Oto historia startupu Nguyen Hoang Ngai Ly (24 lata, mieszkanka Dzielnicy 7 w Ho Chi Minh) i Ho Huy Hoang (23 lata). Po odejściu z pracy biurowej postanowili otworzyć food trucka sprzedającego dwie przekąski: grillowane rolki papieru ryżowego i kurze łapki po tajsku. Dzięki udostępnieniu historii swojego startupu w mediach społecznościowych, otrzymali nieoczekiwane wsparcie.
Para założyła wspólną działalność gospodarczą.
Znajdujący się przy ulicy Hoang Sa (dzielnica 1, Ho Chi Minh City) food truck prowadzony przez panią Ngai Ly i pana Huy Hoanga jest prosto i schludnie urządzony. Otwierają o 16:30, ale kiedy odwiedziłem go o 16:15, widziałem już 3-4 czekających klientów.
Sprzedają tylko dwa produkty: rolki z papieru ryżowego z sosem tamaryndowym i kurze łapki po tajsku. Według nich, ponieważ sklep dopiero się otworzył, przygotowali tylko niewielką ilość, około 100 porcji. Wyprzedały się w niecałe dwie godziny.
Wielu gości cierpliwie czekało w kolejce.
Wydarzenie sprzedażowe organizowane przez parę.
Wielu spóźnialskich musiało wyjść z pustymi rękami. „Nie chodzi o to, że jesteśmy leniwi, ale nie stać nas na wystarczająco dużo, więc każdego dnia przygotowujemy tylko około 50 porcji grillowanych rolek z papieru ryżowego i 50 porcji tajskich kurzych nóżek. Bardzo nam też przykro, że wielu klientów przyjechało z daleka, ale nic nie mogło kupić” – zwierzyła się pani Ly. Grillowane rolki z papieru ryżowego z sosem tamaryndowym kosztowały w sklepie odpowiednio 30 000 i 40 000 VND.
Kurze łapki po tajsku kosztowały 50 000 VND i 70 000 VND. Szybko zamówiłem porcję każdego dania, żeby się nim delektować. Rolki z papieru ryżowego zwinięto w duże, okrągłe rulony, wypełnione mieloną wieprzowiną, marchewką, maniokiem i grzybami uszatymi. Podano je ze słodko-kwaśnym sosem rybnym z tamaryndowca i niedojrzałym mango. Kurze łapki po tajsku zostały przygotowane przez pana Hoanga po złożeniu zamówienia przez klienta i zawierały bezkostne kurze łapki, karambolę, niedojrzałe mango i trawę cytrynową. „Oba dania są przygotowywane codziennie ze świeżych składników” – powiedział pan Hoang.
Restauracja zasługuje na uznanie za schludny i czysty wystrój.
Z naszych obserwacji wynika, że choć pracują powoli, para dobrze współpracuje i jest bardzo entuzjastyczna, więc klienci nie denerwują się długim oczekiwaniem. Pracują bez przerwy, od czasu do czasu mówiąc: „Proszę chwilę poczekać, proszę pana/pani”. Zapytany, dlaczego zdecydowali się na sprzedaż właśnie tych dwóch dań, pan Hoang odpowiedział: „Myślę, że grillowane rolki w papierze ryżowym są wciąż dość nieznane mieszkańcom tego miasta”.
„Zauważyłem, że w Ho Chi Minh City niewiele jest miejsc, w których można je kupić, więc wybrałem to danie. Co więcej, mama Ly robi te dwa dania bardzo dobrze i przekazała Ly przepisy, dając jej pewność siebie i pozwalającą na założenie własnej firmy”. Wiadomo, że rodzina Ly wcześniej sprzedawała w swoim rodzinnym mieście tajskie nóżki kurczaka i grillowane rolki w papierze ryżowym, które cieszyły się dużą popularnością wśród klientów.
Pani Thanh Tam (dzielnica Phu Nhuan, Ho Chi Minh) stoi w kolejce, czekając na jedzenie. Jadła tu już trzy razy. „Uwielbiam grillowane rolki z papieru ryżowego. Każda rolka jest duża i pyszna. Któregoś dnia przechodziłam obok i zobaczyłam mnóstwo czekających, więc zaciekawiona zatrzymałam się, żeby spróbować. Po zjedzeniu tej potrawy od tamtej pory jestem nią zachwycona” – powiedziała klientka.
Żyj dla swoich marzeń.
„Kiedyś przeczytałam cytat: »Jeśli nie zbudujesz własnych marzeń, ktoś inny zatrudni cię do zbudowania swoich«. Myślę, że muszę spróbować żyć dla swoich marzeń, żyć, aby je spełnić i zobaczyć, jak daleko mogę zajść. Właśnie dlatego powstał nasz wózek z przekąskami Uncle Beo” – powiedziała Ly.
Codziennie para prosi znajomego o pomoc w filmowaniu całego procesu sprzedaży i publikowaniu go na TikToku. Dzięki tym filmom, które mają setki tysięcy wyświetleń, food truck Uncle Beo stał się bardziej znany. „Myślę, że to historia naszego startupu sprawia, że jesteśmy tak popularni. Na początku ludzie przychodzili nie po to, żeby spróbować jedzenia, ale po to, żeby nas wspierać i zachęcać do kontynuowania naszej przedsiębiorczej drogi. Naprawdę to doceniam” – powiedziała Ly.
„Wielu klientów z Binh Chanh i Thu Duc znalazło nas dzięki filmom, które obejrzeliśmy online”. Największym wyzwaniem dla sklepu był brak doświadczenia. Oboje są jeszcze młodzi, więc na początku działalności napotkali trudności z lokalem, kapitałem i siłą roboczą. Przyznali, że chociaż biznes startupowy jest ryzykowny i męczący, oferuje swobodę i możliwość robienia tego, co chcą, bez żadnych ograniczeń. Obecnie Ly prowadzi również firmę modową na platformach e-commerce.
Pani Nhu Quynh (29 lat, dystrykt Binh Thanh) kupiła porcję kurzych nóżek na stoisku i powiedziała, że przyszła do stoiska po obejrzeniu filmu udostępnionego w mediach społecznościowych. „Jeśli po dzisiejszym posiłku uznam je za pyszne, wrócę, żeby znów im pomóc. Są bardzo entuzjastyczni i mili, a jedzenie jest podane w czysty sposób. Zawsze chcę wspierać takich młodych przedsiębiorców” – powiedziała.
Sprzedajemy około 100 pudełek dziennie.
Ly powiedziała, że wiele osób nazywało ją pracoholiczką, bo żonglowała dwiema pracami naraz. „Nie denerwowałam się, kiedy to usłyszeli. To, że potrafię robić wiele rzeczy, oznacza, że jestem zdolna, prawda? Nie urodziłam się ze srebrną łyżeczką w ustach, więc muszę pracować ciężej niż inni” – wyznała.
Patrząc w przyszłość, zapowiedzieli zatrudnienie większej liczby pracowników, aby sprostać zapotrzebowaniu klientów. Mają nadzieję, że uda im się przenieść smaki dań ze swojej restauracji do prowincji i miast w całym Wietnamie.
Link źródłowy






Komentarz (0)