Ho Chi Minh City może zaczynać dzień od głośnego warkotu motocykli, od pospiesznie kupionej kanapki na rogu ulicy… Ale gdzieś pośród zgiełku i pośpiechu wciąż są tacy, którzy decydują się na rozpoczęcie dnia od filiżanki kawy – czarnej lub z mlekiem, gorącej lub mrożonej, na miejscu lub na wynos – jako cichego rytuału. To nawyk, który wielu pielęgnuje bez wcześniejszego umówienia, jakby filiżanka kawy była niezbędnym elementem prawdziwego rozpoczęcia nowego dnia.


Niskie plastikowe krzesła, mocna czarna kawa, ożywione rozmowy, każdy człowiek opowiadający swoją historię.
Moment zmiany nastroju.
Miasto budzi się wcześnie. Zanim jeszcze wzejdzie słońce, ludzie już siedzą na chodnikach, przed nimi parująca filiżanka kawy. Patrząc na rzadkie tłumy, ich serca zwalniają. W tym momencie kawa nie służy tylko do pobudki – to dla wyciszenia. Chwila ciszy, zanim życie zacznie swój chaotyczny pęd. Chwila ciszy, by zadać sobie proste pytanie: „Czy dziś wszystko w porządku?”
Około szóstej rano róg ulicy obok targowiska rozbrzmiewał radosnym śmiechem. Kilku taksówkarzy zatrzymało swoje pojazdy i zebrało się w swojej zwykłej kawiarni na chodniku.
„Piję poranną kawę od około dziesięciu lat” – powiedział ze śmiechem jeden z kierowców. „Jeśli jej nie wypiję, czuję się niespokojny; moje myśli błądzą podczas jazdy i łatwo się irytuję. Filiżanka kawy mnie budzi, to nawyk i dzień zaczyna się jak należy”.
Wiele osób dorasta w otoczeniu aromatu kawy parzonej przez rodziców. Z wiekiem stają się ludźmi, którzy nie mogą się obudzić bez kawy. Nie chodzi o popisywanie się wyrafinowanym gustem czy stylem życia – to po prostu część znanego rytmu dnia codziennego. Niczym pierwszy oddech, wystarczy, by poczuć, że wciąż panuje się nad nieprzewidywalnością życia.
Aromat kawy – zapach wspomnień.
Ho Chi Minh City to kalejdoskop barw i przeplatających się zapachów. Ale aromat porannej filiżanki kawy jest czymś wyjątkowym, orzeźwiającym i znajomym. Przenika od wózka na końcu alejki, od starego straganu ulicznego sprzedawcy, od przydrożnej kawiarni po nowoczesne kawiarnie, w których kawa parzona jest w ekspresach.
Niezależnie od tego, czy jest to kawa przelewowa z tradycyjnego filtra, czy espresso prosto do filiżanki, ten aromat to pierwszy znak, że nadszedł dzień. Niezależnie od metody parzenia, mieszkańcy Ho Chi Minh City wciąż sięgają po poranną kawę jako głęboko zakorzeniony nawyk – nie tylko po to, by ją wypić, ale także po to, by zwolnić tempo i poczuć się sobą pośród zgiełku.

Niezależnie od tego, czy jest to kawa przelewowa z filtra, czy espresso wlewane prosto do filiżanki, aromat jest pierwszym znakiem, że nadszedł ten dzień.
Był świt w połowie maja, powietrze wciąż chłodne po nocnym deszczu. Szybko włożyłem lekką kurtkę i poszedłem na spacer po małej uliczce, przy której mieszkam.
Mój wzrok padł na prosty, stalowy stół ustawiony na ganku, zastawiony kubkami z kawą przelewową. Zaciekawiony, zatrzymałem się, ale zanim zdążyłem złożyć zamówienie, za mną ustawiły się już dwie lub trzy osoby.
Właścicielka sklepu uśmiechnęła się nalewając napój:
„Sprzedaję tu tak długo, że znam wszystkich klientów. Każdy, kto pije tu rano kawę, uzależnia się. Dziewczyna z sąsiedztwa kupuje kubek każdego ranka do pracy; nie może się bez niego obejść”.
Niektórzy stali klienci wchodzą i tylko kiwają głowami, nawet nie składając zamówienia – bo właściciel od dawna zna ich preferencje. Drobny gest koleżeństwa w sercu wielkiego miasta.
Miasto może się zmienić, ale poranna kawa nie.
W dynamicznie zmieniającym się Ho Chi Minh City poranna filiżanka kawy wciąż zachowuje swój niepowtarzalny urok: jest prosta, niespieszna i ciepła.

Kilku kierowców Be zatrzymało swoje samochody i zebrało się przy kawiarni.
Skłania ludzi do zatrzymania się, choćby na kilka minut, na wzięcie głębokiego oddechu i delektowanie się czymś niespiesznym. Może to być gorzki posmak na języku, smuga dymu unosząca się ze szklanki lub promień słońca prześwitujący przez matową szybę małej kawiarni.
Ten pozornie nieistotny zwyczaj jest cichym, ale cennym elementem, który pozwala miastu zachować duszę – ciepło, autentyczność, niespieszne tempo pośród zgiełku i pośpiechu życia.
A zatem, jeśli pewnego ranka przejdziesz się małą uliczką i zobaczysz kogoś siedzącego cicho z filiżanką kawy, nie pytaj, o czym myśli ani na kogo czeka. Być może po prostu cieszy się sobą na swój sposób – filiżanką kawy na dobry początek dnia, odrobiną spokoju pośród zgiełku miasta.


Festiwal „Celebrating Vietnamese Coffee and Tea 2025” to nie tylko osobna atrakcja – to także wydarzenie otwierające serię letnich atrakcji w Gigamall, które odbędą się od maja do sierpnia. Zaraz po festiwalu klienci będą mogli doświadczyć:
• Letnia kampania festiwalowa 2025 pod hasłem „Safari Adventure” oferuje zachwycające wystawy gigantycznych leśnych stworzeń i zaskakujące atrakcje.
• Letnia wyprzedaż prywatna z setkami ofert z rabatami do 50% na wszystkich stoiskach.
• Wyjątkowe strefy rozrywki wyposażone w pionierską technologię Shoppertainment w Wietnamie: Strefa Edukacyjnej Rozrywki Light City High-Tech (6. piętro), kompleks rozrywkowy Alpha Games (piętro B1), Rainbow Jungle (6. piętro), interaktywna wystawa multisensoryczna Van Gogha i Moneta (8. piętro)...
• Minigry i specjalne prezenty dla klientów, którzy zrobią zakupy lub zameldują się podczas letniego cyklu wydarzeń.
Dzięki starannym przygotowaniom i systematycznym inwestycjom Gigamall pragnie zapewnić każdej rodzinie lato pełne kolorów, energii i radości, zgodnie ze swoją wizją stania się wiodącym ośrodkiem rozrywki, zakupów i kultury w Ho Chi Minh City.
Źródło: https://nld.com.vn/ngay-moi-khong-ca-phe-thi-chua-tinh-196250513103510667.htm






Komentarz (0)