Drugim meczem będzie „Super Sunday” pomiędzy Liverpoolem i Man City, który odbędzie się wieczorem 8 lutego.
Przedłużanie passy bez porażek
Kibice bez wątpienia będą skupieni na jednym z najbardziej oczekiwanych meczów tego weekendu, pomiędzy drużyną świetnie prosperującą pod wodzą tymczasowego menedżera Michaela Carricka a drużyną mającą problemy, która zmierzy się z drużyną stojącą na rozdrożu i prezentującą zupełnie różne wyniki zarówno w rozgrywkach krajowych, jak i europejskich.
Manchester United odniósł trzy zwycięstwa z rzędu, odkąd Carrick zastąpił Rubena Amorima. Czerwone Diabły pokonały Arsenal, Manchester City i Fulham, zdobywając dziewięć punktów i przedłużając serię meczów bez porażki w Premier League do siedmiu (cztery zwycięstwa, trzy remisy).
Ta przemiana znalazła odzwierciedlenie nie tylko w wynikach, ale także w duchu walki i podejściu do gry drużyny Manchesteru United, co wystarczyło, aby zadowolić trenera Carricka koncentracją zespołu i chęcią zwycięstwa.
Trener Carrick „zapalił” ducha walki w Man United, pomagając drużynie grać agresywniej, szybciej przechodzić z jednej sytuacji do drugiej i stawać się szczególnie niebezpiecznym, nawet bez konieczności posiadania lepszej kontroli nad piłką.
Obecnie zajmują czwarte miejsce z 41 punktami, strzelając 44 gole – co plasuje ich w czołówce najskuteczniejszych formacji ofensywnych w lidze – i prowadząc w liczbie strzałów na bramkę. Jeśli pokonają Tottenham, Manchester United przekroczy swój łączny dorobek 42 punktów z poprzedniego sezonu, mimo że do rozegrania pozostało jeszcze kilkanaście meczów.
Na poziomie indywidualnym wielu kluczowych zawodników Manchesteru United jest w dobrej formie. Bruno Fernandes nadal jest kreatywnym mózgiem zespołu, prowadząc ligę w asystach. Bryan Mbeumo jest najlepszym strzelcem, a Matheus Cunha i Benjamin Sesko tworzą pozytywną rywalizację w ataku. Determinacja tych kluczowych zawodników, by się wykazać, pomaga Manchesterowi United utrzymać bardzo wysoką intensywność gry.

Ani Manchester United, ani Tottenham nie chcą zwalniać tempa po 25. kolejce. Zdjęcie: PREMIER LEAGUE
Możliwość bezpośredniego ataku
Tottenham nigdy nie był łatwym przeciwnikiem dla Manchesteru United. Drużyna z Manchesteru nie wygrała z Tottenhamem w ostatnich sześciu meczach Premier League. Ich spotkanie w sierpniu 2025 roku zakończyło się remisem 2:2 dzięki późnemu wyrównującemu golowi Matthijsa de Ligta, podczas gdy w zeszłym sezonie Tottenham odniósł zdecydowane zwycięstwo na Old Trafford.
Forma Tottenhamu w rozgrywkach krajowych budzi niepokój. Zespół Thomasa Franka nie wygrał w ostatnich sześciu meczach Premier League (cztery remisy, dwie porażki), spadając na 14. miejsce i nie oddalając się na bezpieczną odległość od końca tabeli. Ryzyko przedłużenia słabej passy w Premier League jest realne, pomimo lepszych występów w Lidze Mistrzów i pucharach.
Menedżer Michael Carrick wysoko ocenił Tottenham, szczególnie jego umiejętność bezpośredniego ataku i rozciągania defensywy przeciwnika. Niedawny remis 2:2 z Man City pokazał, że Tottenham wciąż potrafi być dynamiczny, zwłaszcza gdy napastnicy są w dobrej formie.
Jednak lista kontuzjowanych znacząco wpływa na głębię składu drużyny gości. Nie wspominając już o tym, że Tottenham często zaczyna słabo i traci gole na początku. Z drugiej strony, Manchester United zazwyczaj dobrze wykorzystuje atut własnego boiska, zdobywając dużo bramek.
Biorąc pod uwagę obecną formę, morale i przewagę własnego boiska, Manchester United jest uważany za nieco silniejszą drużynę. Jeśli utrzyma tempo i waleczność z ostatnich trzech meczów, drużyna Carricka ma duże szanse na przedłużenie passy zwycięstw. Jednak z przeciwnikiem z historią spotkań i silnym stylem kontrataku, takim jak Tottenham, zapowiada się emocjonujące 90 minut z mnóstwem bramek.
Źródło: https://nld.com.vn/man-united-tottenham-tiep-da-hung-phan-196260206203251993.htm






Komentarz (0)