Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Kwiaty w alejce

Mała uliczka, ukryta za rzędem witryn sklepowych, jest zawsze cicha. Przechodnie zazwyczaj jej nie zauważają, ponieważ nie ma tu jasno oświetlonych sklepów ani krzykliwych szyldów. Ale jeśli zwolnisz, zobaczysz maleńkie doniczki z kolorowymi kwiatami porozrzucane po obu stronach alejki, jakby ktoś po cichu rozrzucił tu bezimienne źródełko.

Báo Khánh HòaBáo Khánh Hòa24/03/2026

Obraz ilustracyjny.
Zdjęcie ilustracyjne: GC

Te rabaty były posadzone cicho. Przycupnęły pod ścianą, schowane obok schodów, czasem zamieniając się w doniczkę ze starej bańki po mleku. Portulaka, niecierpek, kilka kęp wiesiołka, kilka smukłych petunii... Alejka była uboga, ziemi było niewiele, ale kolorowych kwiatów nigdy nie brakowało.

Rano, gdy dorośli spieszą się do pracy, a dzieci do szkoły, w domu zostają tylko kobiety. Zamiatają podwórko, piorą, a przy okazji podlewają kwiaty doniczkowe przed drzwiami. Ta praca jest tak naturalna, jak oddychanie. Kwiaty rosną bezszelestnie, tak jak ich codzienne życie.

Na końcu alejki mieszka pani Lien, która prowadzi sklep wielobranżowy. Hoduje mały szpaler chryzantem wzdłuż ściany. Każdego popołudnia, po zamknięciu sklepu, siada i zbiera opadłe liście, słuchając radia. Jej mąż od wielu lat jest na morzu i nie wrócił; ludzie mówią, że zniknął podczas burzy. Od tamtej pory wiedzie spokojniejsze życie, ale kwiaty przed jej domem są zawsze świeże. Kiedy ktoś pyta, dlaczego nie usuwa niektórych z nich, żeby było łatwiej, tylko się uśmiecha i mówi, że patrzenie na kwiaty pomaga jej pamiętać, że dni wciąż mijają.

Pośrodku alejki stoi niski dom pani Thuy, pracownicy fabryki odzieży. Wraca do domu po zmroku, ale i tak poświęca kilka minut na podlewanie tykwy rosnącej przed jej drzwiami. Pnącza nie tylko dają owoce, ale także dają cień domowi przed palącym południowym słońcem. Długie pnącza czepiają się starych żelaznych krat, tak jak ona kurczowo trzyma się życia po nieudanym małżeństwie. Ludzie zawsze widzą ją uśmiechniętą, ale czasami jej wzrok jest gdzieś indziej, jakby myślała o czymś innym.

Kwiaty w alejce nie są jednolite. Niektóre doniczki są jaskrawe, inne mają tylko kilka liści. Każdy dom ma swój własny kolor, tak jak każda kobieta skrywa swoją historię.

W dzisiejszych czasach często powtarza się, że kobiety muszą być silne, odnosić sukcesy i wychodzić do ludzi, by się wyróżniać. Ale w małych uliczkach siła jest czasami o wiele prostsza. To matka, która budzi się przed świtem, by przygotować śniadanie dla dzieci. To żona, która dźwiga na swoich barkach ciężar całej rodziny, gdy jej mąż jest bezrobotny. To starsza kobieta, która wciąż pielęgnuje swoje rośliny doniczkowe, mimo że kolana bolą ją przy każdej zmianie pogody. Nie nazywają tego poświęceniem. Po prostu „żyją”.

Pewnego deszczowego popołudnia wiatr szarpnął całą alejką. Wiele doniczek z kwiatami przewróciło się, a ziemia wysypała się na ścieżkę. Następnego ranka, gdy tylko deszcz ustał, kobiety po cichu wyniosły miotły, żeby posprzątać. Niektóre pomagały sąsiadom ustawiać donice, inne zbierały ziemię wokół podstaw roślin. Zgniecione płatki szybko zastąpiły nowe pędy. Alejka wkrótce znów była czysta. Stałam, obserwując je, i nagle zrozumiałam, że siła kwiatów tkwi nie w ich kruchym wyglądzie, ale w ich zdolności do odrodzenia się po burzy. Tak samo jest z kobietami.

Są tacy, którzy porzucili młodzieńcze marzenia, przeżyli dni zmęczenia nieznane nikomu. Ale nadal pielęgnowali swoje życie, wciąż zachowali w sercu delikatny kącik. Niczym kwiaty, nawet rosnące przy starym murze, wciąż znajdują sposób, by sięgnąć po światło słoneczne.

W ostatnich latach alejka stała się miejscem narodzin wielu młodych rodzin. Pojawiły się nowe donice z kwiatami. Niektórzy hodują sukulenty, inni wieszają kosze ze storczykami, a młoda kobieta, która otworzyła małą piekarnię, postawiła nawet przed drzwiami kilka doniczek z jasnofioletową lawendą. Kolory kwiatów się zmieniają, ale duch pozostaje ten sam. Każdy chce zachować zieloną przestrzeń, aby życie było mniej jałowe.

Wieczorem ostatnie promienie słońca ślizgają się po zniszczonych przez upływ czasu murach. Kwiaty kołyszą się delikatnie na wietrze, a sylwetki kobiet rzucają się na stary cementowy chodnik. Mają za sobą długi dzień, być może zmęczone, być może zmartwione, ale wciąż zatrzymują się, by podziwiać kwitnące kwiaty, jakby przypominając sobie, że życie to nie tylko brzemię zarabiania na życie.

Mała alejka nie jest znana, a kwietniki nie są eksponowane. Ale to właśnie w tym prostym miejscu piękno kobiet ujawnia się najwyraźniej. I być może dzięki tym kwietnikom alejka jest nie tylko miejscem, przez które się przechodzi, ale i miejscem, które się wspomina. Bo tam, każda pora roku to również pora, w której kobiety rozkwitają, wciąż kojąc świat swoją niezwykłą, delikatną wytrwałością.

ORYGINALNY

Źródło: https://baokhanhhoa.vn/van-hoa/202603/nhung-bong-hoa-trong-ngo-8da3068/


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Róg ulicy

Róg ulicy

DZIAŁANIE

DZIAŁANIE

IDŹ DO ŚWIĄTYNI, ABY MODLIĆ SIĘ O POKÓJ

IDŹ DO ŚWIĄTYNI, ABY MODLIĆ SIĘ O POKÓJ