Niesprzyjające warunki pogodowe i silna obrona rosyjska mogą sprawić, że Ukraina wahać się przed rozmieszczeniem na linii frontu czołgów Abrams dostarczonych przez USA.
Zdjęcia, które pojawiły się w mediach społecznościowych na początku listopada, przedstawiały ukraińskich żołnierzy trzymających insygnia brygady szybkiego reagowania Gwardii Narodowej obok pomalowanego na niebiesko-czarno czołgu podstawowego M1A1 Abrams. Czołg stał zaparkowany na błotnistym terenie i nie był w gotowości bojowej.
To pierwszy sygnał, że armia ukraińska zaczęła rozmieszczać czołgi Abrams w pobliżu linii frontu od czasu otrzymania 31 egzemplarzy od USA we wrześniu. Jednak od tego czasu nie ma żadnych dowodów na to, że czołgi Abrams były używane w walce.
Zachodni eksperci uważają, że obecna sytuacja na polu bitwy uniemożliwia armii ukraińskiej efektywne wykorzystanie czołgów Abrams i być może będą musiały pozostać w ukryciu przez wiele kolejnych miesięcy, zanim wezmą udział w walce.
Ukraińscy żołnierze stoją przed czołgiem M1A1 Abrams na zdjęciu opublikowanym 6 listopada. Zdjęcie: X/2S7 Pion
„Biorąc pod uwagę stabilizację linii frontu, jest wysoce prawdopodobne, że Kijów podjął decyzję o pozostawieniu czołgów Abrams jako sił rezerwowych” – powiedział Mark Cancian, były pułkownik Korpusu Piechoty Morskiej USA, obecnie starszy doradca w amerykańskim Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (IISS).
Cancian zasugerował, że Ukraina mogłaby zintegrować czołgi Abrams z jednostkami, które już korzystają z amerykańskich bojowych wozów piechoty M2A2 Bradley. „Warunki zimowe sprawiają, że rozmieszczenie mieszanych jednostek Abrams-Bradley jest mniej efektywne i logistycznie nieopłacalne” – powiedział.
Na początku czerwca Ukraina rozpoczęła zakrojoną na szeroką skalę kontrofensywę, której celem było przełamanie rosyjskiej obrony latem, odcięcie korytarza lądowego łączącego Donbas z Półwyspem Krymskim i uzyskanie znaczącej przewagi na polu bitwy.
Kijów osiągnął jednak bardzo ograniczone rezultaty i zmaga się z coraz większymi trudnościami w miarę pogarszania się pogody. Ulewne deszcze późną jesienią spowodowały, że grunt stał się błotnisty, co utrudnia przemieszczanie się wojsk, zwłaszcza czołgów i pojazdów opancerzonych. Mroźna zima komplikuje również logistykę i podstawowe operacje wojskowe , takie jak ładowanie pocisków artyleryjskich czy prowadzenie ostrzału.
„Najwyraźniej ukraińska armia czeka na dogodny moment, aby rozpocząć nową ofensywę, najprawdopodobniej wiosną przyszłego roku” – powiedział były pułkownik USA.
Amerykańskie czołgi Abrams (po lewej) i pojazdy opancerzone Bradley rozmieszczone w Polsce w listopadzie 2022 r. Zdjęcie: US Army
Kateryna Stepanenko, ekspertka ds. Rosji z amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną, podziela ten pogląd, twierdząc, że błotniste warunki późnej jesieni i wczesnej zimy znacznie utrudniają działanie ciężkiego sprzętu, takiego jak czołgi.
Zamarznięta ziemia zimą może ułatwiać poruszanie się ciężkich pojazdów, ale obfite opady śniegu nadal utrudniają manewrowanie i sprawiają, że ukraiński sprzęt jest łatwiejszy do wykrycia gołym okiem lub za pomocą termowizji. Siły rosyjskie są mniej narażone, ponieważ są okopane w dobrze izolowanych i chronionych umocnieniach i okopach.
Sergej Sumlenny, założyciel Centrum Inicjatyw na rzecz Odbudowy Europy w Niemczech, uważa, że USA przegapiły właściwy moment na dostarczenie czołgów Abrams.
„Opóźnienie w dostawie nowoczesnych czołgów na Ukrainę dało siłom rosyjskim wystarczająco dużo czasu na zbudowanie ufortyfikowanych linii obronnych. Zachodnie czołgi i pojazdy opancerzone mają niewielkie szanse na sukces w starciu z systemem okopów, pól minowych i nierównego terenu ciągnącym się kilometrami” – powiedział.
Obecna linia frontu rosyjskiego rozciąga się na długości około 1000 km, co sprawia, że mało prawdopodobne jest, aby 31 czołgów Abrams dostarczonych przez USA odegrało kluczową rolę w kampanii na Ukrainie.
Sytuacja konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Grafika: WP
Sumlenny odnosi się do ofensywy ukraińskiej 47. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej i 33. Brygady Zmechanizowanej pod Zaporożem w czerwcu. W ciągu jednej do dwóch godzin stracili prawie 20% pojazdów Bradley, 20% czołgów Leopard 2A6 i 50% trałowców Leopard 2R. Uznano to za katastrofalną pierwszą bitwę Kijowa w jego kontrofensywie.
„To był jedyny raz, kiedy ukraińska armia użyła zachodnich pojazdów opancerzonych w bezpośredniej ofensywie. Wygląda na to, że nie chcą powtórzyć tej katastrofy” – powiedział.
Vu Anh (według Business Insider )
Link źródłowy










