Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Zapach spokoju

HOANG MÓJ

Báo Đà NẵngBáo Đà Nẵng10/05/2025

Moje poranki zazwyczaj zaczynają się od kilku drobnych rzeczy, wystarczających, by przynieść mi spokój serca na cały dzień. Przenoszę małą doniczkową roślinę z rogu stolika do herbaty na podwórko, pozwalając jej wygrzewać się w rzadkim słońcu i wietrze. To dość bujna mięta, z wieloma świeżymi, orzeźwiającymi listkami, które uwalniają orzeźwiający zapach za każdym dotknięciem. Ten zapach olejku eterycznego przypomina mi dawne czasy, kiedy moja mama parzyła miętową herbatę dla mojego ojca, a ja psotnie zrywałam kilka listków, bo słyszałam, że żucie ich odświeża mi oddech, tylko po to, by natychmiast skrzywić się z powodu gorzkiego smaku…

Ilustracja: HOANG DANG
Ilustracja: HOANG DANG

Potem podlałam dwa krzewy portulaki na ganku, wykorzystując ziemię i doniczki z ostatnich kwiatów Tet. Portulaka rozkwitła wspaniale w południe, a po południu zakwitła. Podoba mi się, jak kwiaty cierpliwie powtarzają swój krótki cykl życia, jakby przypominając mi, że bez względu na wszystko nadszedł czas, by rozkwitnąć na czas, by odpocząć i pogodzić się z tym, co mają…

Uwielbiam uczucie krojenia cytryny, miażdżenia kilku łodyg trawy cytrynowej lub imbiru w mojej dobrze znanej kuchni. Gdy nóż sunie po skórce, rozchodzi się aromat – ciepły, kojący i głęboko poruszający moje wspomnienia. Pamiętam dzieciństwo, kiedy mama robiła mi szklankę lemoniady, idealną równowagę kwaśności i słodyczy, i łagodnie mówiła: „Wypij ją, moje dziecko, o nic się nie martw”. Teraz, gdy jestem starsza, nikt mi już o tym nie przypomina, ale za każdym razem, gdy gotuję coś z imbirem i cytryną, wciąż czuję spokój, jakby dłoń ukochanej osoby delikatnie mnie pieściła.

Każdego późnego popołudnia ogród na dachu przeżywa swój wyjątkowy moment, z kilkoma doniczkowymi roślinami o bujnych, zielonych liściach. Jestem oczarowana naturalnym zapachem liści, gdy delikatnie ich dotykam. Aromaty liści cytryny, rozmarynu, bazylii, kopru… mieszają się ze sobą, subtelne, a jednocześnie wystarczająco silne, by ukoić długi dzień. Kiedyś choroba płuc mojego męża nawróciła, przez co mocno kaszlał w nocy i czuł się bardzo zmęczony. Skrupulatnie zbierałam garście liści pachnotki, dokładnie je myłam i dawałam mu do zjedzenia z gruboziarnistą solą. W tamtych dniach charakterystyczny zapach liści pachnotki pomagał naszej rodzinie złagodzić stres i niepokój związany z jego chorobą.

Wieczorem, gdy zmieniam pościel, wsuwam kilka liści pandanu w róg poduszki. Ten subtelny zapach ułatwia zasypianie. Pamiętam, że moja babcia robiła to samo. Mówiła: „Spanie w otoczeniu przyjemnego zapachu sprawi, że poczujesz się spokojniejszy po przebudzeniu”.

Moja przyjaciółka kiedyś wyznała, że ​​uwielbia zapach mleka, pudru dla niemowląt, a nawet moczu swojego dziecka w swojej sypialni. „Wszyscy mówią, że dzieci okropnie pachną, ale dla mnie to zapach spokoju”. Opowiadała, że ​​niektórymi nocami samo odsunięcie kołdry i poczucie unoszącego się w powietrzu zapachu mleka na włosach dziecka roztapiało jej serce, sprawiając, że czuła się, jakby cały świat skurczył się w tym maleńkim uścisku. „Kiedy dorosną, na pewno będzie mi brakowało tego zapachu…”

Inna przyjaciółka powiedziała, że ​​dla niej spokój to zapach dymu z kuchennego ogniska po południu, gdy jej matka rozpalała ogień, żeby ugotować ryż. Mieszkała w mieście od wielu lat; jej mała, schludna kuchnia rzadko była używana do gotowania. Mimo to za każdym razem, gdy wracała do rodzinnego miasta, gdy tylko przekraczała bramę, czuła łzy napływające do oczu, gdy czuła delikatny zapach palonego drewna, zmieszany z aromatem duszonej ryby i zupy ze szpinaku. Zwolniła tempo, głęboko wciągając powietrze: „Nie wiem dlaczego, ale słysząc te zapachy, nagle uspokajam serce, jakbym nigdy stąd nie wyjeżdżała…”.

Dla mnie spokój to również zapach koszul mojego męża, gdy je prasuję. Niezależnie od tego, jakiego płynu do płukania tkanin użyję, koszula w kontakcie z żelazkiem zachowuje niepowtarzalny zapach – jednocześnie znajomy i trudny do nazwania. To połączenie ciepła, tkaniny, odrobiny słońca i wiatru; to uczucie jest mi bliskie jak przypomnienie: „Jak ryba przyzwyczajona do swojego akwarium, mąż i żona przyzwyczajeni są do swojej obecności”. Być może w ciągu dnia oboje z mężem jesteśmy zajęci swoimi sprawami. Ale kiedy starannie składam jego koszule w szafie, zawsze czuję się jak w domu, miejscu pełnym prostych, a zarazem głęboko cenionych rzeczy.

Wierzcie lub nie, ale pokój też ma zapach! To zapach małych, znanych rzeczy, na które rzadko zwracamy uwagę, a które subtelnie przenikają nasze życie, delikatnie kojąc nasze dusze.

Źródło: https://baodanang.vn/channel/5433/202505/mui-cua-binh-an-4006282/


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Odrodzenie na terenach dotkniętych powodzią

Odrodzenie na terenach dotkniętych powodzią

Uroda

Uroda

Mu Cang Chai

Mu Cang Chai