Australia, ostatni reprezentant Azji, pożegnała się z Mistrzostwami Świata po porażce z Egiptem. „Socceroos” grali wytrwale i strategicznie w serii rzutów karnych, ale ostatecznie nie zdołali pokonać gwiazdorskiego składu swoich przeciwników.
Harry Souttar i Lucas Herrington nie wykorzystali rzutów karnych w serii rzutów karnych, kończąc tym samym drogę Australii do Mistrzostw Świata w pierwszej rundzie pucharowej. Tymczasem Egipt po raz pierwszy od 1934 roku awansował do 1/8 finału. Mohamed Salah i jego koledzy z drużyny zmierzą się z Argentyną lub Republiką Zielonego Przylądka.
Australia rozpoczęła mecz pewnie, gdy Cristian Volpato trafił w poprzeczkę w piątej minucie. Jednak Egipt okazał się lepszym zespołem, wykorzystując swoje okazje. W 13. minucie Karim Hafez celnie dośrodkował do Emama Ashoura, który z bliskiej odległości wykończył akcję, otwierając wynik spotkania dla afrykańskiej drużyny. Przez resztę pierwszej połowy Egipt kontrolował grę, utrzymując przewagę w posiadaniu piłki, stale wywierając presję na Australijczyków i uniemożliwiając im rozwój gry.
Po przerwie Australia ruszyła do ataku, szukając wyrównania i została nagrodzona odrobiną szczęścia. Po groźnym rzucie wolnym obrońca Mohamed Hany niezręcznie umieścił piłkę w własnej siatce, doprowadzając do remisu 1:1 dla australijskiej drużyny. W pozostałych minutach regulaminowego czasu gry Egipt nieustannie zwiększał presję, ale bramkarz Patrick Beach i australijska obrona nie poddali się i doprowadzili do dogrywki.
Podczas 30 minut dogrywki obie drużyny grały ostrożnie i stworzyły niewiele klarownych sytuacji. W serii rzutów karnych punkt zwrotny nastąpił w pierwszej rundzie, gdy Harry Souttar nie wykorzystał rzutu karnego. Mohamed Salah pewnie wykorzystał rzut karny w stylu Panenki, podnosząc morale kolegów z drużyny. Hossam Abdelmaguid z powodzeniem wykorzystał decydujący rzut karny, dając Egiptowi zwycięstwo i zapewniając sobie awans do 1/8 finału Mistrzostw Świata po emocjonującej grze.
Źródło: https://znews.vn/chau-a-sach-bong-o-vong-16-doi-world-cup-post1665970.html
























































