Bez prawdziwego środkowego obrońcy Tottenham przegrał 1:2 z Aston Villą w 13. kolejce Premier League.
Starcie dwóch drużyn z czołowej piątki nie zawiodło neutralnych kibiców, a okazje bramkowe nieustannie pojawiały się po obu stronach boiska. Obie drużyny oddały w tym meczu ponad 15 strzałów, a Tottenham zmarnował więcej klarownych okazji. Jednak Aston Villa potrafiła wykorzystać swoje okazje, zdobywając trzy kluczowe punkty w północnym Londynie.
Ollie Watkins (po lewej) i Pau Torres zdobyli bramki dla Aston Villi w wygranym meczu z Tottenhamem w północnym Londynie, w 13. kolejce Premier League, 26 listopada 2023 r. Zdjęcie: Reuters
W meczu piłka trzykrotnie uderzyła w słupek lub poprzeczkę, a cztery razy wpadła do siatki, ale została anulowana. W jednym przypadku, w 52. minucie, napastnik gości Leon Bailey posłał podkręcony strzał zza pola karnego w kierunku dalszego rogu boiska, który bramkarz Guglielmo Vicario odbił na słupek. Piłka odbiła się prosto na pozycję, Vicario dotknął ją i kontynuował grę.
Z góry przewidywano otwarty mecz, ponieważ Tottenham nie wystawił w tym spotkaniu prawdziwego środkowego obrońcy. Trener Ange Postecoglou stwierdził przed meczem, że ma do dyspozycji tylko trzech dojrzałych zawodników defensywnych: środkowych obrońców Erica Diera, Pierre-Emile'a Hojbjerga i Olivera Skippa, ale żaden z nich nie wyszedł w podstawowym składzie. Dwaj środkowi obrońcy gospodarzy grali głównie na pozycji bocznego obrońcy: Emerson Royal i Ben Davies. Inny boczny obrońca, Destiny Udogie, grał jako środkowy pomocnik.
Pomocnik Brennan Johnson wyraził rozczarowanie, że nie udało mu się dobić piłki z bliskiej odległości po dośrodkowaniu zawodnika Tottenhamu. Zdjęcie: Reuters
Mecz był emocjonujący od samego początku, a Tottenham dominował. Ich oczekiwana liczba bramek (xG) w pierwszych 10 minutach wyniosła 1,42, co oznacza, że prawdopodobieństwo strzałów na bramkę wyniosło 142%. To wynik wyższy niż w siedmiu pełnych 90-minutowych meczach w tym sezonie, w tym w starciu Arsenalu z Manchesterem City 8 października.
Tottenham musiał jednak czekać do 22. minuty, aby objąć prowadzenie, kiedy strzał z dystansu pomocnika Giovaniego Lo Celso odbił się od obrońcy, pozostawiając bramkarza Emiliano Martineza w oszołomieniu, gdy piłka wpadła do siatki. Aston Villa zdobyła jednak kluczowego gola pod koniec pierwszej połowy, kiedy pomocnik Douglas Luiz dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a środkowy obrońca Pau Torres uderzył głową w prawy górny róg bramki, wyrównując wynik. Był to drugi gol Torresa w Premier League w tym sezonie.
Tottenham nadal płacił cenę za marnowanie okazji w drugiej połowie. W 61. minucie napastnik Ollie Watkins zagrał z Yourim Tielemansem w środku pola, po czym wpadł w pole karne i oddał szybki, niski strzał po przekątnej do siatki. Piłka nie uderzyła z dużą siłą, ale szybki strzał Watkinsa nie pozostawił Vicario szans na obronę.
Sytuacja, w której Kulusevski (po prawej) oddał strzał, który trafił w słupek Aston Villi. Zdjęcie: Reuters
Tottenham przegrał trzy mecze z rzędu, spadając z pozycji lidera tabeli, a nie z czołowej czwórki. We wszystkich trzech meczach nie strzelił gola, mimo prowadzenia 1:0. Historycznie tylko siedem razy w Premier League zdarzało się, że drużyna prowadziła 1:0, a następnie przegrała trzy kolejne mecze. Zmierząc się z Manchesterem City na Etihad Stadium w kolejnej rundzie, Tottenham może przedłużyć swoją passę porażek.
Drużyną, która wyeliminowała Tottenham z czołowej czwórki, jest Aston Villa. Podopieczni Unaia Emery'ego wygrali cztery z ostatnich pięciu meczów, pozostając sensacją ligi. Mają tylko dwa punkty straty do liderującego Arsenalu. Jednak dwoma z trzech kolejnych przeciwników Aston Villi są Manchester City i Arsenal.
Hoang An
Link źródłowy






Komentarz (0)