1,36 miliarda euro kontra 144 miliony euro. Na papierze to jeden z najbardziej jednostronnych meczów 1/8 finału Mistrzostw Świata 2026.
Jednak po serii niespodzianek od początku turnieju Anglia zrozumiała, że wartość drużyny to tylko początkowa przewaga i że awans trzeba zapewnić sobie poprzez grę na boisku.
![]() |
Bellingham jest najbardziej cenionym piłkarzem w Anglii. Zdjęcie: Reuters. |
Według Transfermarkt , Anglia może pochwalić się najdroższą drużyną w turnieju, wartą łącznie 1,36 miliarda euro. Trzy gwiazdy – Jude Bellingham (130 milionów euro), Declan Rice (120 milionów euro) i Bukayo Saka (110 milionów euro) – mają łączną wartość 360 milionów euro, czyli ponad dwukrotnie więcej niż cała drużyna Demokratycznej Republiki Konga.
Z kolei cała afrykańska kadra jest wyceniana na zaledwie około 144 miliony euro. Najdroższym zawodnikiem jest Noah Sadiki, którego cena wynosi 35 milionów euro, czyli mniej niż połowę wartości rezerwowego pomocnika Anglii, Kobbiego Mainoo. Mainoo nie zagrał nawet minuty na Mistrzostwach Świata 2026.
Ta ogromna różnica czyni Anglię silnym kandydatem do awansu do ćwierćfinału. Zespół Tuchela jest liderem Grupy L, utrzymuje niepokonany bilans w oficjalnych meczach pod wodzą niemieckiego stratega i dysponuje drużyną gwiazd, które potrafią rozstrzygnąć mecz w jednej chwili.
Harry Kane właśnie został najlepszym strzelcem reprezentacji Anglii w historii Mistrzostw Świata, podczas gdy Bellingham, Saka i Rice grają z coraz większą dojrzałością.
![]() |
Demokratyczna Republika Konga czeka na szansę sprawienia kolejnej niespodzianki na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Zdjęcie: Reuters. |
Ale patrząc tylko na wartość drużyny, Anglia może łatwo wpaść w pułapkę samozadowolenia. Demokratyczna Republika Konga udowodniła, że nie jest tylko przejściową reprezentacją.
Zespół trenera Sebastiena Desabre zremisował z Portugalią, drużyną również wartą ponad miliard euro, i przegrał z Kolumbią minimalną różnicą punktów. W decydującym meczu wykorzystali okazję i odrobili straty, pokonując Uzbekistan, zapisując się w historii, awansując po raz pierwszy do fazy pucharowej pod nazwą Demokratycznej Republiki Konga.
Ta rzeczywistość pokazuje, że różnica w wartości transferu niekoniecznie przekłada się na różnicę w wyniku. Na Mistrzostwach Świata w 2026 roku wiele wielkich drużyn miało problemy, a nawet musiało zapłacić cenę za niedocenianie przeciwników. Doskonałym przykładem jest odpadnięcie Niemiec z Paragwaju 30 czerwca.
Dla Anglii największym wyzwaniem nie jest wycena Demokratycznej Republiki Konga na 144 miliony euro, ale raczej znalezienie sposobu na przełożenie jej papierowej przewagi na realną dominację na boisku. Jeśli im się to uda, „Trzej Lwy” będą kontynuować swoją podróż po mistrzostwo świata. W przeciwnym razie dziewięciokrotna różnica w wartości drużyny może okazać się jedynie piękną, lecz nic nieznaczącą statystyką.
Kongo bez wątpienia zagra defensywnie, szukając okazji do zadania decydującego ciosu. Rozwiązanie tego „problemu” czeka Anglię w meczu o 23:00 1 lipca w Atlancie.
Źródło: https://znews.vn/tuyen-anh-se-lam-gi-voi-doi-hinh-dat-gap-9-lan-congo-post1665016.html






























































