
Zarówno Chelsea (po lewej), jak i Liverpool pauzują z powodu kontuzji - Zdjęcie: REUTERS
Wieczorem 18 października Chelsea rozpocznie ósmą kolejkę Premier League trudnym meczem wyjazdowym z Nottingham Forest.
Spadek z powodu zmiany trenera
Nottingham Forest – „czarny koń” zeszłego sezonu – stracił na znaczeniu po „szaleństwie” swojego ekstrawaganckiego prezesa, Evangelosa Marinakisa. Grecki miliarder niespodziewanie zwolnił menedżera Nuno Santo, który poprowadził drużynę do sukcesu, i zatrudnił Angie Postecoglou, która wniosła zupełnie inną filozofię piłkarską. W rezultacie Nottingham Forest poniósł katastrofalny upadek.
Zanim zwolniono menedżera Nuno Santo, Nottingham Forest przegrał tylko jeden mecz w tym sezonie (po trzech kolejkach). A odkąd pojawił się menedżer Postecoglou, przegrali trzy i zremisowali jeden z kolejnych czterech meczów. Z „czarnego konia” ten klub z bogatą historią stał się teraz potencjalnym kandydatem do spadku.
Ale bez względu na to, jak słaba jest drużyna Nottingham Forest, kibice Chelsea nie mogą w tym momencie pozwolić sobie na samozadowolenie.
Chelsea jest zaniepokojona kontuzjami w defensywie.
Angielski zespół cieszył się z dwóch tygodni sukcesów, odnosząc dramatyczne i spektakularne zwycięstwo nad Liverpoolem w 7. rundzie, tuż przed FIFA Days.
Ale to było również ciężko wywalczone zwycięstwo dla Chelsea, która w ostatnich minutach meczu została bez ani jednego środkowego obrońcy. Powód? Wszyscy byli kontuzjowani, mimo że Chelsea miała sześciu środkowych obrońców na początku sezonu.
Po meczu kibice Chelsea otrzymali dobre wieści. Badiashile i Acheampong doznali jedynie lekkich obrażeń, natomiast Chalobah powróci do drużyny po odbyciu zawieszenia.
Mimo to lista nieobecnych w Chelsea nadal liczy 6-7, z Palmerem, Tosinem, Essugo i Delapem, którzy wciąż nie zagrają, a Colwill i Fofana potwierdzono na dłuższy czas. Nawet Enzo Fernandez, który obecnie gra na pozycji Palmera, wykazuje oznaki niestabilności.
Chelsea zmaga się z falą kontuzji, a sytuacja może się jeszcze pogorszyć w nadchodzących tygodniach, gdyż drużyna ma coraz mniej okazji w wielu rozgrywkach.
Arsenal i Liverpool mają problemy w eliminacjach do Mistrzostw Świata.
Nie tylko Chelsea, ale i Arsenal są bardzo zaniepokojeni, ponieważ ich linia ataku ostatnio otrzymywała serię złych wiadomości. Po Madueke, Odegaard potwierdził, że doznał poważnej kontuzji i będzie pauzował do końca października.
Arsenal stracił wcześniej Gabriela Jesusa i Kaia Havertza z powodu długotrwałych kontuzji. Pomimo dość bogatego składu, ciągła utrata zawodników w każdym dniu meczowym to bez wątpienia koszmar dla kibiców Arsenalu.
Nawet Liverpool, drużyna, która w ciągu ostatniego roku miała stosunkowo niewiele kontuzji, zaczyna mieć problemy. W ostatnim miesiącu „Czerwoni” otrzymali serię złych wiadomości dotyczących swojego składu.
Stracili Leoniego – rezerwowego środkowego obrońcę do końca sezonu – a następnie Alissona i Endo przed FIFA Days. A kiedy dołączyli do swoich reprezentacji, Konate i Gravenberch również doznali kontuzji.
To nieunikniona konsekwencja coraz bardziej napiętego terminarza, ponieważ eliminacje do Mistrzostw Świata wchodzą w decydującą fazę. Kluczowi zawodnicy wielkich klubów często są również kluczowymi zawodnikami swoich reprezentacji narodowych. Weźmy na przykład Van Dijka – w wieku 34 lat rozegrał każdą minutę w siedmiu meczach w ciągu ostatniego miesiąca.
A jeśli liczyć od początku sezonu, Van Dijk rozegrał wszystkie 14 meczów w zaledwie dwa miesiące. Holenderski środkowy obrońca miał tylko około dwóch i pół dnia między meczami na odpoczynek, regenerację i trening. Pamiętajmy też, że wcześniej doznał zerwania więzadeł.
Źródło: https://tuoitre.vn/thach-thuc-tu-bao-chan-thuong-20251018102621954.htm






Komentarz (0)