Od tego momentu dostrzegłem podstawową wartość nas, dziennikarzy. Kiedy każdy może relacjonować wiadomości, to, co czyni gazetę wartościową, to nie prędkość – media społecznościowe zawsze są szybsze od nas. Ostatecznie pozostaje zaufanie. A zaufania nie można kupić ani pożyczyć; buduje się je dzień po dniu i można je rozbić w jednej chwili. Podczas tegorocznego Wietnamskiego Dnia Prasy Rewolucyjnej Sekretarz Generalny i Prezydent To Lam przypomniał nam prostą, ale głęboką prawdę: dziennikarstwo musi być nie tylko szybsze, ale przede wszystkim musi być dokładniejsze, głębsze i bardziej użyteczne . Dla VTV Times – gazety Telewizji Wietnamskiej, produkującej dwa rodzaje dziennikarstwa – elektroniczną gazetę VTV Online, drukowaną gazetę VTV On Air i różne platformy cyfrowe – to stwierdzenie nie jest tylko sloganem. Jest obecne w każdym małym zadaniu każdego dnia, na każdej platformie.
Dziennikarstwo ery cyfrowej: dokładniejsze, głębsze i bardziej użyteczne.
Pośród zalewu cyfrowych informacji, zaletą rewolucyjnego dziennikarstwa nie jest szybkość, lecz zweryfikowana prawda i odpowiedzialność wobec czytelników.
Wciąż zastanawiam się nad częstą pułapką w tej erze konwergencji: skrupulatnie tworzymy treści na stronie głównej, ale pozwalamy im płynąć z krótkim klipem; jesteśmy rygorystyczni w przypadku gazet drukowanych, ale niedbali w przypadku aktualizacji statusu. Czytelnicy nie robią takich rozróżnień. Dezinformacja na Facebooku niszczy wiarygodność równie szybko i boleśnie, jak błąd na stronie głównej – a czasem nawet szybciej. Dlatego w VTV Times, niezależnie od tego, czy jest to artykuł redakcyjny w VTV Online, strona VTV On Air, czy 30-sekundowy film na Facebooku, TikToku czy YouTube, wszystko musi przejść ten sam test: dokładności, weryfikacji, uczciwości i odpowiedzialności. Im więcej platform, tym bardziej ten standard musi być utrzymywany. Wierzę, że ta spójność jest godnością redakcji.
Jednak samo utrzymanie standardów nie wystarczy. To, czego media społecznościowe nie potrafią odtworzyć w dziennikarstwie, to głębia. Osobista relacja może być krótka, ale trudno jest usiąść i stworzyć porządną serię artykułów opartych na danych, dotyczących dobrobytu, subtelnych globalnych fal ekonomicznych wpływających na posiłki w każdym gospodarstwie domowym. To właśnie jest naszą siłą. Bazując na archiwalnych materiałach oraz możliwościach produkcji obrazu i wideo całego ekosystemu VTV, VTV Times może tworzyć bogate w dane, dogłębne treści analityczne – coś, czego czytelnicy nie znajdą łatwo gdzie indziej. A dzięki dwujęzyczności (wietnamsko-angielskiej) jest to również brama: opowiadanie historii Wietnamu światu w języku epoki, przy jednoczesnym zachowaniu jej istoty. Myślę, że to nie tylko szansa, ale i odpowiedzialność.
Jest jeszcze jedna rzecz, być może najtrudniejsza, a zarazem najbardziej mnie martwiąca: utrzymanie kontroli. Jesteśmy zmuszeni być tam, gdzie są nasi czytelnicy – na Facebooku, TikToku, YouTube. Ale bycie obecnym nie oznacza oddania naszego losu w ręce cudzego algorytmu. Ciągła pogoń za wyświetleniami i podążanie za niewidzialnymi algorytmicznymi sugestiami doprowadzi do tego, że redakcja pewnego dnia straci dane czytelników, prawa do dystrybucji, a nawet unikalną tożsamość, którą zbudowały pokolenia. Opanowanie przestrzeni cyfrowej oznacza dla mnie umiejętność korzystania z globalnych platform, cierpliwe budowanie własnego kanału, własnej społeczności czytelników i własnych danych w VTV Online. Oprócz tego musimy chronić nasze prawa autorskie – zwłaszcza prawa autorskie do materiałów wideo, największego i najkruchszego zasobu organizacji informacyjnej w dobie sztucznej inteligencji. A sztuczna inteligencja? Bardzo pomaga i nie boję się z niej korzystać. Ale bez względu na to, jak dobra jest, ostatecznie dziennikarz z krwi i kości musi ją przejrzeć i po cichu podpisać się pod sekcją, za którą ponosi odpowiedzialność. Ponieważ maszyny nie znają wstydu; znają go tylko ludzie.
Niektórzy mogliby powiedzieć: nadmierna ostrożność i zbyt dokładna weryfikacja spowolnią wszystko i sprawią, że stracimy młodych czytelników na rzecz platform. Nie przeczę, że ta presja istnieje – jest realna i czasami ciąży na barkach tych, którzy nami kierują. Ale zamiana wiarygodności na szybkość i liczbę wyświetleń to jak porzucenie sensu istnienia. Możemy absolutnie zmienić nasz sposób opowiadania historii, nasz język, nasz format, aby skuteczniej docierać do młodszych odbiorców – i musimy to zrobić. Dotarcie do nich na ich własny sposób jest słuszne. Ale obniżanie naszych standardów, aby sprostać ich oczekiwaniom, nigdy nie jest akceptowalne.
Od 1 lipca wejdzie w życie nowe prawo prasowe, torując drogę cyfrowym redakcjom, gospodarce dziennikarstwa cyfrowego i odpowiedzialnemu wykorzystaniu sztucznej inteligencji. To także czas dla każdego z nas, aby zastanowić się nad sobą. Opanowanie przestrzeni cyfrowej nie zaczyna się od sloganu, ale od każdego procesu weryfikacji, każdego starannie zbudowanego repozytorium danych, każdego wysokiej jakości produktu i każdej osoby gotowej wziąć na siebie odpowiedzialność.
W VTV Times, zanim przekażemy jakiekolwiek informacje naszym czytelnikom, zadajemy sobie trzy pytania, o których wspomniał kiedyś Sekretarz Generalny i Prezydent Wietnamu: Czy to prawda? Czy to konieczne? Czy to korzystne dla społeczeństwa? Mam nadzieję, że te trzy proste pytania będą nam towarzyszyć, dziennikarzom, w naszej dalszej podróży – jako przypomnienie, a zarazem jako samonapomnienie. Ponieważ wciąż wierzę, że pomimo gwałtownych zmian technologicznych, to, czego czytelnicy potrzebują od dziennikarstwa, pozostaje niezmienne: miejsca, do którego można wracać, nie dlatego, że jest najszybsze, ale dlatego, że wciąż godne zaufania.
Źródło: https://vtv.vn/bao-chi-thoi-dai-so-dung-hon-sau-hon-co-ich-hon-100260620025208036.htm
Trendy według tagu
Trendy według kategorii
Najczęściej czytane
Google Trends
Od tego samego autora


Miasto Dong Nai przechodzi transformację.

Sala lekcyjna na Wyspie Zachodniej (Wyspy Spratly)





