Pełen miłości i więzi między nauczycielem i uczniem na tej odległej wyspie.
Marynarka Wojenna co roku umożliwia dziennikarzom towarzyszenie grupom roboczym w odwiedzaniu i współpracy z wojskiem i cywilami na wyspie Truong Sa oraz platformie DK-I.
Jednak nie każdy ma możliwość wzięcia udziału w tym szczególnym zadaniu. Po wyborze, każdy dziennikarz musi być mentalnie przygotowany na stawienie czoła wielu trudnościom i wyzwaniom podczas rejsu.
Dla redaktorki gazety „Education & Times” Pham Hong Thinh otrzymanie polecenia udania się do Truong Sa oznaczało, że zrozumiała, iż jest to niezwykle wyjątkowe zadanie w jej karierze dziennikarskiej. Zwłaszcza że miała tylko kilka godzin na każdej wyspie i musiała nieustannie koncentrować się na efektywnej i wydajnej pracy.
Dziennikarz Hong Thinh rozmawia z nauczycielem na wyspie Truong Sa.
Dla dziennikarza Hong Thinha wejście na pokład statku HQ571, którym miał płynąć do Truong Sa, było ekscytacją, nerwowością i szczęściem. Było mnóstwo nowych spotkań i poznawania członków delegacji, a także doświadczania nowego środowiska życia.
„Podczas tej podróży miałem okazję spotkać nauczycieli i uczniów na wyspach Song Tu Tay i Truong Sa Lon – pomimo pośpiechu, ich interakcje zawsze były pełne emocji i miłości. W słońcu i wietrze wysp słuchałem nauczycieli opowiadających o swoim oddaniu zawodowi, w tym o tej niezwykle wyjątkowej podróży. W oczach każdego nauczyciela zawsze gościł promyk optymizmu i szczęścia, gdy opowiadali o swojej szkole i uczniach” – powiedział dziennikarz Pham Hong Thinh.
Dzięki zaangażowaniu wszystkich szczebli i sektorów, a zwłaszcza sektora edukacji, szkoły na wyspach coraz częściej inwestują w infrastrukturę, zapewniając dobrą jakość życia, dzięki czemu nauczyciele mogą pracować w spokoju ducha. Uczniowie są również bardzo pracowici i inteligentni. Chociaż surowy klimat na wyspach może znacząco wpływać na materiały dydaktyczne i komputery, utrudniając nauczanie i uczenie się, zarówno nauczyciele, jak i uczniowie zawsze starają się pokonywać te wyzwania.
„Być może na tej odległej wyspie brakuje rodzinnego ciepła, ale rekompensuje to wspólny dom zbudowany na więzi między żołnierzami i cywilami na wyspie, dzięki czemu nauczyciele i uczniowie nigdy nie są pozbawieni śmiechu i radości...” – powiedział z uśmiechem dziennikarz Hong Thinh.
Oprócz tych emocjonalnych opowieści, dziennikarz Pham Hong Thinh był również pod wrażeniem i podziwem, gdy spotkał na wyspie Truong Sa Lon dr. Dang Hoang Anha – wiceprzewodniczącego Wietnamskiego Związku Zawodowego Nauczycieli.
Dziennikarz Hong Thinh opowiadał: Pani Hoang Anh była bardzo dynamiczna i zależało jej na wsparciu wyposażenia dydaktycznego w tym kraju, dlatego też skontaktowała się bezpośrednio ze związkami zawodowymi z różnych jednostek na kontynencie: Uniwersytetu Hue, Narodowego Uniwersytetu Ekonomicznego i Wydawnictwa Edukacyjnego, które połączyły siły, aby wesprzeć dostawę laptopów, 53-calowych ekranów telewizyjnych i dwóch kompletów podręczników dla nauczycieli szkół podstawowych.
Po udanym nawiązaniu kontaktu, pani Hoang Anh z radością podzieliła się nowiną i powiedziała: „Gdy nauczyciel wróci z urlopu, skontaktujemy się z nim, aby podarować mu praktyczne prezenty. Prezenty te wyrażają szczere uczucia nauczycieli z Chin kontynentalnych dla Truong Sa…”
Dziennikarz Pham Hong Thinh był wzruszony i powiedział: „Czuję się naprawdę szczęśliwy, że mam to szczęście, że mogę osobiście odwiedzić Truong Sa i dzielić radość nauczycieli i uczniów w tej odległej placówce – choć daleko, zawsze są blisko, zawsze wypełnieni dzieleniem się, więzią i miłością płynącą z krwi potomków Lac i Hong, Matki Wietnamu!”
Przybliżamy Truong Sa do stałego lądu.
Dziennikarz Tran Chi Tuan z gazety Przedstawicieli Ludu od dawna marzył o odwiedzeniu Truong Sa, więc gdy otrzymał powiadomienie o możliwości wyjazdu do Truong Sa, był bardzo podekscytowany i dumny.
„Uczestnicząc w misji nr 6 w 2024 roku w Truong Sa, naszym pierwszym wrażeniem był statek o numerze 571, z symbolem czerwonej flagi z żółtą gwiazdą na pokładzie. Statek był duży i nowoczesny, niczym pływający hotel, a załoga powitała nas bardzo ciepło i oprowadziła” – powiedział dziennikarz Chi Tuan.
Odwiedzenie Truong Sa (Wyspy Spratly) od dawna było marzeniem dziennikarza Tran Chi Tuana z gazety People's Representatives.
Najbardziej wzruszyła go ceremonia upamiętniająca bohaterskich męczenników, którzy poświęcili życie na archipelagu Truong Sa, odbyta na pokładzie statku, na środku oceanu. Przemówienie delegacji, wygłoszone w uroczystej atmosferze, opowiadające historię 64 bohaterskich męczenników, którzy poświęcili życie w obronie wyspy Gac Ma w 1988 roku, wzruszyło większość delegatów do łez.
Po ceremonii każdy delegat trzymał w rękach papierowego żurawia i kwiat, a następnie wspólnie wypuścili je do morza, wyrażając nadzieję, że żołnierze, którzy dzielnie poświęcili swoje życie za wyspy i morza, będą mogli spoczywać w wiecznym pokoju.
„Dla mnie i członków delegacji było to najbardziej imponujące i wzruszające przeżycie” – wspominał dziennikarz Chi Tuan.
Uczestnictwo w ceremonii podniesienia flagi, odśpiewanie hymnu narodowego i wysłuchanie dziesięciu przysiąg honorowych żołnierzy na wyspie Truong Sa było niezwykle wzruszającym i świętym doświadczeniem, które pozostawiło głębokie wrażenie w umyśle dziennikarza Chi Tuana. Każda przysięga potwierdzała wolę i siłę Wietnamskiej Armii Ludowej w jej determinacji w obronie świętej suwerenności morza i wysp Ojczyzny.
Po powrocie na kontynent dziennikarz Chi Tuan wciąż odczuwał silną tęsknotę za Truong Sa. Pamiętał niespokojne, lecz radosne miny żołnierzy witających delegację z kontynentu; pamiętał ludzi o skórze opalonej słońcem, wiatrem i deszczem, którzy jednak byli tak odważni i zuchwali pośród bezkresnego oceanu; pamiętał stanowcze okrzyki „Przysięgamy” podczas ceremonii podniesienia flagi na wyspie…
Dla dziennikarza Chi Tuana dni spędzone na relacjonowaniu wydarzeń w Truong Sa stanowią niezapomniane wspomnienia z kariery dziennikarskiej. Poszerzają one jego osobiste doświadczenia, pozwalają zebrać więcej informacji i lepiej zrozumieć działania podejmowane w celu ochrony suwerenności morskiej oraz zbliżenia odległych wysp do stałego lądu.
Pomimo licznych trudności związanych z trudnymi warunkami pogodowymi, napiętymi terminami i napiętym harmonogramem pracy, dziennikarz Chi Tuan przyznał, że aby pracować efektywnie, konieczne jest dokładne przygotowanie się z kontynentu do planu podróży i miejsc docelowych. Kluczowe jest zidentyfikowanie interesujących tematów, obserwacja osób, z którymi przeprowadzane są wywiady, oraz wykorzystanie każdej okazji i warunków do zebrania materiałów do pracy.
Największym żalem dziennikarza Chi Tuana i delegacji podczas tej podróży było to, że ze względu na warunki pogodowe i konieczność zapewnienia bezpieczeństwa, członkowie delegacji nie mogli bezpośrednio odwiedzić platformy DK-I, aby osobiście przekazać im wartościowe i praktyczne prezenty, przepełnione ciepłem i miłością kontynentu. Zamiast tego musieli odwiedzić i wesprzeć oficerów i żołnierzy na platformie za pośrednictwem systemu VFF.
„Platforma DK-I stoi samotnie na rozległym oceanie, stawiając czoła wzburzonym falom, silnym falom i bezlitosnym wiatrom, które grożą jej «pochłonięciem», a mimo to żołnierze pozostają tam niezłomni, aby zapewnić absolutne bezpieczeństwo morskiej suwerenności naszej ojczyzny – obraz niezachwianej odporności, nieustępliwości i ogromnej dumy” – wyraził to dziennikarz Chi Tuan.
Wspominając tę burzliwą, ale wzruszającą podróż, pełną koleżeństwa między żołnierzami a cywilami oraz miłości do rodaków i towarzyszy broni, dziennikarz Chi Tuan wspominał. Po przepłynięciu przez sześć wysp i platformę DK-I, każde miejsce pozostawiło po sobie piękne obrazy i falę emocji. Pamiętał kołysanie statku; troskę i wsparcie Marynarki Wojennej, która priorytetowo traktowała dziennikarzy podczas pierwszych rejsów statkiem na wyspy; ludzi o opalonej skórze od słońca i wiatru, ale tak serdecznych, serdecznych i zjednoczonych; i okrzyki: „Truong Sa dla Ojczyzny, Ojczyzna dla Truong Sa”.
Spośród dziennikarzy i reporterów biorących udział w pracach Zespołu Zadaniowego nr 6, dziennikarz Manh Nghinh z działu informacyjnego stacji radiowej i telewizyjnej Thai Nguyen już po raz trzeci odwiedził archipelag Truong Sa.
Dziennikarz Mạnh Nghịnh na zdjęciu z przewodniczącym Komitetu Ludowego prowincji Thái Nguyên, Trịnh Việt Hùng, w Trường Sa.
Podzielił się informacją, że chociaż wielokrotnie odwiedzał Truong Sa, za każdym razem odczuwał inne emocje. Za każdym razem, gdy wraca do Truong Sa, czuje zmiany – zmiany w krajobrazie wysp, bardziej solidne i przestronne domy oraz bujną zieleń pomimo surowych warunków naturalnych.
Ale jedna rzecz pozostaje niezmienna: uczucie i bliskość żołnierzy i cywilów na wyspach wobec każdego, kto odwiedza archipelag Truong Sa, a także determinacja i niezachwiana odwaga żołnierzy Truong Sa, zawsze stojących mocno pośród fal i wiatrów... aby chronić suwerenność każdego centymetra lądu i każdego odcinka morza - świętej części Ojczyzny.
Najbardziej niezapomnianym wspomnieniem dla dziennikarza Manh Nghinha były dni wzburzonego morza. Oficerowie i żołnierze na statku również cierpieli na chorobę morską, ale mimo to starali się jak najlepiej wspierać reporterów w ich pracy, zwłaszcza transportując ich z pokładu łodzią CQ na wyspy. Pomimo wzburzonego morza i przemoczonych ubrań, nadal trzymali aparaty i kamery, starannie zapakowane w plastikowe torby, aby pomóc dziennikarzom uchwycić autentyczne obrazy i przybliżyć Truong Sa do lądu.
„Za każdym razem, gdy wracam do Truong Sa, krajobraz wysp, solidne i przestronne domy oraz bujna zieleń, pomimo trudnych warunków naturalnych, są piękniejsze. Ale jedno pozostaje niezmienne: serdeczność i bliskość żołnierzy i cywilów na wyspach wobec każdego, kto odwiedza archipelag Truong Sa…” – powiedział dziennikarz Manh Nghinh.
„Pamiętam, jak w 2022 roku podczas wyprawy do Truong Sa jeden z żołnierzy był gotów chwycić się liny na łodzi, żeby nagrać reporterowi kamerę. To był bardzo wzruszający obraz” – wspominał dziennikarz Manh Nghinh.
Podczas pracy w Truong Sa każdy dziennikarz czuł, że dojrzał. Pracując na wyspach, zmagając się ze złożonymi warunkami pogodowymi, wzburzonym morzem, silnymi wiatrami, chorobą morską, ograniczonym czasem i wieloma fascynującymi tematami, pomimo zmęczenia, każdy chciał zrobić jak najwięcej, aby przybliżyć i ukazać Truong Sa widzom w bardziej żywy sposób.
„Chociaż jest to ciężka praca, w porównaniu z trudnościami i wyzwaniami, z jakimi zmagają się żołnierze i cywile na wyspie, to i tak nic nie znaczy, dlatego wszyscy podzielają tę samą myśl: musimy starać się jeszcze bardziej...” – powiedział Mạnh Nghịnh.
Można powiedzieć, że praca w Truong Sa – świętym morzu i na wyspach naszej ojczyzny – jest zawsze powodem do dumy dla każdego dziennikarza. W przyszłości wielu reporterów będzie nadal podążać za tymi statkami, stawiając czoła falom, by dotrzeć do czołówki morza i wiatru. Te podróże zaowocują wieloma cennymi pracami dziennikarskimi, przybliżając ducha morza i wysp naszej ojczyzny kontynentowi…
Hoang Anh
Źródło






Komentarz (0)