Po zawarciu wstępnego porozumienia pokojowego między USA a Iranem analitycy szybko wskazali, że największym przegranym jest premier Izraela Beniamin Netanjahu.
Zgodnie z warunkami porozumienia, zawieszenie broni miałoby obowiązywać na wszystkich frontach, w tym w Libanie. Stawia to Netanjahu w trudnej sytuacji: albo wycofać wojska i narazić się na krytykę wewnętrzną, albo próbować kontynuować konflikt, ryzykując dalsze pogorszenie relacji z USA.
Izrael i Hezbollah osiągnęły porozumienie o zawieszeniu broni 19 czerwca, ale Izrael nie wyraził jeszcze zamiaru wycofania swoich wojsk z południowego Libanu. W związku z tym utrzymuje się presja na relacje między Waszyngtonem a Tel Awiwem.
Trudny związek
Stany Zjednoczone i Izrael walczyły ramię w ramię na wczesnym etapie wojny, ale teraz, dzięki ostatnim oświadczeniom przywódców USA, konflikt ten stał się coraz bardziej widoczny.
„Gdybym był członkiem izraelskiego gabinetu, nie atakowałbym jedynego silnego sojusznika, jakiego mam na świecie ” – powiedział wiceprezydent USA JD Vance na konferencji prasowej 18 czerwca, wskazując na zależność Izraela od amerykańskiej broni.
Dodał, że przywódcy Izraela „muszą się obudzić i uznać rzeczywistość sytuacji, w jakiej znajduje się kraj”.
Oświadczenie Vance'a uznano za kulminację wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych. W wywiadzie dla „New York Timesa” opublikowanym tego samego dnia, Vance wskazał na amerykańskie pociski rakietowe chroniące Izrael i zasugerował, aby Tel Awiw ograniczył swoją działalność w Libanie.
„Jesteście krajem liczącym dziewięć milionów ludzi. Nie możecie zabijać, by rozwiązać wszystkie problemy bezpieczeństwa narodowego” – powiedział wiceprezydent USA.
Nie tylko Vance, ale nawet prezydent Trump wielokrotnie sugerował, że Izrael postępuje zbyt ostro. Kiedyś przyznał, że nazwał Netanjahu „szalonym” za jego politykę wobec Libanu.
„Powiedziałem mu: Bibi, bądź ostrożny, bo wkrótce zostaniesz sam” – opowiadał mieszkaniec Białego Domu.
![]() |
Wiceprezydent USA JD Vance w ostatnich dniach wysyłał Netanjahu „ostrzeżenie”. Zdjęcie: Biuro Wiceprezydenta USA. |
14 czerwca Trump w mediach społecznościowych potępił izraelski atak na Bejrut, stolicę Libanu. Stwierdził, że atak „nie powinien był się wydarzyć”, zauważając, że poprzedni atak Hezbollahu był „bardzo niewielki i nieistotny”.
Podczas rozmowy z emirem Kataru, Tamimem bin Hamadem Al Thanim, na marginesie szczytu G7 we Francji 16 czerwca, Trump nazwał nawet odwetowe działania Izraela „zbyt śmiałymi”.
„Nie trzeba burzyć mieszkania za każdym razem, gdy kogoś szukacie. W tych mieszkaniach mieszka wielu ludzi i nie wszyscy należą do Hezbollahu” – powiedział Trump. „Bez Stanów Zjednoczonych Izrael by już nie istniał. Izrael zostałby zmieciony z powierzchni ziemi, w 100%. Każdy inteligentny człowiek w Izraelu to rozumie”.
Nawet amerykańskie agencje wywiadowcze wyrażają zaniepokojenie perspektywą prób Izraela podważania polityki Waszyngtonu. „Washington Post” doniósł 19 czerwca, że amerykańskie agencje wywiadowcze ostrzegły administrację Trumpa przed możliwością, że premier Netanjahu może próbować sabotować wysiłki pokojowe między USA a Iranem.
Według amerykańskiego wywiadu, polityczna przyszłość Netanjahu przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się pod koniec tego roku, będzie zależeć od tego, czy uda mu się udowodnić społeczeństwu, że nie wycofa wojsk z Libanu. Jeśli Izrael zostanie zmuszony do wycofania wojsk z Libanu, Netanjahu zostanie uznany za ponoszącego porażkę.
Z kolei przedstawiciele USA zapewniają, że warunki porozumienia nie uniemożliwią Izraelowi podjęcia działań odwetowych przeciwko Hezbollahowi w przypadku ataku. Stany Zjednoczone nie chcą jednak, aby walki w Libanie trwały nadal.
„Dalsza okupacja części Libanu przez Izrael byłaby przepisem na katastrofę” – powiedział wysoki rangą urzędnik amerykański dziennikowi „Washington Post” . „Jeśli Izrael się całkowicie nie wycofa, wznowienie walk z Hezbollahem jest pewne”.
Izraelskie niezadowolenie
Jednym z powodów rozłamu między USA a Izraelem jest ogromna presja wewnętrzna, z jaką zmaga się Netanjahu. Dla narodu izraelskiego niedawne porozumienie między USA a Iranem wydaje się ogromnym błędem i kapitulacją.
„Zostaliśmy zdradzeni przez prezydenta Trumpa” – powiedział dziennikowi Guardian Avi Perez, mieszkaniec Rechowot w Izraelu.
Według Izraelczyków umowa ta wpłynie na zdolność kraju do radzenia sobie z Hezbollahem, który jest uważany za bezpośrednie zagrożenie dla Izraela.
![]() |
Dym unosi się po izraelskim ataku na Liban 19 czerwca. Zdjęcie: Reuters. |
„Izraelczycy uważają wojnę w Libanie za wojnę sprawiedliwą” – ocenił Udi Tenne, izraelski ekspert ds. strategii. „W Izraelu wszyscy uważają Iran i Hezbollah za to samo”.
Według majowego sondażu przeprowadzonego przez Izraelski Instytut Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym (INSS), 70% izraelskich Żydów popiera zaostrzenie działań zbrojnych przeciwko Hezbollahowi.
Izraelczycy są również niezadowoleni z postawy USA i prezydenta Trumpa wobec ich kraju w ostatnich tygodniach. Uważają, że po okresie bliskiej współpracy, USA stopniowo porzucają swojego sojusznika.
Jastrzębie w Izraelu nadal zajmują stanowcze stanowisko. „Za każdą łzę przelaną przez izraelską matkę, tysiąc libańskich matek będzie roniło łzy” – napisał 19 czerwca w mediach społecznościowych włoski minister bezpieczeństwa narodowego Ben Gvir.
W rzeczywistości cele Izraela w tej wojnie różniły się od celów Stanów Zjednoczonych. Izrael poczynił znacznie większe inwestycje: wyeliminował zagrożenie nuklearne i balistyczne ze strony Iranu oraz zniszczył regionalną sieć Teheranu.
Tel Awiw chce osiągnąć jak najlepszy wynik, korzystając z rzadkiej okazji, gdy inny kraj jest gotowy przyłączyć się do konfliktów regionalnych. Tymczasem Stany Zjednoczone uważają, że nadszedł czas, aby zakończyć wojnę.
Co więcej, poparcie w Stanach Zjednoczonych – zarówno w opinii publicznej, jak i w kręgach politycznych – spada. Nawet w Partii Republikańskiej kilka wpływowych osobistości krytykuje teraz Izrael.
Według byłego izraelskiego analityka wywiadu Danny'ego Citrinowicza, Netanjahu grozi poważny konflikt z Trumpem.
„Sytuacja Bibiego (pseudonim Nemante) jest bardzo trudna” – powiedział Citrinowicz. „Obserwuje, jak jego największy rywal – reżim irański – rośnie w siłę dzięki Stanom Zjednoczonym, a on nic nie może z tym zrobić”.
Źródło: https://znews.vn/my-va-israel-cang-them-ran-nut-post1661906.html












