„Zaufany Jan”, baśń braci Grimm o prostym tytule, opowiada historię Zaufanego Jana, sługi, który robi wszystko, by chronić swojego króla. Jan godzi się na niezrozumienie, a nawet na śmierć, by chronić króla. Choć jest sługą, Jan jest prawdziwym wojownikiem, człowiekiem uczciwym, który walczy do samego końca, nie zważając na konsekwencje.
![]() |
| Remis 0:0 między Paragwajem a Australią nie był żadnym zaskoczeniem. Zdjęcie: FIFA |
Piłka nożna to gra władzy, sławy i blasku. Dlatego znalezienie prawdziwego dżentelmena, który gra z całego serca, jest prawdopodobnie bardzo trudne. Na Mistrzostwach Świata w 1982 roku Niemcy i Austria wywołały w Gijon jeden z największych skandali w historii. Po tym, jak Hrubesch strzelił gola, dając Niemcom prowadzenie 1:0 w 10. minucie, obie drużyny prawie nie grały w piłkę, jedynie wymieniając się podaniami do końca meczu.
Wszyscy wiedzą, że to był jedyny wynik, który pozwolił Niemcom i Austrii awansować, eliminując jednocześnie Algierię. Tego dnia Algierczycy byli oburzeni, rzucając fałszywymi pieniędzmi w proteście przeciwko obu drużynom i obrzucając je obelgami (to właśnie ten mecz skłonił FIFA do zmiany formatu rozgrywek, z finałowymi meczami fazy grupowej rozgrywanymi jednocześnie). W ten weekend algierska drużyna zmierzy się z Austrią w meczu, w którym remis wystarczyłby do awansu obu drużyn. Powtarza się fraza „hańba Gijon”, tyle że w innym miejscu: Kansas zamiast Gijon.
Nie musieliśmy jednak czekać na spotkanie Austrii z Algierią. W ostatnim meczu grupy D, gdy Australia zmierzyła się z Paragwajem, historia Gijon z przeszłości rozegrała się na nowo. W rzeczywistości, według brytyjskiej prasy, była ona jeszcze bardziej oczywista niż ta sprzed 44 lat. Remis wystarczyłby, aby Australia zajęła drugie miejsce w grupie, a Paragwaj miałby 99% szans na awans do 1/8 finału. Oczywiście, ich remis 0:0 w meczu, który określono jako mecz bez żadnych atrakcji, był, co ważniejsze, wynikiem, który oficjalnie wyeliminował z rozgrywek Szkocję, drużynę, która wciąż miała szansę przed meczem finałowym.
Wszystko przebiega normalnie, choć przerażająco. Sytuacja rozwija się dokładnie tak, jak przewidywano, nawet w kontekście gry, w której liczą się tylko pieniądze i sława. Konieczna jest kalkulacja. Nikt nie ma prawa tego potępiać, jeśli to, co się dzieje, nie łamie prawa.
Nikt nie musiał nic mówić ani niczego potwierdzać; wszystko potoczyło się tak, jak miało się potoczyć. Na EURO 2004, po serii skomplikowanych wyników, Włochy przystąpiły do meczu finałowego w niepewności. Gdyby Dania i Szwecja zremisowały 2:2 (tak, dokładnie 2:2), Włochy odpadłyby z turnieju. Wynik meczu Dania-Szwecja brzmiał 2:2. Nie tylko wynik był poprawny, ale i wynik był dokładny.
W 1982 roku, kiedy Niemcy podawali sobie ręce z Austrią, mecz ten nazwano „hańbą Gijon”. W 2004 roku, kiedy Włochy odpadły z turnieju remisując 2:2 w innym meczu, ludzie składali Włochom kondolencje. Teraz seria wyrachowanych remisów jest nieunikniona; nikt nie uważa tego za hańbę.
Nikt nie jest potępiany. Nikt nie narzeka. Cały świat akceptuje takie wyniki jako część gry. W końcu „niezawodny Jan” istnieje tylko w baśni braci Grimm, napisanej ponad 200 lat temu. Piłka nożna to teraz prawdziwa bitwa, a nie gra…
Źródło: https://www.qdnd.vn/the-thao/worldcup-2026/john-dang-tin-cay-gio-o-dau-1046369

































































