
Przełomowe 20 minut Tottenhamu
Kiedy Xavi Simons strzelił spektakularnego gola w 77. minucie, stadion Tottenhamu Hotspur eksplodował. 22-latek i jego koledzy z drużyny świętowali wzruszenie, a kibice Tottenhamu poczuli ulgę w tłumionej presji po długim okresie desperackiego oczekiwania na zwycięstwo.
Wydawało się, że ten moment będzie punktem zwrotnym, prowadzącym drużynę Roberto De Zerbiego do pierwszego zwycięstwa w Premier League od końca grudnia ubiegłego roku.
Ale piłka nożna jest zawsze okrutna. Gdy mecz wszedł w piątą minutę doliczonego czasu gry, Georginio Rutter zadał bezlitosny cios bramką, która wyrównała wynik na 2:2, gasząc wszelką nadzieję. Radość przerodziła się w smutek, a Tottenham po raz kolejny przegrał tuż przed metą.
Ten wynik jeszcze bardziej pogrąża Tottenham w strefie spadkowej. Drużyna z północnego Londynu zajmuje obecnie 18. miejsce w tabeli z zaledwie 31 punktami po 33 meczach, o punkt za strefą bezpieczeństwa, na zaledwie pięć kolejek przed końcem sezonu.
Groźba spadku z ligi, coś, co nie przydarzyło im się od 1977 r., staje się coraz bardziej widoczna, zwłaszcza jeśli dwa zespoły znajdujące się wyżej w tabeli, Nottingham Forest i West Ham, będą nadal zdobywać punkty.
Błąd w doliczonym czasie gry sprawił, że Tottenham stracił zwycięstwo, które wydawało się być w zasięgu ręki. Dla nowego menedżera Roberto De Zerbiego uczucie po meczu nie różniło się niczym od poczucia porażki.
„Mamy wrażenie, że przegraliśmy, bo straciliśmy bramkę w ostatnich minutach, ale cała drużyna zagrała świetnie” – powiedział De Zerbi po meczu. „Trudno się z tym pogodzić. Musimy być silniejsi i dalej przygotowywać się do kolejnego meczu”.
Opinie ekspertów są jednak podzielone. Były napastnik Les Ferdinand powiedział wprost w Sky Sports: „Gdyby była 90. minuta, byłoby to zrozumiałe, ale wciąż było mnóstwo czasu. Powinni byli utrzymać formację, zamiast rzucać się na celebrację”.
Z kolei były obrońca Ashley Williams argumentował, że emocje są nieuniknione: „Ten gol był w tamtym momencie niezwykle ważny. Wszyscy widzieli, jak wiele znaczył dla zawodników”.

Szanse na uniknięcie spadku maleją.
Pomimo powszechnego rozczarowania, menedżer De Zerbi nadal wierzył: „Tottenham może wygrać pięć meczów z rzędu”. Realistycznie rzecz biorąc, jest to jednak mało prawdopodobne. Ich seria bez zwycięstwa wydłużyła się do 15 meczów, zaledwie o jeden mecz mniej niż najgorszy wynik klubu w historii (16 meczów w sezonie 1934/35).
Czekające ich wyzwanie wcale nie jest łatwe. Tottenham Hotspur zmierzy się z Wolverhampton Wanderers, którzy zajmują ostatnie miejsce w tabeli i równie desperacko potrzebują punktów. Przed nimi dwa trudne wyjazdowe mecze z Aston Villą i Chelsea.
W tym ponurym obrazie Tottenham wciąż miał promyk nadziei. Powrót Rodrigo Bentancura i Jamesa Maddisona dodał głębi drużynie. Wysoki pressing De Zerbiego również zaczął przynosić efekty – obie bramki padły po odzyskaniu piłki na połowie przeciwnika.
Były bramkarz Joe Hart skomentował to następująco: „Sposób, w jaki Spurs wywierają pressing, jest naprawdę imponujący, wywierają stałą presję, czego nie widzieliśmy u nich w tym sezonie”.
Podzielając ten sam pogląd, były kapitan Michael Dawson powiedział: „Remis wydawał się porażką, bo byli tak blisko zwycięstwa. Ale widziałem w nich chęć i determinację. Pewność siebie powraca, choć to dopiero początek”.
Smutna prawda jest taka, że Tottenham jest obecnie jedyną drużyną w Premier League, która w 2026 roku nie wygra ani jednego meczu. Nawet biorąc pod uwagę cztery najlepsze ligi angielskiej piłki nożnej, mają więcej punktów tylko od Sheffield Wednesday, drużyny znajdującej się na ostatnim miejscu w Championship (drugi poziom rozgrywkowy).
W tym kontekście De Zerbi nie analizował taktyki, lecz skupił się na aspekcie mentalnym. Najważniejsze było znalezienie sposobu na przywrócenie zawodnikom pewności siebie po serii rozczarowujących meczów.
„Po meczu powiedziałem im, żeby byli silni i nadal we mnie wierzyli. Najważniejsze, żeby zmienili swoje nastawienie. Łatwo w takiej sytuacji popaść w pesymizm, ale musimy walczyć do końca. Jeśli damy z siebie wszystko, to jeszcze nie koniec” – podkreślił włoski strateg.
Nadchodzące dni zapowiadają się dla Tottenhamu pod dużą presją, ponieważ będą musieli również obserwować wyniki swoich bezpośrednich rywali. Jak skomentował były pomocnik Andy Reid: „Jeśli wszystkie drużyny wokół nas wygrają, ten jeden punkt straci praktycznie znaczenie. To będzie bardzo napięty okres”.
Oglądaj Premier League na żywo i w całości wFPT Play, zarejestruj się już teraz na: https://fptplay.go.link/dQzQD.
Source: https://tienphong.vn/cuoc-chien-sinh-ton-cua-tottenham-sai-lam-phai-tra-gia-dat-post1836809.tpo







Komentarz (0)