
Panama sprawiła niespodziankę swoją dominującą grą.
Mimo że Panama była uważana za słabszą drużynę pod względem jakości składu i doświadczenia w Mistrzostwach Świata, przystąpiła do meczu z niezwykłą pewnością siebie i ostrym stylem gry. Już w drugiej minucie Cecilio Waterman wprawił stadion w szał potężnym strzałem z dystansu, który zmusił bramkarza Lawrence'a Ati Zigiego do szybkiej obrony.
Przez całą pierwszą połowę reprezentanci Ameryki Środkowej dominowali na boisku, wyjątkowo dobrze kontrolowali posiadanie piłki i nieustannie wywierali presję, co wielokrotnie powodowało chaos w obronie Ghany.
Po drugiej stronie boiska Ghana zaprezentowała się raczej nijako. Spodziewane gwiazdy, takie jak Jordan Ayew i Antoine Semenyo, nie zrobiły większego wrażenia, a ich ataki, w dużej mierze oparte na szybkości Kamaldeena Sulemany, nie były celne w ostatnich akcjach.
Najbardziej znaczącą szansą Ghany przed przerwą był strzał Marvina Senayi, który w 45. minucie minął słupek, kończąc tym samym bezbramkowy remis w pierwszych 45 minutach meczu.
Taktyczne korekty i momenty olśnienia
W drugiej połowie trener Carlos Queiroz proaktywnie poinstruował Ghanę, aby zwiększyła tempo i wywierała presję. Zmiany w składzie: Issahaku Fatawu, Brandon Thomas-Asante i Jonas Adjetey pomogły poprawić grę afrykańskiej drużyny.
Jednak Panama utrzymała swój zdyscyplinowany styl gry, a nawet przeprowadziła kilka ostrych kontrataków, które dały zajęcie bramkarzowi Ati Zigiemu, zanim musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.
W zaciętym meczu, który wydawał się skazany na bezbramkowy remis, dramaturgia wybuchła w 90. minucie. Po dobrze wykonanym ataku Brandon Thomas-Asante umiejętnie przebił się lewym skrzydłem i posłał idealne dośrodkowanie.
Caleb Yirenkyi pojawił się w odpowiednim momencie, spokojnie się odwrócił i oddał strzał z bliskiej odległości, który pokonał bramkarza Orlando Mosquerę, zapewniając zwycięstwo 1-0 przy entuzjastycznych okrzykach ghańskich kibiców.
Niewielkie zwycięstwo tymczasowo plasuje Ghanę na drugim miejscu w Grupie L, z wynikiem 3 punktów równym Anglii, ale gorszym różnicą bramek. Dla Panamy ta porażka jest powodem do żalu, ponieważ dzielnie walczyli i byli o krok od zdobycia historycznego punktu.
To zwycięstwo jest ważnym impulsem do podniesienia morale Ghany przed trudniejszymi wyzwaniami w „grupie śmierci”, w której zmierzą się z Anglią i Chorwacją.
W kolejnej rundzie meczów, która odbędzie się 24 czerwca, Ghana zmierzy się z Anglią o godzinie 3:00 nad ranem, natomiast Panama ma nadzieję na zdobycie pierwszych punktów, gdy zmierzy się z Chorwacją o godzinie 6:00 rano tego samego dnia.
Źródło: https://baovanhoa.vn/the-thao/ghana-thang-nghet-tho-panama-o-phut-bu-gio-237963.html





























































