Był koniec grudnia. Słońce było złote, ale mniej jaskrawe, ponieważ w bambusowych gajach wciąż unosił się uporczywy chłód zimy. Moja mama mówiła, że suszone pikle potrzebują tylko dwóch dni, żeby lekko zwiędnąć. Ale potem musiała użyć suszarki, bo słońce było za słabe. Jeśli była zbyt leniwa, żeby je wysuszyć, nadal miała słoik marynowanych warzyw na Tet (Księżycowy Nowy Rok), ale brakowało im smaku, były ciągnące, miękkie i chrupiące, zupełnie niesmaczne. Musiały być chrupiące, żeby można je było uznać za pikle na Tet.
Kiszone warzywa łączą smaki różnych potraw w świątecznym posiłku Tet. |
TRAN CAO DUYEN |
Suszenie marynowanych warzyw jest dość pracochłonne. Pod cienką warstwą popiołu rozpala się węgiel drzewny. Wokół ognia pleciona jest bambusowa mata. Na wierzchu kładzie się kilka kawałków drewna opałowego, aby podeprzeć tackę z marynowanymi warzywami. Przy tym zadaniu pracują dwie osoby: moja siostra i ja, ale to ona wykonuje większość pracy. Ja po prostu stoję bezczynnie, bo jestem zajęty kącikiem kuchennym, gdzie mama piecze wafle ryżowe.
Wtedy, jako młody chłopiec, który właśnie skończył trzecią klasę, definiowałem Tet (wietnamski Nowy Rok) jako... ciasta. Nie rozumiałem, dlaczego moja mama i siostra tak się przejmowały suszeniem rzodkiewek, szalotek i innych rzeczy. Jeśli niespodziewanie padał deszcz, musiały wyrzucić ogórki i zrobić nową porcję. Pamiętam też posiłki, podczas których mama musiała iść po dodatkowe marynowane warzywa. Próbowałem ich kilka razy, ale nie smakowały mi. Dorośli są tacy wybredni. Czy ryż, zupa, ryba i mięso nie byłyby lepsze? Po co to całe zamieszanie wokół słoika marynowanych warzyw? Wszyscy w rodzinie chwalili marynowane warzywa, mówiąc, że Tet ma prawdziwe znaczenie tylko z nimi. A mój dziadek powiedział z absolutną pewnością: „Bez marynowanych warzyw Tet jest niepełny”.
Moja siostra powiedziała, że ogórki więdną, mamo. Mama obejrzała każdy z nich: szalotkę, rzodkiewkę, cebulę, marchewkę, papaję... i powiedziała: „Dobrze”. Kilka godzin później moja siostra przełożyła ogórki do szklanego słoika wypełnionego sosem rybnym i cukrem. Kilka dziecięcych świąt Tet tak minęło...
Pamiętam okres Tet, kiedy byłam w dziewiątej klasie. Wracając późno do domu po zabawie na dworze, w wieku, w którym potrzebowałam jedzenia i snu (czyli… najpierw jadłam, a potem spałam), poszłam do kuchni. Było tam mnóstwo resztek ryżu, ale żadnego innego jedzenia. Rozglądając się, zobaczyłam słoik marynowanych warzyw i cicho wykrzyknęłam: „To mój wybawca!”. Marynowane warzywa nie były zbyt smaczne, wciąż miały lekko ostry, świeży zapach, ale nie przeszkadzał im ryż. Moja siostra to zauważyła i wykrzyknęła: „O mój Boże, mamo i tato, słoik marynowanych warzyw ma dopiero półtora dnia, jeszcze nie jest kwaśny, a mały urwis już go zjadł!”. Mama powiedziała z radosnym wyrazem oczu: „Cała rodzina uwielbia marynowane warzywa… to wspaniała jedność!”. Mój ojciec zaśmiał się pod nosem: „To znaczy, że dorósł, jedzenie marynowanych warzyw pozwala mu docenić rzodkiewki, szalotki i cebulę, które po cichu rosły w naszej ojczyźnie”. Tej nocy leżałem i myślałem: „Jedząc resztki ryżu z marynowanymi warzywami, które nie są jeszcze kwaśne, czuję się, jakbym już postawił stopę w okresie Tet”.
Marynowane warzywa to danie na co dzień. Ale żeby nazywać je „marynowanymi warzywami Tet”, ich gwiazdą musi być marynowana szalotka. Grudzień to pracowity sezon, kiedy rolnicy zbierają szalotki. Szalotki są transportowane ciężarówkami na targowiska w pobliżu i na dalekich terenach, na nizinach i w górach. Cała moja rodzina zbiera się, aby odciąć liście, przyciąć korzenie i obrać szalotki; podczas pracy z entuzjazmem omawiamy nasze plany na nowy rok. Szalotki są duszą marynowanych warzyw; przywołują harmonijnego ducha wiosny i Tet. Dlatego na talerzu marynowanych warzyw, szalotki są chyba najbardziej… przypominające Tet. Krojenie kleistych ciastek ryżowych i jedzenie ich z marynowanymi warzywami, bogatymi w słodkie i pikantne smaki, to prawdziwa rozkosz. Miękki, kleisty ryż i tłusta wieprzowina idealnie równoważą pikantne, chrupiące i słodkie marynowane warzywa. Dla nuty kwaskowatości i ostrości dodaj kilka kropel soku z cytryny i kilka plasterków chili.
Poza powiedzeniem „Bez marynowanych warzyw Tet jest niepełny”, mój dziadek podsumował: Talerz marynowanych warzyw zawiera wszystkie smaki i aromaty życia. Mówiąc bardziej dosadnie, marynowane warzywa zawsze spełniają swoją misję: łączą i harmonizują smaki potraw podczas wiosennego posiłku i obchodów Tet. To nie przypadek, że mój ojciec często ze mnie żartował: Jeśli nie potrafisz przygotować marynowanych warzyw na Tet, kiedy wychodzisz za mąż, ryzykujesz, że zostaniesz odesłany z powrotem do… swojego pierwotnego miejsca pracy.
Link źródłowy






Komentarz (0)