Pan Nguyen Hai Au i jego żona. |
Marzenie o noszeniu białego fartucha pozostaje niespełnione.
Pan Nguyen Hai Au urodził się w 1952 roku w gminie Vo Tranh (dawniej gmina Co Lung, dystrykt Phu Luong). W 1970 roku, promienny 18-latek zdał egzamin wstępny do Viet Bac Medical School (obecnie Thai Nguyen University of Medicine and Pharmacy), mając marzenie o zostaniu lekarzem, który będzie ratował ludzkie życie.
Jednak brutalna wojna zmieniła bieg życia tego młodego człowieka. W 1971 roku, odkładając na bok marzenia o zostaniu lekarzem, młody Nguyen Hai Au włożył mundur żołnierza i udał się na pole bitwy w Central Highlands.
Podczas pięciu lat służby wojskowej walczył na wielu zaciętych polach bitew w Gia Lai, Dak Lak i Buon Ma Thuot. W 1975 roku, biorąc udział w bitwie w mieście Buon Ma Thuot, został trafiony bombą kierunkową, która miażdżyła mu obie nogi. Oprócz poważnych obrażeń, lekarze poinformowali go również o narażeniu na działanie środka Agent Orange/dioksyny.
„Wtedy po prostu myślałem, że to tylko kontuzja. Później, gdy mój stan zdrowia się pogorszył, a moje dzieci urodziły się z problemami zdrowotnymi, zdałem sobie sprawę, jak straszne toksyny nosiłem w swoim organizmie” – wspominał pan Au.
Po powrocie do rodzinnego miasta w 1976 roku z niepełnosprawnością w stopniu 1/4, rozpoczął nową działalność – działalność gospodarczą . Podejmował się różnych zajęć, od rolnictwa i ciągnięcia wozów ciągnionych przez woły na zlecenie... po drobny handel, aby utrzymać rodzinę i żonę.
Przełom nastąpił w 2000 roku, kiedy dostrzegł potencjał rozwoju wioski Bo Dau, zajmującej się produkcją ciastek ryżowych. Dzięki swojej pogodnej, hojnej osobowości i znajomości rynku, skutecznie zmobilizował mieszkańców wioski do wspólnego budowania marki i został wybrany na przewodniczącego Wiejskiego Komitetu Rzemiosła. W 2005 roku był współzałożycielem spółdzielni, a w 2013 roku założył spółkę Hao Au Limited Company.
„Wszyscy mówią, że pan Au jest szalony, że jest za słaby, by podjąć się tak trudnego zadania. Ale ja uważam, że jeśli inwalida wojenny nie może wykonywać ciężkiej pracy, powinien zająć się czymś innym. Kleiste ciastka ryżowe to cenne dziedzictwo naszych przodków i musimy je chronić i promować” – zwierzył się.
Tradycyjne smaki osiągają nowy poziom.
Obecnie firma Hao Au Co., Ltd. zrzesza 12 członków i zapewnia stałe zatrudnienie 70 pracownikom, generując dochód w wysokości 300 000 VND na osobę dziennie. Wafle ryżowe Hao Au cieszą się dużą popularnością w całym kraju. Od 2013 roku, dzięki ekspansji rynkowej, firma zgromadziła średnio około 100 milionów VND rocznie z działalności związanej z produkcją wafli ryżowych.
Sekret banh chung (wietnamskiego kleistego ciasta ryżowego) Hao Au tkwi w skrupulatnym doborze składników. Należą do nich kleisty ryż z Dinh Hoa, boczek wieprzowy z wyżyn oraz liście dzikiego dong. Co najważniejsze, woda używana do gotowania banh chung pochodzi ze studni u podnóża góry Cam – uważa się, że to właśnie ona nadaje banh chung z Bo Dau jego niepowtarzalny smak.
Pan Au zyskał szacunek ludzi nie tylko dzięki swojej przedsiębiorczości, ale także dzięki współczuciu i życzliwości, które zawsze pomagało osobom w trudnej sytuacji. Tylko w ciągu ostatnich pięciu lat wsparł 22 ubogie gospodarstwa domowe, przekazując co miesiąc ryż za pośrednictwem Czerwonego Krzyża.
Każdego roku przeznacza również 50 milionów VND na cele charytatywne. Przeznacza nawet hektar ziemi na sadzenie akacji, nazywając to „ogrodem współczucia”, z którego rocznie czerpie około 2 milionów VND, które trafiają do funduszu wspierającego ofiary Agent Orange...
Pan Nguyen Hai Au. |
Nie tylko udzielał wsparcia materialnego, ale także inspirował tych, którzy popełnili błędy, do powrotu do życia. Historia Nguyena Anh Tuana, byłego skazańca, którego zatrudnił w firmie, jest tego żywym przykładem.
„Gdyby nie pan Au, prawdopodobnie nie byłbym dziś w tym miejscu. Nie tylko dał mi pracę, ale także dał mi pewność siebie, by odbudować swoje życie. Teraz mam rodzinę, mały dom, samochód i życiową pasję do pieczenia” – zwierzył się Tuan ze wzruszenia.
Dla niego nauka od prezydenta Ho Chi Minha to nie tylko wzniosłe słowa, ale konkretne działania w każdym codziennym zadaniu. Został uhonorowany jako wietnamski przedsiębiorca, który podążał za naukami prezydenta Ho Chi Minha, i odznaczony Medalem Pamiątkowym Wybitnego Przedsiębiorcy przez prezydenta Wietnamu w Pałacu Prezydenckim w 2015 roku.
W wieku 73 lat, pomimo pogarszającego się stanu zdrowia, wciąż niestrudzenie pracuje u boku piekarzy każdego dnia, zachowując stanowczość, pogodę ducha i hojność – duch żołnierza, który nigdy nie gaśnie. Jego historia życia, niczym kleisty placek ryżowy z jego rodzinnego miasta, jest trwała, solidna, idealnie kwadratowa i pełna serdecznych uczuć.
„Myślę po prostu, że dopóki żyję i mogę pracować, powinienem wieść godne życie. Postępowanie zgodnie z naukami wujka Ho nie oznacza robienia niczego wielkiego, ale raczej dbanie o to, by ciasta były pyszne, dotrzymywanie słowa danego klientom i pomaganie każdemu, komu mogę… Odkładanie kilkudziesięciu kilogramów ryżu, kilku ciastek i odrobiny pieniędzy każdego miesiąca to dla mnie radość” – powiedział pan Âu z prostym, ale ciepłym uśmiechem.
Od ucznia marzącego o białym fartuchu, przez żołnierza wracającego do domu z niepełnosprawnością, po biznesmena – pan Nguyen Hai Au żył w pełni zgodnie z nauką prezydenta Ho Chi Minha: „Niepełnosprawni żołnierze mogą być niepełnosprawni, ale nie są bezużyteczni”. A w smaku każdego kleistego ciastka ryżowego, w śmiechu robotników i w radości ubogich rodzin, które otrzymały pomoc, historia jego współczującego serca wciąż jest pisana każdego dnia.
Źródło: https://baothainguyen.vn/xa-hoi/net-dep-doi-thuong/202507/song-dep-bang-hanh-dong-8b30f12/






Komentarz (0)