Mecz na stadionie Miami rozpoczął się od wstrząsającego uderzenia, gdy Kevin Pina strzelił historycznego gola dla Republiki Zielonego Przylądka w 21. minucie. Z rzutu wolnego z odległości ponad 30 metrów posłał potężny strzał, który przebił mur i wpadł do siatki, dając afrykańskiej drużynie prowadzenie 1:0.
Po tym, jak Urugwaj został oszukany, rzucił się do ataku, wywierając druzgocącą presję. Dopiero w 44. minucie starania „La Celeste” zostały nagrodzone. Po tym, jak strzał głową Bentancura trafił w słupek, Maxi Araujo znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, dobijając piłkę głową i doprowadzając do remisu 1:1.
Zaledwie dwie minuty później Urugwaj błyskawicznie odrobił straty, gdy Agustin Canobbio z bliskiej odległości wykorzystał podanie Araujo i podwyższył wynik na 2-1 jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy.
W drugiej połowie powtórzył się nieprawdopodobny scenariusz. W 61. minucie urugwajski obrońca Olivera popełnił fatalny błąd, niecelnie podając przez boisko. Helio Varela szybko dobiegł, minął bramkarza Muslerę i strzelił do pustej bramki, wyrównując wynik na 2:2 dla Republiki Zielonego Przylądka.
W 68. minucie Urugwaj strzelił trzeciego gola, ale VAR nie uznał go z powodu spalonego. W ostatnich minutach drużyna Marcelo Bielsy nieustannie bombardowała bramkę przeciwnika. Jednak potężne strzały Valverde i gra z powietrza Bentancura nie zdołały przełamać zaciętej defensywy Republiki Zielonego Przylądka.
Mecz zakończył się remisem 2:2, co było jedną z największych niespodzianek fazy grupowej Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026. Zarówno Urugwaj, jak i Republika Zielonego Przylądka wciąż mają szansę na awans przed ostatnią kolejką grupy H.
Źródło: https://znews.vn/cape-verde-lai-tao-dia-chan-o-world-cup-post1661939.html