
W Premier League jest zbyt wiele przyzwoitych drużyn – zdjęcie: REUTERS
Wieczorem 29 listopada (czasu wietnamskiego) rozpocznie się 13. kolejka Premier League, w której zobaczymy zaciętą rywalizację między drużynami ze środka tabeli.
Poza Arsenalem wszyscy pozostali są niestabilni.
Po 12 kolejkach Arsenal ma znaczną przewagę, 23 punkty, całkowicie dominując na szczycie tabeli. Jednak różnica między Chelsea na drugim miejscu (23 punkty) a Liverpoolem na dwunastym miejscu wynosi zaledwie 5 punktów. Dlatego po zaledwie 2-3 kolejkach mogą nastąpić ogromne zmiany w tabeli. Większość kibiców wierzy, że ten sezon będzie należał do Arsenalu, ponieważ drużyna Mikela Artety jest nie tylko silna i konsekwentna, ale także bardzo zdeterminowana, by zdobyć swój pierwszy tytuł mistrzowski Premier League po ponad dwóch dekadach bez trofeum.
Wybór drużyny wystarczająco silnej, by rzucić wyzwanie Arsenalowi, a przynajmniej zapewnić sobie miejsce w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, nie jest jednak łatwym zadaniem. Chelsea, która obecnie zajmuje drugie miejsce, nie wzbudziła w ostatnich trzech latach zaufania co do swojej zdolności do rywalizacji w dłuższej perspektywie. Zespół Enzo Mareski może być nieprzewidywalny w ważnych meczach, ale popełnia zdecydowanie zbyt wiele błędów, a ich obrona jest zdecydowanie zbyt słaba jak na czołową drużynę.
W przypadku Man City, trener Pep Guardiola wydaje się być naprawdę przestarzały. Niszczycielska forma Haalanda utrudnia Man City wyjście z pierwszej czwórki. Ale w dni, gdy magia supergwiazdy Haalanda słabnie, Man City jest bardzo podatny na porażkę.
A Liverpool, Manchester United i Tottenham – pozostałe trzy drużyny z tradycyjnej „wielkiej szóstki” angielskiej piłki nożnej – przynoszą ogromne rozczarowanie. Nie zdziwcie się, jeśli wszystkie trzy giganty zakończą sezon poza pierwszą czwórką.
Każdy jest „czarnym koniem”.
Przez ostatnie trzy lata w angielskich kręgach piłkarskich wielokrotnie toczyła się debata na temat tego, czy Newcastle i Aston Villa powinny zostać zaliczone do grona najlepszych klubów, gdyż te dwa zespoły prezentują bardziej regularną formę niż Manchester United i Tottenham.
Odpowiedź nigdy nie była jednoznaczna, ponieważ ogólnie rzecz biorąc, Newcastle i Aston Villa, pomimo zauważalnego postępu, wciąż nie udowodniły przekonującej siły „wielkiego klubu”. I nigdy nawet nie zbliżyły się do walki o tytuł. Z drugiej strony, Manchester United i Tottenham wciąż dysponują ogromnymi zasobami, aby stale ulepszać swoje składy. „Wielka Szóstka” pozostaje niezmienna. Zamiast tego media rozważają teraz… rozszerzenie listy gigantów Premier League.
Z Newcastle i Aston Villą, Premier League może się teraz pochwalić ośmioma drużynami o imponującym składzie i bogactwie talentów. Co więcej, jeśli nieco obniżymy standardy, kibice zdadzą sobie sprawę, że angielska piłka nożna ma ponad 10 takich drużyn.
Są Crystal Palace, Brighton, Bournemouth... Wszystkie te kluby od lat utrzymują się daleko poza strefą spadkową i mają w swoich szeregach młode, wybuchowe gwiazdy. Jeśli utrzymają ducha walki, mogą stać się nową „Aston Villą”.
W sezonie, w którym tak wiele dużych klubów jest niestabilnych, szanse na to, że mniejsze, silniejsze finansowo drużyny Premier League podołają wyzwaniu, są ogromne.
Źródło: https://tuoitre.vn/big-6-se-thanh-big-10-20251129104045009.htm






Komentarz (0)