Ruben Amorim próbuje poprawić wyniki Manchesteru United. |
2 stycznia 2025 roku tabela Premier League odzwierciedlała impas na Old Trafford. Manchester United zajmował 14. miejsce z 22 punktami po 19 kolejkach, grając chaotycznie i bez poczucia gry na najwyższym poziomie.
Nawet rzadkie zwycięstwa wydawały się być raczej dziełem przypadku niż przekonującym występem. Chaotyczny styl gry sprawiał, że gracze czuli się, jakby zostali uwięzieni w niekończącym się wirze.
Ruben Amorim nie pojawił się jako rzucający się w oczy zbawca. Przyniósł ze sobą prostą filozofię: najpierw stwórz strukturę, a dopiero potem żądaj rezultatów.
W pierwszych miesiącach MU nie eksplodowało, akceptując nawet słabe wyniki. Jednak stopniowo Amorim „oczyścił” system. Nieodpowiedni gracze zostali wyrzuceni z gry. Niejasne role zostały zdefiniowane na nowo.
![]() |
Pod wodzą Amorima MU nie rzuca się już nieświadomie do przodu i nie broni się odruchowo. |
Największa różnica tkwi w sposobie, w jaki MU kontroluje grę. Pod wodzą Amorima nie pędzą już do przodu nieświadomie ani nie bronią się odruchowo. Każdy ruch jest uporządkowany. Pomocnicy lepiej się ustawiają. Obrońcy wiedzą, kiedy atakować, a kiedy się cofać. Stabilność stopniowo stała się fundamentem.
Do 2 stycznia 2026 roku tabela ligowa przedstawiała zupełnie inną sytuację. Manchester United był na szóstym miejscu, tuż nad miejscami kwalifikacyjnymi do Ligi Mistrzów. Poczucie „szczęścia” w każdym zwycięstwie zniknęło. MU wie teraz, jak utrzymać przewagę, jak wykończyć przeciwników i jak wytrzymać presję.
Ta podróż pokazała, że Amorim nie naprawił MU bombastycznymi deklaracjami ani efektownymi transferami. Naprawił drużynę nawykami, dyscypliną i akceptacją krótkotrwałego bólu. Pierwsze porażki nie były ukrywane; były traktowane jako lekcja.
Oczywiście, MU nie odzyskało dawnej świetności. Różnica w stosunku do grupy mistrzowskiej jest wciąż znacząca. Ale co ważniejsze, na Old Trafford powróciła nadzieja. Po latach zmagań z nieudanymi rewolucjami, po raz pierwszy widać jasną mapę drogową.
Rok to za mało, żeby zbudować imperium. Ale wystarczy, żeby uświadomić sobie, że Ruben Amorim robi dokładnie to, czego Manchester United potrzebuje najbardziej: przekształca chaos w system, przekuwa wątpliwości w wiarę. I to jest prawdziwy fundament długoterminowego powrotu.
Źródło: https://znews.vn/mot-nam-de-amorim-thay-doi-mu-post1616390.html








Komentarz (0)