Ładownia była pełna dużych ryb.
Wczesnym rankiem, stojąc nad rzeką Hau, łodzie i kajaki szybko przecinały wodę, cumując, by rozładować ryby do zważenia i sprzedaży handlarzom. Widok rybaków niosących na targ sieci pełne dużych ropuch i karpi był dla nas zdumiony. Pan Nguyen Van Lanh (58 lat), rybak specjalizujący się w połowach sieciami trójwarstwowymi na rzece, powiedział, że w tym sezonie ropuchy żerują w nocy, więc czeka na przypływ, by zarzucić sieci i je złowić. W dobrą noc łowi ponad 10 kg ropuch, z których każda waży 2-3 kg. Obecnie handlarze kupują ten gatunek ryby za 100 000–120 000 VND za kg. Czasami pan Lanh zarabia miliony dongów.

Lokalni rybacy łowią duże ropuchy w dużych ilościach za pomocą sieci na rzece Hau. Zdjęcie: THANH CHINH
Do dziś pan Lanh utrzymuje się z rybołówstwa od ponad 20 lat. Uważa spokojną rzekę Hau za swoje źródło dochodu, łowiąc ryby i krewetki, aby utrzymać rodzinę. Pan Lanh opowiada, że w przeszłości ten odcinek rzeki Hau obfitował w ryby i krewetki. Ilekroć woda opadała, a pola wysychały, ludzie z całego świata przybywali na ten odcinek rzeki Hau, aby zarzucać sieci i łowić ropuchy, karpie, sumy… a nawet ogromne sumy. „Odcinek rzeki graniczący z Cho Moi i Long Xuyen zawsze obfitował w duże ryby. Niektórzy zarzucali sieci, inni włoki, łowiąc łodzie pełne ryb. Wtedy ryby i krewetki były bardzo tanie i ludzie jedli ryby codziennie, aż się nimi znudzili. Ale teraz ryby są rzadkością i sprzedają się po wysokich cenach, więc ludzie mają przyzwoite dochody” – powiedział pan Lanh.
Wskazując na odcinek rzeki, gdzie jest dużo ryb, pan Lanh wyjaśnił, że ten odcinek jest szeroki i zapewnia wiele schronień dla ryb. W ostatnich latach miejscowi zainwestowali w trójwarstwowe sieci, które zarzucają z jednego brzegu na drugi, łowiąc mnóstwo ryb. Czasami pan Lanh ma szczęście złowić suma plamistego lub inne duże karpie, zarabiając miliony dongów. „Od teraz do Tet (Księżycowego Nowego Roku) w tej rzece będzie mnóstwo pysznych ryb. Każdej nocy łowię prawie 10 dużych ropuch i tołpyg. Na tym odcinku rzeki znajdują się pływające farmy rybne prowadzone przez miejscowych, więc zasoby ryb są bogatsze niż gdzie indziej” – powiedział pan Lanh.
W głębokiej rzece widzieliśmy pana Nguyen Ngoc Loi (54 lata), który zajęty był ładowaniem sieci rybackich na łódź. Niedaleko brzegu niespodziewanie złapał kilka dużych ropuch, które kręciły ogonami na siatce. Kiedy go o to zapytaliśmy, pan Loi odpowiedział głośno: „W tym sezonie wieje silny wiatr, jest zimno, ale jest dużo ryb. Kluczem do sukcesu w tym zawodzie rybackim jest umiejętność „czytania” nurtu rzeki, czyli wyczuwania, kiedy ryby zbliżają się do zarzucenia sieci”. Następnie pan Loi wyjawił, że w ciągu dnia nie ma zbyt wielu ryb. W nocy, gdy przypływ ustępuje i spływa w dół rzeki, ryby pływają przy powierzchni, a pan Loi steruje swoją małą, chwiejną łódką, aby zarzucić sieci. Aby zasygnalizować innym łodziom, aby nie wplątały się w jego sieci, pan Loi przywiązuje do rzeki migające światła.
Mając doświadczenie w wędkarstwie, pan Loi doskonale zna głębokości i płycizny rzeki Hau. Co więcej, znany jest również jako „zabójca ryb”. Obserwując wodę i wiatr, pan Loi potrafi ocenić, czy ryb jest dużo, czy mało. W tym sezonie pan Loi złowił wiele pysznych ryb swoimi sieciami.
Tętniące życiem na rzece
Podróżując wzdłuż rzeki Hau, zobaczysz łodzie rybackie i trawlery powoli zmierzające na połów. Około południa mijaliśmy wioskę rybacką w nadrzecznej części gminy Binh My, gdzie miejscowi nosili misy z rybami z brzegu rzeki na sprzedaż. Zatrzymując się, aby kupić ryby, znaleźliśmy różnorodne, pyszne ryby, takie jak sumy, karpie, tilapie, żmijogłowy oraz małe krewetki i krewetki, które wciąż się wierciły. Ponieważ ryby były łowione bezpośrednio, bez pośredników, ceny były niższe niż na targu. Sprzedawały się w ciągu kilku godzin. Jeśli przyjedziesz wcześniej, możesz kupić żywą tilapię lub świeżego suma o wadze 2-3 kg.
Przeprawiając się promem przez Nang Gu, płynęliśmy wzdłuż brzegów rzeki Hau, a następnie skręciliśmy na rzekę Vam Nao. Od dawna rzeka ta znana jest jako słodkowodny „raj dla ryb”. Codziennie miejscowi przynoszą nad rzekę swoje sieci i sprzęt wędkarski, tworząc tętniącą życiem scenerię. Stojąc na brzegu rzeki Vam Nao, pan Nguyen Van Hanh (Bay Hanh, 65 lat), który zarabia na życie zarzucaniem sieci, z przekonaniem zapewniał, że w rzece wciąż kryje się znaczna liczba ryb i krewetek. W przeszłości, w okresie powodzi, rzeka Vam Nao płynęła wartko i gwałtownie wirowała, tworząc białą pianę, która zniechęcała łodzie i kajaki do wpływania. Jednak dla ludzi, którzy utrzymują się z rybołówstwa, rzeka ta jest codziennym źródłem utrzymania.
Pan Bay Hanh opowiadał, że za każdym razem, gdy wiał wschodni wiatr, wypływał łodzią na rzekę Vam Nao i łowił mnóstwo sumów plamistych. O tej porze roku sumy plamiste są sporadycznie łapane w sieci. W grudniu kalendarza księżycowego w rzece powinno być ich więcej. Jednak w ostatnich latach liczba sumów plamistych w tym miejscu gwałtownie spadła i nie jest już tak liczna jak wcześniej. „W zeszłym roku złowiłem tylko kilka, a potem, z jakiegoś powodu, sumy plamiste w tym odcinku rzeki stały się coraz rzadsze. Obecnie ja i inni miejscowi łowimy anchois i małe rybki, suszymy je i sprzedajemy handlarzom w Ho Chi Minh ” – powiedział pan Bay Hanh.
Kontynuując podróż brzegiem rzeki, spotkaliśmy pana Le Minh Sona (53 lata), doświadczonego rybaka z okolic Vam Nao. Jego dom na palach zwrócony jest w stronę źródła rzeki Vam Nao. Codziennie jest świadkiem niezliczonych połowów na rzece. Pan Son, będący rybakiem od ponad 30 lat, doskonale pamięta dni spędzone na żegludze po tym odcinku rzeki. Powiedział, że Vam Nao to znajoma nazwa dla miejscowych i „koło ratunkowe” dla wielu biednych ludzi. Dawniej, każdego ranka o świcie, wiele małych łodzi wracało z pysznymi rybami, a pan Son nie nadążał z ich ważeniem. Teraz liczba łodzi i kajaków zarzucających sieci zmalała z powodu braku dużych ryb.
Obecnie pan Son kupuje głównie sumy, karpie, tilapie, krewetki itp. „Małe ryby wydają się być dostępne przez cały rok w rejonie rzeki Vam Nao. O świcie ważę ryby od miejscowych, a następnie przewożę je na targowiska w okręgu Long Xuyen, aby odsprzedać je handlarzom. Ponad 20 lat temu mogłem jeszcze kupić gigantyczne sumy ważące ponad 10 kg, ale teraz naturalne gigantyczne sumy w tym odcinku rzeki stają się coraz rzadsze” – zwierzył się pan Son.
Wraz z końcem roku południowy wiatr słabnie, a ostre słońce świeci prosto na rzekę, odzwierciedlając życie rybaków. Podążając za cyklem życia, piękna rzeka Mekong zawsze otula i daje schronienie niezliczonym ludziom, którzy dryfują po jej wodach.
THANH CHINH
Źródło: https://baoangiang.com.vn/mua-khai-thac-ca-song-a471297.html






Komentarz (0)