Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

30 minut na uratowanie kobiety uwięzionej w szczelinie ściany.

VnExpressVnExpress17/06/2023

[reklama_1]

W Ho Chi Minh City , widząc kota uwięzionego w szczelinie w ścianie o głębokości prawie 20 metrów, pani Hoa obwiązała się liną i zjechała na linie z dachu, aby go uratować, ale spotkała ją tragedia.

Kobieta wpadła do szczeliny w ścianie o głębokości ponad 20 metrów.

Scena akcji ratunkowej pani Hoa uwięzionej w szczelinie w murze o głębokości prawie 20 metrów. Wideo : udostępnione przez policję.

Wieczorem 16 czerwca 32-letnia Nguyen Thi Thanh Hoa, mieszkanka ulicy Ngo Quyen (dzielnica 10), wciąż znajdowała się w szoku po tym, jak została uratowana przez policję po ucieczce z 30-centymetrowej wyrwy w murze. Była przykuta do łóżka z powodu otarć na całym ciele i wymagała założenia 20 szwów na ranę szarpaną kolana, której doznała w wyniku upadku z dachu czteropiętrowego budynku, próbując uratować swojego pupila.

Około godziny 8 rano tego samego dnia, po tym, jak sąsiedzi dowiedzieli się, że jej długowłosy kot, sprowadzony z Anglii, zaginął tydzień temu i utknął między bocznymi ścianami domu, weszła na dach, żeby to sprawdzić. Świecąc latarką w ciemną szczelinę, zobaczyła kota stojącego na falistym blaszanym dachu, osłaniając okno przed deszczem, około dziesięciu metrów nad ziemią. Nie przestawał głośno miauczeć, gdy właściciel wołał go po imieniu.

Obawiając się, że jej kot umrze z głodu, pani Hoa próbowała przywiązać klatkę z jedzeniem w środku i spuścić linę, aby zwierzę mogło do niej wejść, ale bezskutecznie. Następnie użyła nylonowej liny (takiej do hamaków) przywiązanej do balustrady dachu, owinęła ją wokół talii, założyła kask i zjechała przez szczelinę, próbując wyciągnąć kota z powrotem. W połowie drogi lina pękła, a kobieta, ważąca około 40 kg, poślizgnęła się i upadła.

„Całe moje ciało ocierało się o szorstki cement, to było bardzo bolesne. Gdybym nie miała kasku, uderzyłabym głową o ścianę i nie przeżyłabym” – powiedziała. W ciasnej przestrzeni, nie mogąc się ruszyć, spanikowała i wołała o pomoc, ale bezskutecznie. Po kilku minutach uspokojenia się wyjęła telefon i zadzwoniła pod numer 114. Kiedy operator odebrał, kobieta podała jej informacje o swojej sytuacji i adres zamieszkania.

Pani Hoa utknęła pomiędzy dwiema szorstkimi, ostrymi ścianami po upadku z dachu czteropiętrowego budynku.

Pani Hoa została uwięziona między dwiema ścianami po upadku z dachu czteropiętrowego budynku. (Minh Nghiem)

Około pięć minut później 37-letni kapitan Phan Cong Hanh, który przebywał w oddalonej o 500 metrów siedzibie straży pożarnej w 10. okręgu, otrzymał prośbę o pomoc. Wraz z prawie 10 kolegami pospieszył na miejsce zdarzenia. Stojąc na dachu i patrząc w dół, ledwo cokolwiek widzieli bez świecących latarek. Oba końce szczeliny w murze były zamurowane. Kapitan Hanh próbował krzyknąć, aby ocenić stan poszkodowanego i opracować plan ratunkowy.

Zespół ratunkowy ustalił, że jeśli ofiara zachowa spokój, będzie mogła opuścić uprząż i samodzielnie się podnieść. W trudniejszej sytuacji ratownicy musieliby zejść, aby dotrzeć do ofiary. Jednak szczelina w ścianie była zbyt wąska, w niektórych miejscach mająca zaledwie 20 cm szerokości, co znacznie utrudniało i wydłużało czas przebicia się przez ścianę. Ponadto, użycie wiertarki do przebicia ściany mogłoby uszkodzić konstrukcję domu. Jeśli akcja ratunkowa przeciągnęłaby się, poszkodowana osoba straciłaby krew, co zagrażałoby jej życiu.

W tym momencie, słysząc, że pani Hoa jest nadal przytomna, pan Hanh i jego koledzy postanowili użyć sprzętu, aby wybić ramę okna, podać tlen i stale ją uspokajać. Żołnierze znieśli poszkodowanej grubą odzież ochronną, aby zapobiec obrażeniom spowodowanym otarciami podczas wchodzenia. Następnie opuścili dwie uprzęże bezpieczeństwa, aby poszkodowana mogła przywiązać się do nóg i ramion. Jedna lina z najwyższego piętra wciągnęła ją w górę, a lina z okna na trzecim piętrze przytrzymywała ją w miejscu, zapobiegając jej zachwianiu się lub uderzeniu o szorstką ścianę.

Kapitan Hanh opowiada o chwili, gdy uratował ofiarę z wyrwy w murze. Zdjęcie: Dinh Van

Kapitan Hanh opowiada o chwili, gdy uratował ofiarę z wyrwy w murze. Zdjęcie: Dinh Van

Po przygotowaniach panią Hoa wciągnięto na górę. Czterech policjantów trzymało na zmianę oba końce liny, głośno krzycząc, aby ofiara płynnie podniosła się na górę. Pozostali trzymali drugi koniec liny, aby zapobiec upadkowi. Po prawie 30 minutach panią Hoa wciągnięto do okna na trzecim piętrze, wciąż przytomną, choć osłabioną. Pan Hanh opatrzył ranę na kolanie ofiary i wraz z kolegami zabrał ją do szpitala na leczenie ratunkowe.

„Kiedy przyjechałem do szpitala, moje spodnie i buty były przesiąknięte krwią, ale lekarz cały czas pytał o kota” – powiedział.

Według dowódcy 10. jednostki straży pożarnej, przypadek pani Hoa był bardzo nietypowy, ponieważ została uwięziona w wąskiej szczelinie o szerokości zaledwie 20-30 cm. Ofiara przeżyła, ponieważ miała na sobie kask i nie doznała obrażeń głowy. Upadek nastąpił z wysokości prawie 10 metrów, więc kobieta nie odniosła poważnych obrażeń. Na szczęście ofiara miała telefon i skontaktowała się z pogotowiem ratunkowym na czas; w przeciwnym razie opóźnienie zdarzenia zagrażałoby jej życiu.

Dinh Van



Link źródłowy

Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Ojczyzna, miejsce pokoju

Ojczyzna, miejsce pokoju

Kolega z pracy

Kolega z pracy

Chwile z dzieciństwa

Chwile z dzieciństwa