Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Spotkanie z Hue nad morzem w Nha Trang.

Báo Thừa Thiên HuếBáo Thừa Thiên Huế04/06/2023

[reklama_1]

„Nha Trang, dzień powrotu...” – ilekroć przyjeżdżam do Nha Trang, zawsze mam wrażenie, że wracam do znajomego miejsca, być może dlatego, że w mieście jest wiele małych uliczek z małymi domami, które emanują pewnym spokojem podobnym do Hue .

Nha Trang tętni życiem wzdłuż dróg prowadzących do morza. Nawet na początku lata jest tu tłoczno, a ulicami przechadza się wielu zagranicznych turystów . Wzdłuż nadmorskiej drogi ciągną się wysokie budynki i duże hotele; Nha Trang to miasto prawdziwie otulone morzem. Dzięki bliskości morza, Nha Trang od dawna szczyci się prężnym przemysłem turystycznym. Teraz miasto szczyci się nowoczesnym pięknem.

Po drugiej stronie ulicy znajduje się plaża. Od wczesnego rana do zachodu słońca plaża jest zawsze zatłoczona. Nocą miasto lśni światłami; uczucie siedzenia w mieście, słuchania odgłosów ulic i odczuwania chłodnej morskiej bryzy łagodzi wszelkie zmartwienia. Zmęczenie, delikatnie unosi morska bryza. Czy dlatego mieszkańcy Nha Trang są tak łagodni i otwarci? Gdziekolwiek się udam, przypomina mi to Hue, zwłaszcza gdy spotykam łagodną, ​​cichą, a zarazem pełną entuzjazmu naturę mieszkańców. Słyszałem, jak wielu znajomych z daleka, którzy odwiedzili Hue, chwaliło mieszkańców za ich poświęcenie w udzielaniu wskazówek obcym, a nawet jazdę obok nich, aby pokazać im drogę, oraz za ich uroczy sposób sprzedaży, zwłaszcza kobiet sprzedających jedzenie na ulicach. W Nha Trang ta sama „cecha” jest silnie obecna u zwykłych ludzi pracy, których spotkałem.

Spotkałem ją rano na plaży w Nha Trang. Początkowo mówiła z akcentem z Nha Trang, ale po chwili przeszła na akcent z Hue i uśmiechając się, powiedziała: „Moi rodzice pochodzą z Hue, a ja też się tam urodziłam”. Początkowe zaskoczenie szybko minęło i rozmawiała ze mną jak z długoletnią przyjaciółką. W 1962 roku jej ojciec przeniósł całą rodzinę do Nha Trang, aby założyć firmę. Teraz Nha Trang stało się drugim domem jej dalszej rodziny. „Staram się odwiedzać Hue raz na kilka lat, wiesz. Moje finanse nie są zbyt obfite, a poza tym, teraz, gdy mam wnuki, mam też czas, żeby pomóc synowi i córce się nimi opiekować” – zwierzyła się.

Powiedziała, że ​​wielu mieszkańców Hue przeprowadziło się do Nha Trang. Jest nawet mała wioska na wybrzeżu w Nha Trang, którą prawie w całości zamieszkują mieszkańcy Hue; miejscowi nazywają ją „Hue w Dai Lan”. Wtedy jej rodzina borykała się z problemami, więc ojciec sprowadził ich wszystkich tutaj. Nha Trang to łagodne miejsce, a jego mieszkańcy są życzliwi, co ułatwia prowadzenie interesów. To było ponad sześćdziesiąt lat temu; Nha Trang było wtedy o wiele bardziej przestronne, ale teraz jest zatłoczone. Ale „W życiu jest miejsce dla każdego, wiesz. Teraz każde miejsce jest domem, ale miejsce, w którym się urodziłeś i wychowałeś, zawsze jest świętym miejscem pamięci”. Następnie zapytała, czy w Hue jest gorąco w tym sezonie, ponieważ jej rodzinnym miastem był Vinh Hien – kraina białego piasku i kwiatów kaktusów. Być może upał był najsilniejszym wrażeniem, jakie wywarł na niej z dzieciństwa.

Wspomniała również, że kilka lat temu wróciła do rodzinnego miasta na ceremonie ku czci przodków. Widząc rozwój swojego rodzinnego miasta, ona i jej rodzice byli bardzo szczęśliwi. Jej rodzice wiedzieli, że ze względu na wiek i pogarszający się stan zdrowia nie będą mieli wielu okazji do odwiedzin, więc z tej okazji ich dzieci i wnuki zabrały ich do krewnych, którzy mieszkali w różnych miejscach. Jej rodzice zawsze mówili: „Cieszę się z powodu naszych ludzi”, ilekroć widzieli budowane domy, remontowane drogi i czyste i jasne wioski. Powiedziała również, że jak dotąd niewiele udało jej się zrobić dla swojego rodzinnego miasta. Nadal ma nadzieję zrobić coś dla Hue, a to, co ona i jej rodzice mogą zrobić w miarę swoich możliwości, to modlić się o bezpieczeństwo Hue w każdej porze deszczowej i burzowej oraz mieć nadzieję, że wszyscy mieszkańcy Hue, gdziekolwiek się znajdują, zawsze będą zdrowi i dostatni…

Kiedy jej rodzina przeprowadziła się do Nha Trang, przywieźli ze sobą rzemiosło cukiernicze w stylu Hue, aby zarobić na życie. Banh beo, banh nam i banh loc (rodzaje ciast w stylu Hue), które wyrabiali, spotkały się z uznaniem i uznaniem sąsiadów. Krewetki, kluczowy składnik tych trzech ciast w stylu Hue, były w Nha Trang powszechne, co rozsławiło rodzinny sklep. Od przygotowania ciasta, przez gotowanie krewetek i mięsa, zawijanie ciast w liście, po mieszanie sosu do maczania… wszystko odbywało się zgodnie z przepisami z Hue. Jej matka dodawała tylko odrobinę cukru do nadzienia podczas gotowania mięsa, aby nadać mu nieco słodszy smak, charakterystyczny dla mieszkańców Nha Trang. Sos do maczania zawierał również dużo chili. Dzięki ciężkiej pracy i stabilnemu biznesowi jej rodzice wychowali pięcioro dzieci, zbudowali solidny dom, a nawet kupili ziemię dla swoich dzieci, gdy zakładali własne rodziny. Teraz ona i jej dzieci kontynuują rzemiosło cukiernicze w stylu Hue. „Hurtownie też sobie radzą, bo teraz sprzedaje się tu wiele pysznych, nowych dań z wielu regionów. Nha Trang to przecież miasto turystyczne, więc staram się, żeby tradycyjne ciasta z Hue były mocno zakorzenione w Nha Trang, żeby można je było zobaczyć obok kuchni wielu innych regionów, i to mnie cieszy” – powiedziała cicho.

Zanim opuściliśmy Nha Trang, usiedliśmy z przyjacielem w nadrzecznej restauracji serwującej ślimaki. Po tej stronie rzeki gęsta zabudowa stała się znakiem rozpoznawczym miasta. Patrząc w drugą stronę, widzieliśmy wciąż stare domy z falistymi dachami; zapytani, dowiedzieliśmy się, że to dzielnica Bóng (nieco podobna do tylnego brzegu Bao Vinh lub wysepki Cồn Hến w Huế). Nie wiedziałem, czy w tej dzielnicy Cồn mieszkają jacyś mieszkańcy Huế. Niezależnie od tego, czy byli, czy nie, miałem nadzieję, że nasi rodacy będą mieli stabilne życie; w obcym kraju zarabianie na życie nie jest łatwe. To właśnie myślałem, żegnając się z przyjacielem na plaży w Nha Trang, a także wielokrotnie, gdy spotykałem rodaków z Huết w Da Lat i Sajgonie.

Krótkie spotkanie z nią na plaży w Nha Trang pozwoliło mi głębiej zrozumieć cichy związek między dwoma słowami „rodaków”. Wiem, że ci, którzy opuścili swoje rodzinne strony dla dobra życia, ale wciąż pamiętają o ojczyźnie swoich przodków, wciąż potajemnie modlą się za swoich rodaków, za Hue, aby im się powodziło. Podobnie jak ja i wielu innych mieszkańców Hue, spotykając swoich rodaków w obcym kraju, modlimy się o to samo: „Obyś był silny i odporny” oraz „Obyś żył i pracował w pokoju” w drugiej ojczyźnie, którą wybrali.



Źródło

Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Obchodzimy 20 lat w Ninh Binh

Obchodzimy 20 lat w Ninh Binh

życie codzienne

życie codzienne

Turystyka w lesie Tra Su Melaleuca

Turystyka w lesie Tra Su Melaleuca