![]() |
Hugo Ekitike zmarnował szansę w meczu z Leeds. |
Bezbramkowy remis z Leeds United nie był przypadkowy. To najtrafniejsze podsumowanie obecnego stanu Liverpoolu pod wodzą Arne Slota: posiadanie piłki, kontrola nad grą, ale brak finezji, by pokonać przeciwników.
Rozczarowanie skupiło się na Hugo Ekitike. Francuski napastnik uderzył głową z bliskiej odległości, zamiast trafić do siatki, ale trafił prosto w głowę bramkarza Lucasa Perriego.
Krótka chwila, ale wystarczająca, by utwierdzić Liverpool w nieszkodliwości przez całe 90 minut. To była ich najpewniejsza szansa. I niemal jedyna, która naprawdę zaniepokoiła Leeds.
Slot nie uchylał się od prawdy. Powiedział to wprost: Liverpoolowi brakowało bramek. Prosta odpowiedź, ale jednocześnie sedno problemu.
Liverpool kontrolował posiadanie piłki w szerokim zakresie, prawdopodobnie bardziej niż jakikolwiek inny zespół w lidze w tym sezonie. Oddali 19 strzałów, osiągając xG (oczekiwaną liczbę bramek) na poziomie prawie 2. Jednak gra na boisku nie sprawiała wrażenia, że drużyna jest stale na krawędzi zdobycia gola. Ich strzały padały niezręcznie, brakowało im zdecydowania i rzadko tworzyły realną presję.
Ekitike nie jest złym piłkarzem. Nadal jest najlepszym strzelcem Liverpoolu w tym sezonie. Jednak z powodu nieobecności Mohameda Salaha z powodu Pucharu Narodów Afryki, kontuzji Alexandra Isaka, niedawnego powrotu Cody'ego Gakpo do zdrowia i niewystarczającej pewności siebie Federico Chiesy, ciężar spoczywający na barkach Ekitike jest zbyt duży.
Kiedy każdy jego strzał oczekuje na wykończenie, pewność siebie łatwo przeradza się w presję. A presja często prowadzi do strzałów pozbawionych instynktu zabójcy.
![]() |
Nie tylko Ekitike, ale również Florian Wirtz rozegrał mecz, który można zapomnieć. |
Nie tylko Ekitike, ale i Florian Wirtz rozegrali mecz, który można było zapomnieć. Niemiecki pomocnik cofnął się w swojej ostatniej serii sukcesów. W związku z tym Liverpoolowi brakowało zarówno rozgrywającego, jak i strzelca. Drużyna może tolerować jednego z nich, ale brak obu sprawia, że zwycięstwo jest bardzo trudne.
Trzeba przyznać, że Leeds United bronili zdyscyplinowanie i wiedzieli, czego potrzebują. Zespół Daniela Farke'a nie przyjechał na Anfield z biernym nastawieniem. Byli gotowi na wyzwanie, gotowi zwolnić tempo i gotowi wykorzystać każdą chwilę, gdy Liverpool tracił cierpliwość. Leeds zasłużyło na punkt. Liverpool zasłużył na rozczarowanie.
Osiem meczów bez porażki brzmi dobrze. Ale po tym remisie pozostało uczucie ciężkości. Kiedy otworzyło się okno transferowe, Liverpool dużo mówił o potrzebie pozyskania większej liczby środkowych obrońców. To może być prawda. Ale mecz z Leeds pokazał coś wyraźniejszego: potrzebują napastnika z instynktem wykańczającym.
Strzał głową Ekitike'a nie przesądził o losach sezonu. Ale był ostrzeżeniem. Jeśli Liverpool będzie kontynuował grę w ten sposób, będzie kontrolował jeszcze wiele meczów. I zmarnuje jeszcze wiele okazji, by wyjść na prowadzenie.
Źródło: https://znews.vn/liverpool-bat-luc-truoc-leeds-post1615303.html









Komentarz (0)