Spędź noc w igloo.
Żegnaj Ho Chi Minh, rozpoczynam swoją podróż po Finlandii, a moim pierwszym celem jest Saariselka. To mała wioska otoczona Narodowym Parkiem Przyrody Urho Kekkonena. Wyobraź sobie, że temperatura z 30°C nagle spada do -10°C w południe, przy wietrze wiejącym z prędkością 5 km/h i ekstremalnie wysokiej wilgotności powietrza 93%, która przeszywa na wskroś. Jak by to było?
W tym kraju „nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania” – usłyszałem, kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Finlandii. Pomimo mentalnego przygotowania i ciepłych ubrań, wciąż byłem zaskoczony przenikliwym zimnem Saariselki. Postanowiłem zabrać ze sobą jak najwięcej ciepłych ubrań, gotowy na ekscytujące doświadczenie, na które czekałem od dzieciństwa: spędzenie nocy w igloo, tak jak miejscowi.
Odkrywanie nordyckich Świąt Bożego Narodzenia – śnieżny sen zaprowadził mnie do luksusowego hotelu Kakslauttanen i wioski igloo, oferującej 40 igloo i przeszklonych domków, położonych pośród rozległego, ośnieżonego lasu sosnowego. Przeszklone igloo, zaprojektowane w stylu eskimoskim, zapewniają optymalną temperaturę. Każde igloo oferuje dwa łóżka, prywatną łazienkę i saunę. Pomimo mroźnych temperatur na zewnątrz, w hotelu panuje niezwykle ciepłe i komfortowe wnętrze.
Byliśmy pod ogromnym wrażeniem największej na świecie restauracji ze śnieżnymi stołami i sauną, która również należy do największych na świecie. Nasz przewodnik wspomniał, że igloo ze śniegu są zawsze w pełni zarezerwowane, więc trzeba zapłacić z dużym wyprzedzeniem, aby zarezerwować pokój, szczególnie w sezonie zorzy polarnej (sierpień-kwiecień następnego roku). Ceny pokoi wahają się od 1,8 do 8,5 miliona VND za noc – to dość drogo, ale dla mnie doświadczenie było warte swojej ceny.
Spotkaj się ze Świętym Mikołajem i przekrocz 66. równoleżnik wokół koła podbiegunowego.
Zostawiając moją ukochaną Saariselkę, kontynuowałem podróż do Rovaniemi, rodzinnego miasta „mitycznego człowieka” Świętego Mikołaja. Jego główna poczta znajduje się za kołem podbiegunowym, w Wiosce Świętego Mikołaja w Finlandii. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że kiedykolwiek pojadę aż do jego domu, żeby wysłać list do Świętego Mikołaja, ale teraz naprawdę postawiłem stopę w krainie dziecięcych baśni z całego świata.
Zatrzymując się w biurze Świętego Mikołaja, znajome świąteczne sceny ożywają, są ciepłe i zachęcające: elfy pomagające, renifery ciągnące sanie, prastare sosny – wszystko magicznie znajome. Święty Mikołaj jest jak pracowity pracownik biurowy, zawsze obecny w biurze, przez cały rok, od 9:00 do 18:00. Skorzystałem z okazji, aby poprosić Świętego Mikołaja o wysłanie listów do mojej rodziny z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Koszt jednego listu to tylko 7 euro, wysłany prosto z Bieguna Północnego z imponującym napisem „Arctic Circle” – całkiem imponujące!
Innym wyjątkowym i „kultowym” punktem odprawy, który chce zrobić każdy turysta, jest przekroczenie białej linii namalowanej na drodze, co potwierdza oficjalne wkroczenie na teren koła podbiegunowego, a także daje fajny certyfikat za przekroczenie 66. równoleżnika wokół bieguna północnego.
„Polowanie” na kraby królewskie na lodzie i śniegu.
Polowanie i delektowanie się krabem śnieżnym, znanym również jako krab królewski, to jedna z najbardziej ekscytujących atrakcji w Europie Północnej. Kirkenes to norweska „stolica kraba królewskiego”. Krab królewski może dorastać do 2 metrów długości (mierzonej między szczypcami) i ważyć do 15 kg. Na szczęście byłem w Norwegii zimą, a polowania na kraby były dość ożywione. Po grubym lodzie można dojechać do miejsc polowań skuterem śnieżnym. Po przekroczeniu szerokiej, zamarzniętej rzeki zaczęliśmy wiercić otwory, zastawiać pułapki i po 30 minutach oczekiwania pułapki zostały wyciągnięte, wypełnione po brzegi ogromnymi krabami królewskimi. Ponieważ kraby królewskie mają wiele kolców, proces ich wyjmowania z pułapek wykonują profesjonalni myśliwi, a my mieliśmy okazję podziwiać i robić pamiątkowe zdjęcia, zanim delektowaliśmy się tym kulinarnym arcydziełem tej krainy.
Krab śnieżny z Północy to jeden z owoców morza „premium” na świecie, charakteryzujący się dużym rozmiarem, jędrnym, aromatycznym mięsem i wyjątkową świeżością, która pozwala na jego przygotowanie natychmiast po złowieniu. Ten hojny dar natury dla regionu nordyckiego sprawił, że moja podróż była naprawdę niesamowita.
Na zakończenie mojej podróży odwiedziłem schronisko dla psów rasy husky, pojechałem na sanki i zebrałem się przy ognisku na skórach reniferów, aby podziwiać zorzę polarną… Ta jedyna w swoim rodzaju wyprawa, pełna wrażeń i wrażeń, w ciągu roku, dała mi niezwykle udany pobyt w ukochanej, zimnej krainie Skandynawii. Zamykając te nordyckie święta Bożego Narodzenia – marzenie o białym śniegu – obiecuję powrót z nowymi doświadczeniami.
Źródło: https://www.vietravel.com/vn/vong-quanh-the-gioi/giang-sinh-bac-au-giac-mo-tuyet-trang-v12599.aspx






Komentarz (0)