Gdy nad morzem wstaje świt, łodzie rybackie, załadowane krewetkami i rybami, powracają. Za tymi łodziami kryją się historie życia, pracy i aspiracji rybaków z Ha Tinh .
Gdy nad morzem wstaje świt, łodzie rybackie, załadowane krewetkami i rybami, powracają. Za tymi łodziami kryją się historie życia, pracy i aspiracji rybaków z Ha Tinh.
Most jest spokojny, morze jest nieruchome.
Od pokoleń rybacy związali swoje życie z wzburzonym morzem. Stawiając czoła niebezpieczeństwom i trudnościom na czele fal, ich pot i łzy zdają się mieszać ze słonym smakiem oceanu. Na bezkresnych wodach morza jedynym pragnieniem rybaków jest to, aby niebiosa przyniosły spokój, a ich łodzie powróciły z ładowniami pełnymi krewetek i ryb.
Przed każdym wypadem na ryby rybacy w Ha Tinh modlą się o spokojne morze i spokojną żeglugę.
Spotykając pana Nguyen Ngoc Tama (urodzonego w 1980 r. we wsi Son Bang, w gminie Thach Kim, w dystrykcie Loc Ha), którego łódź przybiła do portu rybackiego Cua Sot po prawie 3 tygodniach połowów w pobliżu wyspy Bach Long Vi ( Hai Phong ), słuchaliśmy jego opowieści ze swojego dalekiego rejsu po morzu.
Pan Nguyen Ngoc Tam (w brązowej koszuli) i jego załoga przygotowują haczyki na nadchodzący połów kałamarnic.
Z ogorzałą twarzą i skórą opaloną przez słone morze, mało kto domyśliłby się, że pan Tam ma zaledwie czterdzieści kilka lat. Pan Tam powiedział: „Jestem związany z branżą rybacką od 20. roku życia i spędziłem 23 lata żeglując po falach. Wcześniej pracowałem jako członek załogi na dużych statkach w okolicy, wypływając na morze na ryby. Ponad 10 lat temu moja rodzina zaoszczędziła trochę kapitału i zainwestowała w nową łódź o mocy 200 KM, a ja zostałem swoim własnym szefem i wyruszyłem w morze. Chociaż wiem, jak trudne są trudy żeglarstwa, jako że urodziłem się w regionie nadmorskim, nie wiedziałbym, jaką inną pracę mógłbym wykonywać, gdybym nie wypłynął w morze”.
Tâm z wielkim wzruszeniem podzielił się niezapomnianymi doświadczeniami z ponad 23 lat spędzonych na morzu. Chwile, w których stawiał czoła niebezpieczeństwom na dalekim morzu, głęboko go poruszyły...
Zamyślony pan Tam wspominał swoje doświadczenia w obliczu silnych sztormów i wysokich fal: „Zawód marynarza jest pełen niebezpieczeństw, a sztormy to dla rybaków zawsze koszmar. Chociaż doświadczyłem wielu tajfunów, to chyba tajfuny Conson (2010) i Haiyan (2013) są dla mnie do dziś najbardziej przerażające. Wtedy statek był na morzu zaledwie przez krótki czas, gdy napotkał sztorm, więc szukaliśmy schronienia na wyspie Bach Long Vi. Szalejące sztormy, ulewne deszcze i przerażające fale rozbijające się o brzeg… pozostawiły nas w absolutnym przerażeniu. Kiedy sztorm minął, statek został uszkodzony, a my wróciliśmy z pustymi rękami. Mimo to dodawaliśmy sobie otuchy, mówiąc: »Dopóki żyjemy, mamy swój dobytek« i mobilizowaliśmy się, by kontynuować pracę na morzu”.
Przed każdym rejsem wędkarskim pan Tâm zawsze sprawdza maszyny, sprzęt i miejsca noclegowe, aby mieć pewność, że rejs przebiegnie pomyślnie.
Pan Tam nie pragnie niczego ekstrawaganckiego, jedynie spokojnego morza i łagodnych fal, aby on i jego koledzy rybacy mogli bezpiecznie wrócić do domu. Z wzrokiem utkwionym w morze, pan Tam powiedział: „Rozpoczynając tegoroczny sezon połowów na południu, zainwestowałem pieniądze w naprawę i remont łodzi, a także zakup nowocześniejszego sprzętu, aby zapewnić bezpieczniejsze rejsy. Mam nadzieję, że pogoda zawsze będzie sprzyjająca, abyśmy mogli nadal wypływać w morze, przemierzając każdą milę morską, aby zachować nasz zawód i chronić morze”.
Po nocy spędzonej na morzu łódź państwa Nguyen Van Thien powróciła o świcie.
Połowy na pełnym morzu są żmudne, ale połowy przybrzeżne nie są mniej wymagające. Rybacy ryzykują życie, walcząc z głębinami morza, ryzykując utrzymaniem swoich rodzin, by zasmakować oceanu. To ryzyko jest obarczone ryzykiem, a zawód rybaka jest równie niepewny jak fale.
Pan Thien wykorzystał okazję, aby po wyprawie rybackiej uporządkować swoje sieci.
Pan Nguyen Van Thien (urodzony w 1967 roku we wsi Dong Ha 1 w gminie Thach Long w dystrykcie Thach Ha) zrobił sobie przerwę po sprzedaniu wszystkich owoców morza złowionych poprzedniej nocy i powiedział: „Poszedłem w ślady ojca i od 10. roku życia żyję z morzem. Przez wiele lat cała rodzina polegała na moich przybrzeżnych wyprawach wędkarskich. Około godziny 16:00 wraz z żoną przygotowujemy sprzęt wędkarski, aby wypłynąć w morze i wrócić około 6:00 rano następnego dnia, aby sprzedać ryby handlarzom. W normalne dni, po odliczeniu wydatków, osiągamy zysk od kilkuset tysięcy do ponad miliona dongów. Zdarzają się też dni, kiedy nie złowimy nic, co nie wystarczy na pokrycie kosztów paliwa”.
Owoce długiego dnia pracy państwa Thien.
Niezależnie od tego, czy znajdują się daleko od brzegu, czy blisko wybrzeża, dla rybaków, oprócz sytuacji, gdy ich łodzie są pełne ryb i krewetek, zdarzają się również chwile, gdy statki powracają z westchnieniami rozczarowania.
Dlatego też, z nadzieją na udane połowy w tym roku, pan Thien życzył sobie na południowy sezon połowowy: „Dla rybaków łódź jest 'podstawą ich utrzymania'. Aby zapewnić im udany i płynny sezon połowowy na południu, wyremontowałem już swoją małą łódź i kupiłem dobry sprzęt wędkarski. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i ten sezon będzie wspaniały, zapewni stały dochód, pomoże ustabilizować życie mojej rodziny i pozwoli mi i mojej żonie kontynuować pracę na morzu ze spokojem ducha”.
Wideo : Pan Thien dzieli się swoimi życzeniami udanego sezonu połowowego na południu w tym roku.
Morze jest integralną częścią naszego bytu.
Obecnie działalność rybaków jest przedmiotem szczególnej uwagi ze strony wszystkich szczebli władzy i odpowiednich agencji. Większe łodzie wyposażone w nowoczesne technologie są pieczołowicie konserwowane. Rybacy pozostają niezłomni w swojej miłości do morza i wierze w jego dobrodziejstwa. Dla nich morze jest domem, źródłem utrzymania i suwerennością narodową. A morze jest dla nich wszystkim.
Łodzie te zmodernizowano, dzięki czemu rybacy mogą teraz bez problemu wypłynąć w morze i kontynuować działalność połowową.
Zręcznie reperując sieć rybacką przed wypłynięciem w morze, pan Nguyen Van Ha (urodzony w 1963 roku we wsi Phuc Hai w gminie Cam Nhuong w dystrykcie Cam Xuyen) zwierzył się: „Dla rybaków łódź jest naszym domem, a morze naszą ojczyzną”. Kiedy morze nas wybrało, stało się częścią naszej krwi i ciała; wypłynięcie w morze jest jak bycie wrośniętym w nasze kości, nie możemy nie pójść. Przede wszystkim wypłynięcie w morze to nie tylko sposób na życie, ale także odpowiedzialność wobec świętej suwerenności naszej Ojczyzny”.
Pomimo wielu trudności, pan Ha pozostaje zdecydowany kontynuować swoje życie na morzu.
Dlatego, pomimo licznych niebezpieczeństw na morzu i wielokrotnych próśb żony i dzieci o odejście, pan Ha nie mógł się do tego zmusić. „Moja rodzina wciąż zmaga się z wieloma trudnościami, ale żona i dzieci również chcą, żebym zmienił zawód, ponieważ praca na morzu jest niepewna i pełna niebezpieczeństw. Chcą po prostu, żebym był bezpieczny, żeby nadal mogli słyszeć głos męża i czuć obecność ojca w domu”.
Morze jest nieodłączną częścią życia rybaków.
Jednak życie pana Ha jest splecione z morzem od prawie 40 lat i nie jest on kimś, kto może po prostu z niego zrezygnować. Chociaż żadne z jego dzieci nie poszło w jego ślady, pozostaje zdeterminowany, by pozostać na morzu. Pan Ha zwierzył się: „Pochodzę z wioski rybackiej; pokolenia mojego dziadka i ojca również były związane z morzem. Dlatego kiedy wypływam na rozległy ocean, mam wrażenie, że widzę tam mojego dziadka, mojego ojca i starych przyjaciół. Zawsze mnie chronią i wspierają pod każdą głęboką falą na odległym morzu”.
Po wyczerpujących podróżach morskich obfite zbiory przynoszą radość zarówno rybakom, jak i handlarzom.
Mieszkańcy nadmorskich wiosek często porównują swoje dwie nogi do jednej na brzegu, a drugiej do stąpania po falach daleko na morzu. Z dziadka na ojca na syna, z wioski na gminę, zawód rybaka był przekazywany z pokolenia na pokolenie, tworząc wioski rybackie ściśle związane z otwartym morzem.
Kiedy morze jest spokojne i hojne, pełne krewetek i ryb, zapewniając rybakom pełne ładownie, znajdują oni ukojenie. Jednak szerzący się problem połowów włokiem potęguje zmartwienia rybaków z Ha Tinh.
Przed wypłynięciem pan Nang zawsze dokładnie sprawdza wszystkie narzędzia i sprzęt na statku.
Pan Nang ma nadzieję, że problem łodzi trałowych zostanie gruntownie rozwiązany i że rybacy w Ha Tinh będą mieli udany sezon połowów na południu.
Pan Vo Quang Nang (urodzony w 1955 roku we wsi Xuan Bac w gminie Cam Nhuong), również głęboko zaniepokojony losem morza, powiedział: „Zbliża się sezon połowów na południu, największy sezon połowów w roku. Dlatego, oprócz nadziei na sprzyjającą pogodę, mam nadzieję, że problem trałowania na morzu wkrótce się skończy, aby cenne zasoby morskie mogły nadal się rozwijać. Dla nas morze jest wszystkim. Ochrona zasobów morskich to również sposób na okazanie miłości Matce Naturze”.
Patrząc na morze, pan Nang i rybacy z prowincji Ha Tinh mają nadzieję, że morze zawsze będzie dla nich wyrozumiałe i zapewni im ochronę podczas każdej podróży...
Rybacy tacy jak pan Tam, pan Thien, pan Ha, pan Nang i niezliczeni synowie i córki nadmorskiej wioski urodzili się i wychowali niczym sosny kołyszące się na wietrze. Są silni i odważni. Nawet gdy morze szaleje z ogromnymi falami, pozostają zdeterminowani, by stawić czoła surowości natury i kontynuować swoje życie na morzu.
Tekst, zdjęcia i filmy: Anh Thùy
Prezentowane przez: Thanh Ha
1:03:04:20 23:08:25
Źródło






Komentarz (0)