Mimo że drużynie norweskiej pozostał jeszcze jeden mecz do rozegrania ze Szkocją jutro (godz. 2:45 nad ranem, 20 listopada), porażka Izraela 1:2 z Rumunią rano 19 listopada oznacza, że Norwegia oficjalnie nie bierze udziału w Euro 2024, które odbędzie się w Niemczech przyszłego lata.
W Grupie A dwa bezpośrednie miejsca kwalifikacyjne do Euro 2024 przypadły już Hiszpanii i Szkocji, co oznacza, że Norwegia musi liczyć na miejsce barażowe.

Nadzieje Erlinga Haalanda na udział w finale Euro 2024 legły w gruzach po porażce Izraela 1:2 z Rumunią (zdjęcie: EPA).
Zgodnie z przepisami UEFA drużyny, które nie zakwalifikowały się bezpośrednio do finałów Euro 2024 poprzez zajęcie dwóch pierwszych miejsc w każdej grupie kwalifikacyjnej, mogą mimo to udać się do Niemiec przyszłego lata na podstawie swojej pozycji w Lidze Narodów UEFA.
W trzech Ligach Narodów UEFA (Ligach A, B i C) każda liga będzie miała cztery miejsca barażowe o finały Euro 2024 dla drużyn sklasyfikowanych od najwyższej do najniższej, które jeszcze nie zakwalifikowały się bezpośrednio do Niemiec. Ponieważ Niemcy mają już pierwszeństwo, Liga A ma tylko trzy wolne miejsca.
Dodatkowo w Lidze A jedynie Polska i Walia nie zapewniły sobie jeszcze bezpośredniej kwalifikacji, więc jedno miejsce z Ligi A zostanie przeniesione do Ligi B (z 4 na 5).
W Lidze B miejsca w barażach zajmuje obecnie pięć drużyn: Izrael, Bośnia i Hercegowina, Finlandia, Ukraina i Islandia. Norwegia plasuje się tuż za Islandią, co oznacza, że nie ma już szans na awans do Euro 2024, nawet w barażach.
Dla Erlinga Haalanda konieczność oglądania Euro 2024 w telewizji w domu jest ogromnym rozczarowaniem, ponieważ napastnik, który pomógł Manchesterowi City zdobyć historyczną potrójną koronę, nie zakwalifikował się jeszcze do żadnego ważnego turnieju międzynarodowego, takiego jak Mistrzostwa Świata czy Mistrzostwa Europy.
Od czasu udziału Norwegii w Euro 2000 kraj ten nigdy nie zakwalifikował się do mistrzostw Europy ani świata, mimo że ma w swoim składzie złote pokolenie piłkarzy z takimi gwiazdami jak Erling Haaland i Martin Ødegaard.
Źródło






Komentarz (0)