
Thanh Thủy i Bích Ngọc pozują do zdjęć z dziećmi w Iraku – Fot.: BÍCH NGỌC
Grupa trzech Wietnamek: Nguyen Thanh Thuy, Vu Phuong Thao (Ho Chi Minh City) i Phi Thi Bich Ngoc ( Hanoi ) przebywała w Irbilu, stolicy Autonomicznego Regionu Kurdystanu (w Iraku), gdy dowiedziała się, że przestrzeń powietrzna kilku krajów, w tym Iranu, Iraku, Jordanii, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Bahrajnu, została uznana za strefę zakazu lotów z powodu konfliktu.
Linie lotnicze Qatar Airways ogłosiły anulowanie biletów i tygodniowy okres zwrotu pieniędzy. W rezultacie grupa Thanh Thủy była zmuszona dojechać samochodem do przejścia granicznego w Duhok, aby wjechać do Turcji drogą lądową, a następnie 2-3 marca odbyć lot krajowy do Stambułu. Grupa zadeklarowała, że wróci do Wietnamu 7 marca.
„Na szczęście tureckie linie lotnicze nadal działały pomimo kryzysu. W tej nieoczekiwanej sytuacji otrzymaliśmy dedykowane wsparcie informacyjne od wielu partnerów turystycznych w Iraku i Turcji, co nas uspokoiło” – powiedział Thanh Thuy, który produkuje szybkie apteczki pierwszej pomocy 1life.
Tymczasem pani Bich Ngoc z biura podróży N plus Adventure wykrzyknęła: „Modlę się o szybkie zakończenie wojny i powrót pokoju”.
Nguyen Thu Huong, cyfrowa nomada (osoba pracująca online i często podróżująca, by doświadczać życia w różnych miejscach), powiedziała, że 28 lutego była w Jordanii i odwiedziła Morze Martwe, obszar graniczny między Jordanią a Izraelem.
Telefon Thu Huong, podłączony do izraelskiej karty e-SIM, niespodziewanie odebrał alarm nakazujący jej szukanie schronienia. Ponadto cały czas słyszała odgłos przelatujących nad głową myśliwców i syreny alarmowe.
Jedynym sposobem na opuszczenie Bliskiego Wschodu przez Thu Huong było jak najszybsze znalezienie lotu przez Turcję. Miała szczęście, że kupiła bilet na jedyny lot wieczorem 1 marca liniami Royal Jordanian Airlines, prawdopodobnie dlatego, że ktoś właśnie odwołał swój lot, ponieważ syreny alarmowe wciąż od czasu do czasu wyły, a nad głowami słychać było przelatujące myśliwce.
„Nawet w samolocie odlatującym z Jordanii nie czułem się całkowicie swobodnie, ponieważ przestrzeń powietrzna kraju wciąż znajdowała się na trajektorii pocisków wystrzeliwanych tam i z powrotem między Izraelem a Iranem” – opowiadał wietnamski turysta.
Thu Huong relacjonował: „W rzeczywistości sytuacja w Jordanii jest stabilna, a życie ludzi wciąż toczy się normalnie. Głównym zmartwieniem było zamknięcie przestrzeni powietrznej i możliwość eskalacji sytuacji, dlatego postanowiłem wyjechać jak najszybciej”.
W Jordanii i na Bliskim Wschodzie wciąż jest sporo wietnamskich turystów. Mamy nadzieję, że wkrótce znajdziecie loty i sytuacja na Bliskim Wschodzie wkrótce się ustabilizuje, a wszyscy będą bezpieczni.
Data powrotu nie jest znana.
Vu Anh Duy (były student Akademii Dyplomatycznej ) powiedział, że on i jego przyjaciółka rozpoczęli swoją wędrówkę po Bliskim Wschodzie pierwszego dnia księżycowego Nowego Roku Konia i „spędzą cały pierwszy miesiąc Roku Konia i Ramadan 1447 roku według kalendarza islamskiego w tym kraju”.
1 marca Duy i jego towarzyszka przekroczyli granicę między Hims (Syria) a Baalbekiem (Liban), aby dostać się do Libanu drogą lądową. Duy powiedział: „Więc nasza podróż w poszukiwaniu Libanu się rozpoczęła i nie wiemy, kiedy wrócimy”.
Duy powiedział, że wiadomości dotyczące sytuacji w Iranie wywołały u niego mieszane uczucia.
„Dla mnie serdeczna gościnność narodu irańskiego jest cennym zasobem, obok historycznych i kulturowych wartości pozostawionych przez Persję. Mam tylko nadzieję, że kiedy wrócę do Iranu, Izraela czy Palestyny, wspaniałe rzeczy, które otrzymałem z tych miejsc, pozostaną tam i przetrwają na zawsze, niezależnie od tego, jak burzliwy i nieprzewidywalny może być ten świat” – powiedział.
Źródło: https://tuoitre.vn/du-khach-viet-mong-hoa-binh-cho-trung-dong-20260303080421326.htm







Komentarz (0)