Biznesmen Mac Nhu Nhan, dyrektor Vinhands Trading and Service Company Limited: eksport gąbek luffa za granicę.
Wiedza, w jaki sposób wykorzystać wyrzucone włókna luffy do wyrobu prezentów, którą zdobył w czasach szkolnych, umożliwiła przedsiębiorcy Mac Nhu Nhanowi zostanie pierwszą osobą, która produkowała i eksportowała za granicę przetworzone produkty z luffy, przynosząc rocznie dziesiątki miliardów VND przychód.
| Pan Mac Nhu Nhan, dyrektor Vinhands Trading and Service Company Limited. |
Budowanie biznesu z luffy
Droga przedsiębiorcy Mac Nhu Nhana do biznesu rozpoczęła się od losu, związanego z uschniętymi, starymi tykwami, które uważano za nadające się jedynie do wyrzucenia na śmietnik lub być może wykorzystywane jedynie jako gąbki do mycia naczyń. Dla tego przedsiębiorcy urodzonego w 1980 roku, te wyrzucone przedmioty przekształciły się w portfele, spinki do włosów, kartki okolicznościowe i inne przedmioty, które teraz są eksportowane.
Opowiadając nam o swoim związku z luffą, pan Nhan powiedział, że urodził się w biednej rodzinie w górzystym miasteczku Gia Lai i dzieciństwo spędził w otoczeniu pnączy luffy swojej matki. W wieku 16 lat, w każde święto, jego przyjaciele przygotowywali sobie drobne upominki. Ponieważ jego rodzina była biedna i nie stać go było na kupowanie prezentów dla przyjaciół, postanowił sam zrobić prezenty z luffy.
„Wtedy, ilekroć były stare tykwy z luffy, moja mama kroiła je, żeby umyć naczynia. Myjąc z nią naczynia, trzymałem gąbkę z luffy i przyglądałem się fakturze włókien. Pomyślałem sobie: »Mógłbym je pokroić, ufarbować i zrobić z nich różne pamiątki«. I wtedy zacząłem próbować. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, była spinka do włosów, którą podarowałem koleżance z klasy z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet” – wspominał pan Nhan.
To właśnie wtedy, gdy jego przyjaciele cieszyli się prezentami, które zrobił z lufy, pan Nhan odkrył, że lufa ma wysoką elastyczność i dobrą strukturę dzięki poziomym i pionowym włóknom. Co więcej, lufa nie pleśnieje, nie atakuje termitów ani korników, więc użytkownicy mogą być pewni, że włókno nie zostało poddane działaniu środków konserwujących. Jednak lufa nie jest łatwa do ukształtowania, dlatego Nhan poświęcił dużo czasu na badania i poszukiwanie rozwiązań umożliwiających przetwarzanie surowca.
- Pan Mac Nhu Nhan, Dyrektor Vinhands Trading and Service Company Limited
Wielokrotnie gotowe produkty nie spełniały specyfikacji projektowych, tworząc pęcherze, były zbyt grube lub zbyt cienkie i musiały zostać wyrzucone. W końcu pan Nhan odkrył sekret: prasowanie włókien luffy w duże arkusze, a następnie używanie ich jak kalkomanii, papieru lub skóry do tworzenia kształtów i składania produktów. Niektóre skomplikowane produkty z włókien luffy wymagają od niego kilku dni pracy.
„Ale potem, po długim czasie poświęconym mojemu hobby, jakim było robienie prezentów z luffy, życie przyniosło wiele wzlotów i upadków, więc tymczasowo porzuciłem marzenie o luffy, aby zarabiać na życie, wykonując różne prace, takie jak stolarstwo, pośrednictwo w obrocie nieruchomościami i sprzedaż pho, aby zarobić na życie z dnia na dzień i utrzymać rodzinę” – powiedział pan Nhan.
Później, niczym zrządzenie losu, więź pana Nhana z luffą powróciła. W 2012 roku, gdy jechał z żoną po portfel, nie mógł znaleźć takiego, który by mu się spodobał, więc postanowił zrobić jej w prezencie portfel z luffy. Zaskoczony jego delikatnym, pięknym i eleganckim designem, żona zachęciła go do wykonania i sprzedaży portfeli z luffy.
Za namową żony, mężczyzna, pochodzący z rodziny z tradycjami w dziedzinie cải lương (wietnamskiej opery tradycyjnej) i nieposiadający żadnego doświadczenia w sztukach pięknych ani rzemiośle, postanowił połączyć swoje zasoby, aby spełnić swoje marzenie o gąbce luffa. W tym samym roku narodziła się marka gąbek luffa Vi Lâm, nazwana na cześć córki pana Nhâna.
Rok później założył firmę Vinhands Trading and Service Company Limited. Nauczył się sam i zaczął przetwarzać luffę na produkty komercyjne, eksperymentując z produkcją akcesoriów modowych i przyborów kuchennych, a następnie prezentując je na targach i wystawach.
„W 2013 roku pokazałem swoje produkty na targach, mając nadzieję, że przy tysiącach odwiedzających uda mi się sprzedać przynajmniej kilkadziesiąt sztuk. Chociaż wielu klientów zatrzymywało się, żeby obejrzeć produkty i byli zdumieni tym, co zobaczyli z luffy, nie sprzedałem ani jednego produktu” – wspominał pan Nhan.
Wyjaśnił, że w tamtych czasach ludzie byli ciekawi, jak z luffy można zrobić różne produkty, ale prawie nikt nie odważył się tego spróbować. Nie wspominając już o tym, że cena gąbek do mycia naczyń, gąbek kąpielowych, spinek do włosów itp. była 4-5 razy wyższa niż w przypadku produktów produkowanych przemysłowo, co również budziło wątpliwości konsumentów.
Pan Nhan wytrwale uczestniczył jednak w targach w Ho Chi Minh City, gdyż uważał, że jest to najlepszy sposób na sprzedaż swoich towarów lub przynajmniej na to, by ludzie o nim pamiętali.
Pan Nhan opowiadał: „Uporczywie odwiedzałem lokalne targi i stopniowo udało mi się sprzedać kilka produktów. Kiedy ludzie zaczęli z nich korzystać i zobaczyli ich jakość, rozpowszechnili wieść o nich i więcej osób dowiedziało się o Vi Lam”.
W 2015 roku Vi Lam otworzył sklep w samym sercu Dzielnicy 1 (Ho Chi Minh City), ale z powodu słabego marketingu i zarządzania personelem został zamknięty. W tym samym roku pan Nhan zaczął otrzymywać swoje pierwsze zamówienie eksportowe na artykuły kuchenne do Korei Południowej.
Ponadto dyrektor Vi Lam skupia się na biznesie online, wprowadzając produkty na platformy e-commerce, takie jak Shopee, Lazada, witrynę internetową firmy i platformę społecznościową Facebook.
„Ponieważ czuję głęboką więź z Wyżynami Centralnymi, to, co robię, to nie tylko spełnianie marzeń z dzieciństwa, ale także pomaganie rolnikom w prowincjach Gia Lai, Kon Tum i Dak Lak… w uzyskaniu stabilnego dochodu dzięki uprawie luffy. Jednocześnie jestem zdeterminowany, aby zbudować markę zielonych, czystych i przyjaznych dla środowiska produktów z tego charakterystycznego wietnamskiego owocu” – powiedział z dumą pan Nhan.
Dowodem na to jest fakt, że pan Nhan nie tylko odniósł sukces jako pionier w produkcji włókien luffa, ale także jest prelegentem na wielu wydarzeniach, reprezentując startupy. Jest wzorem do naśladowania i mentorem dla wielu młodych przedsiębiorców, którzy uczą się, jak przetwarzać, produkować i eksportować produkty z włókna luffa.
Kryzys, utrata wszystkiego, odbudowa i odrodzenie.
W 2017 roku pan Nhan zainwestował w zakład produkcyjny i zatrudnił ponad 30 pracowników. Firma zaczęła nabierać rozpędu, generując zyski i motywację, a miesięczne dochody sięgały setek milionów, a nawet miliardów VND. To pomogło Vi Lam Loofah ugruntować swoją markę na krajowym i międzynarodowym rynku dóbr konsumpcyjnych, a 80% jej produktów jest eksportowane.
„Ale potem doszło do poważnego incydentu w Vinhands Trading and Service Company Limited. W lutym 2022 roku fabryka spłonęła, niszcząc nie tylko wszystkie surowce i maszyny, ale także część majątku osobistego, takiego jak pojazdy. Moja żona i ja zostaliśmy praktycznie bez niczego” – wspominał ze smutkiem pan Nhan.
W tamtym czasie, mimo że pandemia dopiero się skończyła, zamówienia napływały regularnie co miesiąc. Nagle wydarzyła się katastrofa: maszyny spłonęły, pozbawiając ich towarów do dostarczenia i zmuszając do zapłaty odszkodowania za zerwanie umowy. Para musiała wynająć ziemię, aby zbudować tymczasowe schronienie, stopniowo kupować sprzęt i miesiąc po incydencie postanowiła wznowić działalność.
„Kiedy już coś zaczniesz, musisz to doprowadzić do końca. Wcześniej, gdy nie mieliśmy nic, wciąż mogliśmy zacząć, więc teraz mamy większe doświadczenie. Partnerzy, którzy dawali nam przedłużenie i ludzie, którym zależało na tyle, by przesłać nam pieniądze z góry, żebyśmy mogli wrócić do formy, zmotywowali mnie i moją żonę do powrotu na nogi zaraz po tej gehennie” – wspominał pan Nhân.
Po wyczerpaniu kapitału pan Nhan powrócił do przyjmowania zamówień na meble, ponieważ stolarstwo było jego pierwszym zawodem. Dodatkowo zaciągnął pożyczkę na otwarcie restauracji pho, z zamiarem „wykorzystania krótkoterminowych zysków do sfinansowania długoterminowego wzrostu”, odbudowując swoją fabrykę przetwórstwa luffy. Zamówienia stopniowo rosły, a pan Nhan zaczął wynajmować fabrykę, aby wznowić działalność.
Pan Nhan stwierdził, że chociaż rynek konsumencki nie powrócił jeszcze do poziomu sprzed pandemii COVID-19, to ostatnio klienci z Japonii i UE częściej pytają o współpracę z firmą i proponują ją ze względu na jakość jej produktów.
„Japoński klient przyniósł próbkę luffy z innego miejsca i porównał ją z produktem Vi Lam, i zobaczył ogromną różnicę. Od tego czasu złożył u nas zamówienie. Właściwie bycie pionierem daje nam przewagę, ale każdy nasz produkt jest kopiowany i naśladowany. Nawet jeśli jakość nie jest tak dobra, to oni prowadzą silny marketing, więc czasami jesteśmy w niekorzystnej sytuacji” – powiedział ze smutkiem pan Nhan.
Mimo to pan Nhan jest dumny, że jakość produktów Vi Lam jest czymś, czego nie da się powtórzyć w innych miejscach. Dowodem na to jest fakt, że klienci w Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej, Japonii i kilku innych krajach azjatyckich ufają i wysoko cenią produkty wykonane z luffy Vi Lam.
Według pana Nhana, liczba zamówień spadła w tym okresie, więc przychody wynoszą zaledwie około 300-400 milionów VND miesięcznie. Jednak zamówienia eksportowe firmy utrzymują się na stabilnym poziomie przez cały rok.
Warto odnotować, że sklep z suchym pho Gia Lai w sercu Ho Chi Minh City nie tylko spełnia marzenie przedsiębiorcy, ale także zyskuje coraz większą sławę dzięki wyjątkowemu zdobieniu produktów przy użyciu włókien luffa, np. obrazów, lamp i szyldów.
Pan Nhan oświadczył, że zamierza w niedalekiej przyszłości rozszerzyć działalność tego sklepu o sieć, aby okazać wdzięczność lokalnej marce – miejscu, w którym odkrył swoje marzenie o stworzeniu marki luffa, jaką jest dziś.
Source: https://baodautu.vn/doanh-nhan-mac-nhu-nhan-giam-doc-cong-ty-tnhh-thuong-mai-dich-vu-vinhands-dua-xo-muop-xuat-ngoai-d216453.html






Komentarz (0)