nad piłką wciąż może pomóc „Egipskiemu Królowi” w przewadze w decydujących momentach.
Jeśli padnie remis, obie drużyny zostaną daleko w tyle za Arsenalem.
Ostatnie bezpośrednie mecze pokazują również, że mecze między tymi drużynami zazwyczaj nie są zbyt jednostronne. Większość spotkań kończy się dwoma lub więcej golami, wysokim tempem i wieloma wymianami ciosów. Liverpool ma również znaczącą przewagę, grając na trybunach Anfield, które w ostatnich sezonach budziły niepokój w Manchesterze City.
Remis może nie byłby katastrofą punktową, ale byłby złym wynikiem dla obu drużyn w walce o tytuł. Z Arsenalem, który ma przewagę i może ją jeszcze bardziej powiększyć, zarówno Liverpool, jak i Manchester City rozumieją, że podział punktów oznaczałby dla nich utrudnienie sytuacji.

Źródło: https://nld.com.vn/liverpool-man-city-cho-haaland-pha-dop-196260207200450542.htm






Komentarz (0)