
W ciągu ostatnich trzech dni trzej wysocy rangą rosyjscy urzędnicy stwierdzili (bez podawania szczegółów), że Waszyngton nie wywiązał się ze swoich zobowiązań.
Oświadczenia te padły po tym, jak Ukraina nasiliła ataki dronów głęboko na terytorium Rosji, w tym dwa ataki na rafinerie ropy naftowej w Moskwie w zeszłym tygodniu.
Podczas niedawnego szczytu G7 we Francji prezydent Ukrainy Wołodymir Zełenski powiedział prezydentowi USA Trumpowi i innym zachodnim przywódcom, że Kijów stopniowo odwraca bieg wojny.
Od czasu, gdy prezydent Trump rozpoczął w zeszłym roku działania mające na celu zakończenie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego – czasami krytykując Putina, ale często obwiniając Zełenskiego za brak akceptacji porozumienia – Kreml wielokrotnie wyrażał uznanie dla wysiłków amerykańskiego przywódcy.
Po spotkaniu na Alasce rosyjscy urzędnicy często odwoływali się do „ducha Anchorage” — analitycy rozumieli to tak, jakby Moskwa uważała, że Trump przychylił się do podstawowych warunków Rosji: rezygnacji Ukrainy z całego regionu Donbasu w zamian za zamrożenie linii frontu w innych obszarach.
Stany Zjednoczone nigdy nie ujawniły jednoznacznie, co, jeśli w ogóle, uzgodniono na spotkaniu na Alasce. Wielu sojuszników Waszyngtonu ma również wątpliwości co do tego, czy Trump osiągnął jakiekolwiek istotne rezultaty po tak hojnym powitaniu Putina.
Jednak zaledwie miesiąc po spotkaniu na Alasce Trump niespodziewanie zmienił swoje stanowisko, sugerując, że Ukraina mogłaby odzyskać wszystkie terytoria kontrolowane przez Rosję, co skłoniło Moskwę do szybkiego wyrażenia rozczarowania.
W serii niedawnych oświadczeń na wysokim szczeblu dotyczących spotkania, doradca Kremla Jurij Uszakow stwierdził 21 czerwca, że tylko jedna strona nadal przestrzega osiągniętych porozumień, podczas gdy „druga strona, jak teraz widać, nie w pełni wywiązała się ze swoich obowiązków”.
23 czerwca minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zasugerował, że spotkanie na Alasce może być jedynie „strategią” USA, mającą na celu zyskanie czasu na ponowne uzbrojenie Kijowa.
Wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow również oskarżył Waszyngton o odejście od „fundamentalnych porozumień” osiągniętych na Alasce, poinformował Interfax . Dodał jednak, że dialog między oboma krajami będzie kontynuowany.
„Widzimy również, że stanowisko Waszyngtonu coraz bardziej zbliża się do najbardziej radykalnej polityki antyrosyjskiej, którą prowadzą bliscy europejscy sojusznicy Ameryki, zwłaszcza Wielka Brytania i Francja” – RIA cytuje słowa Riabkowa, nawiązując do szczytu G7, który odbył się w zeszłym tygodniu we Francji.
Chcemy, żeby Ameryka znów zwróciła na nas uwagę.
Gerhard Mangott, austriacki analityk i wieloletni obserwator Putina, uważa, że ta zmiana odzwierciedla niepokój Moskwy związany z eskalacją ofensywy Ukrainy na terytorium Rosji. Twierdzi on, że Rosja uważa, że kampania ta otrzymuje wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych.
„Putin musi dać wystarczająco jasną odpowiedź, aby pokazać społeczeństwu, że nadal ma karty do rozegrania” – powiedział Mangott, przewidując, że Rosja może rozpocząć silniejszą ofensywę, aby zbliżyć Trumpa do stanowiska Moskwy.
Mówiąc o niedawnych atakach na Ukrainie z 23 czerwca, prezydent Rosji Putin stwierdził, że „cały Zachód” popiera Kijów.
Oleg Ignatow, ekspert International Crisis Group, zauważył, że Rosja jest rozczarowana brakiem wysiłków mediacyjnych ze strony Stanów Zjednoczonych od lutego, kiedy to USA i Izrael przeprowadziły naloty na Iran, a Waszyngton skupił swoją uwagę na Bliskim Wschodzie.
Rosja od dawna odrzucała możliwość mediacji ze strony Europy, gdyż jest mało prawdopodobne, aby Europa wywierała presję na Kijów, wymuszając na nim znaczące ustępstwa.
Według Ignatowa Moskwa chce, aby USA powróciły do stołu negocjacyjnego i wznowiły proces dyplomatyczny, aby pomóc Rosji zakończyć konflikt na pożądanych przez nią warunkach.
Źródło: https://tienphong.vn/nga-trach-my-khong-giu-tinh-than-alaska-post1853899.tpo








