![]() |
Przywódcy biorą udział w szczycie G7 w miasteczku Évian-les-Bains we Francji, 16 czerwca. Zdjęcie: Reuters . |
Tegoroczny szczyt, który odbył się w dniach 15-17 czerwca we francuskim miasteczku Évian-les-Bains, po raz kolejny odzwierciedlał rozdrobnienie wewnątrz samej grupy G7.
Ostatnie spotkanie przywódców G7 miało miejsce w czerwcu 2003 r. we francuskim miasteczku Évian-les-Bains, gdy Stany Zjednoczone dopiero co rozpoczęły wojnę w Iraku, mimo silnego sprzeciwu ze strony Francji i Niemiec.
Prezydent George W. Bush spotkał się wówczas z chłodnym przyjęciem. Jednak on i inni przywódcy nadal dążyli do utrzymania wizerunku grupy podobnie myślących narodów, zjednoczonych w stawianiu czoła światowym wyzwaniom.
Dwadzieścia trzy lata później przywódcy spotkali się ponownie w tym samym miejscu, gdy Stany Zjednoczone toczyły kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie, a tym razem pozory jedności legły w gruzach.
Skromny cel: Spotkanie się jest już sukcesem.
Kiedy prezydent Donald Trump przybył do miasta Évian, spotkał się z europejskimi przywódcami, którzy nie postrzegali już Stanów Zjednoczonych jako partnera w kluczowych kwestiach, takich jak zmiany klimatu czy bezpieczeństwo narodowe.
W niektórych przypadkach postrzegali nawet Stany Zjednoczone jako zagrożenie. Atak Trumpa na Iran zakłócił gospodarkę światową, a wcześniej często powodował napięcia w relacjach z Organizacją Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO).
„Od początku drugiej kadencji Trumpa, aż do momentu, gdy zagroził przejęciem Grenlandii, naczelną zasadą sojuszników Ameryki było: bądź cierpliwy i dobrze traktuj Trumpa. Grenlandia i Iran to dwa kolejne wstrząsy, które sprawiły, że sojusznicy Ameryki uwierzyli: będziemy z nim współpracować, kiedy będzie to możliwe, ale też odmówimy, kiedy będzie to konieczne” – powiedział Charles A. Kupchan, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Georgetown.
Według Kupchana, pomimo silnych rozbieżności zdań na temat wojny w Iraku w 2003 r., kryzys ten nie zachwiał fundamentami NATO ani instytucji wielostronnych, takich jak G7.
„Teraz już tak nie jest. W G7 nie ma już konsensusu, jaki istniał w 2003 roku” – powiedział Kupchan. Nie oznacza to jednak, że przywódcy G7 nie próbują nadal szukać porozumienia.
![]() ![]() ![]() ![]() |
Wystąpienie Trumpa na konferencji zostało uznane za sukces wydarzenia. Zdjęcie: Reuters . |
Jak podaje Politico , obecne podziały sprawiły, że cel Białego Domu na tej konferencji jest dość „skromny”: po prostu pokazać, że największe gospodarki świata nadal potrafią ze sobą współpracować.
Wysoki rangą urzędnik Białego Domu powiedział, że zdaniem prezydenta Trumpa, udany szczyt G7 to taki, na którym przywódcy uznają wspólne „interesy” i „otwierają kanały dialogu” w kwestiach spornych. Urzędnik dodał, że dwa najważniejsze tematy dla Białego Domu w Évian to bezpieczeństwo i handel.
„Jednym z celów każdego spotkania G7 jest pokazanie, że kraje członkowskie nadal potrafią ze sobą współpracować. Mogą nie zgadzać się w każdej kwestii, ale przynajmniej wszyscy rozumieją swoje stanowiska” – powiedział amerykański urzędnik portalowi Politico .
Wiele innych państw członkowskich również nie miało większych oczekiwań niż delegacja USA. Brytyjski urzędnik stwierdził, że oczekiwania brytyjskiej delegacji wobec konferencji były również „bardzo niskie”.
Jeden z dyplomatów obecnych na konferencji w Évian zasugerował nawet, że sama obecność Trumpa była sukcesem konferencji.
„Fakt, że pan Trump wziął w niej udział, oznacza, że konferencja już odniosła sukces. On wziął w niej udział, delegacja USA brała udział w dyskusjach, więc wszystko idzie dobrze” – skomentował dyplomata.
Skromne cele, jakie strony postawiły sobie na tej konferencji, odzwierciedlają sposób, w jaki funkcjonuje świat w erze Trumpa, gdzie unikanie publicznych nieporozumień i maskowanie różnic przesłaniami o jedności jest uważane za sukces szczytu.
Jeremy Shapiro, dyrektor ds. badań w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych (ECFR), ocenił: „Formuła tego szczytu G7, podobnie jak każdej międzynarodowej konferencji, w której uczestniczy Trump, polega na uniknięciu sytuacji wybuchowej, stworzeniu wrażenia, że wszystko jest w porządku, nawet jeśli nie wszyscy tak uważają”.
„Wielcy gracze” uczą się współpracy w obliczu rozłamu.
Wiadomo, że Trump od dawna niechętnie podchodzi do forów wielostronnych. Sojusznicy rozumieją jednak, że nadal postrzega szczyt G7 jako użyteczne narzędzie do budowania relacji dwustronnych.
Sojusznicy generalnie uważają, że Waszyngton nadal ma przewagę na konferencji, gdyż pozostałe państwa członkowskie mają swoje potrzeby, które, jak liczą, zostaną zaspokojone przez Stany Zjednoczone, począwszy od obniżek taryf, aż po zwiększenie pomocy.
„Jeśli spojrzeć na poszczególne gospodarki i realia geopolityczne państw G7, widać, że nadal potrzebują one wsparcia i przywództwa Stanów Zjednoczonych. Taka jest po prostu rzeczywistość równowagi sił w stosunkach międzynarodowych, nawet dzisiaj” – powiedział Alex Gray, były wysoki rangą urzędnik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA.
![]() ![]() ![]() ![]() |
Zdjęcia ukazujące ducha dobrej woli uznano za godny uwagi rezultat tej konferencji. Zdjęcie: Reuters . |
Podobnie jak w przypadku zeszłorocznego szczytu G7 w Kanadzie, tegoroczny szczyt nie powinien wydać kompleksowego wspólnego oświadczenia. Zamiast tego Francja, jako kraj gospodarz, wyda ogólne oświadczenie, któremu towarzyszyć będą indywidualne oświadczenia tematyczne.
Według Biura Prezydenta Francji tematyka rozmów obejmowała partnerstwa inwestycyjne, innowacje w dziedzinie sztucznej inteligencji, zabezpieczenie łańcucha dostaw strategicznych minerałów, eksport energii, badania nad rakiem, reagowanie na epidemię wirusa Ebola, ochronę dzieci w internecie, walkę z nielegalną imigracją i zwalczanie handlu narkotykami.
Jednak dla niektórych sojuszników Trumpa standardy oceny sukcesu tej konferencji były tak niskie, że oczekiwali nie konkretnych rozwiązań politycznych, lecz raczej obrazów świadczących o dobrej woli i współpracy.
„Nie jestem pewien, czy konferencja przyniesie jakiekolwiek naprawdę wybitne osiągnięcia polityczne” – ocenił były urzędnik administracji Trumpa.
![]() |
Pan Trump pojawił się na konferencji w dość swobodnym nastroju. Zdjęcie: Reuters . |
Dyskusja na temat kwestii irańskiej oraz rozwój sytuacji po podpisaniu przez Stany Zjednoczone umowy ramowej z Iranem stały się również głównym tematem na konferencji Évian.
Wysoki rangą urzędnik Białego Domu poinformował, że kraje takie jak Francja i Wielka Brytania zobowiązały się do wsparcia ochrony szlaków żeglugowych w Cieśninie Ormuz po jej ponownym otwarciu. Szczegółowe wymagania dla członków G7 zostaną określone po formalnym podpisaniu porozumienia.
Kraje G7 wyraziły również gotowość do udzielenia wsparcia w wielu obszarach po wejściu umowy w życie, w szczególności w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa Cieśniny Ormuz.
„Będziemy aktywnie uczestniczyć w operacjach usuwania min. Wspólne zaangażowanie państw G7 będzie bardzo pomocne w jak najszybszym przywróceniu sytuacji do normy” – powiedział dyplomata obecny w Évian.
Ekspert Shapiro skomentował, że państwa członkowskie G7 tak naprawdę chcą „zaprowadzić Stany Zjednoczone do zamkniętego pomieszczenia, aby omówić i rozwiązać pewne wewnętrzne problemy”. Dodał pół żartem, pół serio: „Obawiam się jednak, że sześć z nich poprosi o tymczasowe opuszczenie pomieszczenia, aby pójść do toalety i uniknąć napiętej sytuacji, ale ostatecznie dojdzie do tej merytorycznej wymiany zdań”.
Źródło: https://znews.vn/g7-truoc-phep-thu-mang-ten-trump-post1660359.html




















