Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Znów nadszedł sezon na drzewa Omoi.

Zagubiony w podróży, nagle natknąłem się na delikatne, fioletowe kwiaty mirtu krepowego. W tym momencie w sercu zmęczonego wędrowca zrodziła się melancholia, bo to proste piękno znów „rozświetliło” drzewo w swoim czasie.

An GiangAn Giang11/03/2025

Droga w gminie Phu Hoi (dystrykt An Phu) płonie od kwiatów drzewa Omoi.

W marcu mgła wciąż spowijała ziemię poranną mgiełką i byłem lekko zaskoczony, widząc ponownie fiolet mirtu krepowego. W tym momencie szepnąłem do siebie: „A więc znów nadeszła upalna pora roku”. W delcie Mekongu są kwiaty, które zdają się przeciwstawiać naturze, czekając, aż palące słońce pozwoli im swobodnie ukazać swoje barwy, a mirt krepowy jest tego doskonałym przykładem.

Dla tych z nas, którzy dorastali na wsi, znosząc słońce i wiatr, z nogami ubrudzonymi błotem od mozolnej wędrówki przez odległe pola, tak jak ja, kwiaty różanego jabłoni były jak przyjaciele z dzieciństwa. Dzieci na wsi kilkadziesiąt lat temu bawiły się głównie zgodnie z porami roku. Najwięcej zabawy było w słonecznej porze roku. Kiedy chmury leniwie sunęły po niebie w marcowym słońcu, a kukułka niosła się echem po polach, nadchodził sezon kwitnienia różanego jabłoni, a wraz z nim puszczanie latawców. Każdego popołudnia dzieci z entuzjazmem zbierały się na polach, by puszczać latawce, a ich marzenia niósł wiatr. Po chwili zabawy szły zbierać kwiaty różanego jabłoni.

Kiedy byłem młodym chłopcem z krótko ostrzyżonymi włosami, nie wiedziałem nic o rycerskości, ale mimo to wdrapałem się na drzewo mirtu krepowego, żeby zerwać kilka gałązek pełnych kwiatów i zanieść je mojej małej przyjaciółce z sąsiedztwa. Nie wiem, co sobie myślała, ale jej niewinny uśmiech z brakującymi zębami pozostał wyryty w mojej pamięci. Ciągłe patrzenie na kwiaty mirtu krepowego znudziło mi się, więc zerwaliśmy owoce, obraliśmy je i głośno żuliśmy, delektując się słodkim smakiem wsi. Z perspektywy czasu, to było prawie 30 lat temu, a psotne dzieciaki z tej biednej okolicy poszły swoją drogą. Tylko sezon na mirt krepowy pozostaje niezmienny, wciąż oferując światu najpiękniejsze dni w roku.

Dla mieszkańców wsi drzewo Omoi (znane również jako purpurowa Olea europaea) jest nadal bardzo drogie. Chociaż gatunek ten stopniowo stawał się rzadki ze względu na niską wartość ekonomiczną , jego fioletowe kwiaty wciąż można od czasu do czasu zobaczyć w życiu ludzi. Kiedyś, gdy pojechałem w górę rzeki w dystrykcie An Phu, widziałem ludzi budujących nadrzeczne pomosty w chłodnym cieniu drzew Omoi. „Ludzie nadal sadzą drzewa Omoi, aby zapobiec erozji brzegów kanału. Co więcej, gdy kwitną kwiaty, drzewo Omoi jest niezwykle piękne. Jeśli nie wyrządzi żadnej szkody, ludzie i tak je porzucą; nikt nie odważy się go ściąć” – powiedział pan Tran Van Quy (mieszkaniec gminy Vinh Hoi Dong w dystrykcie An Phu).

Również w górnym biegu rzeki An Phu znajduje się zachwycająca droga obsadzona kwitnącymi drzewami. Jeśli będziecie mieli okazję przejechać kanałem Tam Som, łączącym gminę Phu Hoi z gminą Quoc Thai, będziecie zachwyceni bujnie kwitnącymi drzewami. Po przejechaniu tą drogą raz poczułem się, jakbym na nowo przeżywał swoje szalone dzieciństwo. Spotkałem kilku młodych chłopców wędrujących pod kwitnącymi drzewami. Bawili się, rozmawiali i zbierali owoce, zupełnie jak moje pokolenie. Nagle uświadomiłem sobie, że wiejskie dzieci, niezależnie od epoki, zawsze kochały kwitnące drzewa.

Miejscowi mówią, że nawet młodzi ludzie z tak odległych miejsc, jak Long Xuyen i Chau Doc, przyjeżdżają tu, aby podziwiać kwiaty mirtu krepowego i uwieczniać piękne chwile tego wiejskiego sezonu kwiatowego. „Kiedy kwiaty kwitną w pełni, ta droga z mirtem krepowym wygląda oszałamiająco. Przyjeżdża tu wiele osób z daleka, a dzięki temu sprzedaję im również lody i kruszony lód!” – powiedział pan Tuan (mieszkaniec gminy Phu Hoi).

Podczas rozmowy ze mną, wzrok pana Tuana nieustannie zerkał na jaskraworóżowe kwiaty mirtu krepowego. Być może jesteśmy mniej więcej w tym samym wieku i oboje mieliśmy dzieciństwo przeplatane rozkwitem i zanikaniem kwiatów mirtu krepowego, niosąc ze sobą niezliczone wspomnienia z młodości. Teraz, obciążony obowiązkami związanymi z zarabianiem na życie, rzadko ma okazję ponownie przeżywać rozkwity swojego dzieciństwa. Za każdym razem, gdy je widzi, wciąż odczuwa nutę sympatii, ale trudno ją opisać.

Obecnie mirt krepowy stopniowo powraca do życia ludzi. Dostrzegli również jego urok, dlatego wpisano go na listę drzew miejskich. W niektórych miejscowościach mirt krepowy sadzi się w rzędach wzdłuż utwardzonych dróg. Kiedy kwiaty kwitną, mirt krepowy maluje skrawek nieba na różowo, urzekając zmysły zwiedzających z daleka. W tym czasie fotografowie zyskują również nową przestrzeń twórczą, zamiast musieć podróżować do odległych obszarów wiejskich.

Lato znów nadeszło, przynosząc ze sobą sezon owoców Omoi, przypominając nam, by nie zapomnieć o autentycznym pięknie Delty Mekongu. Mam nadzieję, że kiedy zobaczycie jaskraworóżowe kwiaty Omoi w słońcu, uśmiechniecie się tak jak ja, wspominając te piękne wspomnienia z dzieciństwa.

THANH TIEN

Źródło: https://baoangiang.com.vn/mua-o-moi-lai-den-a416698.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Szczęście w Wietnamie

Szczęście w Wietnamie

Ha Giang

Ha Giang

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN!

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN!