![]() |
Cubarsi zapisał się w historii w niepożądany sposób. |
Barcelona nadal płaciła wysoką cenę za czerwone kartki w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Atletico Madryt rano 9 kwietnia. Przełom nastąpił pod koniec pierwszej połowy, kiedy Pau Cubarsi sfaulował Giuliano Simeone w sytuacji sam na sam z bramkarzem.
Początkowo sędzia Istvan Kovacs ukarał go jedynie żółtą kartką. Jednak po konsultacji z VAR zmienił decyzję i wyrzucił z boiska młodego środkowego obrońcę Barcelony. Ta czerwona kartka odwróciła losy meczu, stawiając katalońską drużynę w trudnej sytuacji.
Dla Cubarsiego to kamień milowy, o którym warto zapomnieć. Został pierwszym nastoletnim piłkarzem, który został dwukrotnie wyrzucony z boiska w Lidze Mistrzów. Wcześniej środkowy obrońca otrzymał już czerwoną kartkę w meczu z Benficą w 1/8 finału sezonu 2024/25.
Statystyki Transfermarkt ujawniają ironię. Pepe, środkowy obrońca znany z agresywnego stylu gry, otrzymał tylko dwie czerwone kartki w Lidze Mistrzów w całej swojej karierze. Tymczasem Cubarsi, środkowy obrońca, który doskonale czyta grę, osiągnął ten sam kamień milowy znacznie wcześniej.
Co ciekawe, nie jest to odosobniony przypadek. Barcelona otrzymała najwięcej czerwonych kartek w Lidze Mistrzów w ciągu ostatnich 10 sezonów, łącznie 12. Ten problem regularnie powtarza się w meczach fazy pucharowej.
W sezonie 2023/24 Ronald Araujo został wyrzucony z boiska w meczu z PSG. W sezonie 2024/25 Cubarsi nadal popełniał błędy w meczu z Benficą. I teraz ten sam scenariusz powtarza się w ćwierćfinale.
Nawet pod wodzą trenera Hansiego Flicka problem dyscyplinarny pozostaje nierozwiązany. Na początku sezonu 2024/25 Eric Garcia otrzymał czerwoną kartkę w meczu z AS Monaco, co zakończyło się porażką Barcelony 1:2. W tym sezonie Araujo ponownie został wyrzucony z boiska w meczu z Chelsea w 44. minucie.
Sytuacja Cubarsiego również była kontrowersyjna. Niektórzy twierdzili, że Giuliano Simeone nie miał pełnej kontroli nad piłką, gdy został sfaulowany. Ostateczna decyzja jednak pozostała niezmieniona i Barcelona ponownie musiała grać w dziesiątkę w kluczowym momencie.
W Lidze Mistrzów takie błędy zawsze mają swoją cenę. Barcelona może poprawić swoją grę, ale jeśli nie będzie kontrolować kluczowych sytuacji, nadal będzie narażać się na straty.
Czerwone kartki to nie tylko jednorazowy incydent; stają się problemem systemowym. A gdy zdarzają się zbyt często, nie są już przypadkiem.
Źródło: https://znews.vn/pepe-cung-khong-nhieu-the-do-hon-cubarsi-post1641963.html







Komentarz (0)