W tamtych czasach dom mojej ciotki znajdował się przy ulicy Ham Nghi, obecnie ulicy Nguyen Thi Minh Khai. Nie wiem, czy rosły dziko, czy były sadzone, ale rosło tam kilka dość dużych drzew moringa. Ciepłą wiosną drzewa moringa były soczyście zielone. W tamtych czasach zarobki były skromne, a w sezonie świeżych krewetek, kiedy rybacy łowili krewetki i przywozili je na sprzedaż w pobliżu mostu Xom Bong, mąż mojej ciotki jeździł tam rowerem, żeby je zbierać i robić pastę krewetkową. Pasta krewetkowa, rozdrobniona z chili i czosnkiem, była pyszna z gorącym ryżem. Ale nie mogliśmy jej jeść bez przerwy. Dlatego moja ciocia zaczęła gotować zupę moringa z pastą krewetkową.
![]() |
Najstarsza córka mojej ciotki wciąż pamięta zbieranie liści moringi po szkole. Drzewo było wysokie, a ona niska, więc wynosiła krzesło z domu i stawała na nim, żeby zbierać liście. Musiała stawać na palcach, żeby sięgnąć wysoko w górę. Po zerwaniu wnosiła je do domu, obierała liście, usuwała łodygi i myła je do czysta. Następnie wkładała pastę krewetkową do garnka, zagotowywała wodę, dodawała liście moringi, ponownie doprowadzała do wrzenia, doprawiała i zdejmowała z pieca. To była orzeźwiająca zupa na upalne letnie popołudnie. Po zjedzeniu jej słodki smak pozostał na jej języku. Moja siostra do dziś nie pamięta, ile razy zbierała liście moringi, żeby ugotować zupę. Moja ciocia jednak z radością mówiła, że to „strategiczne źródło”, które pomogło całej rodzinie przetrwać te trudne chwile.
Z biegiem lat życie stopniowo się poprawiało. Po nocach spędzonych na morzu łodzie wracały z obfitymi połowami ryb i krewetek. Świeże owoce morza były łatwo dostępne na targu Dam i wielu innych targowiskach w Nha Trang. Niektórzy pracowici ludzie przejeżdżali przez przełęcz Luong Son do portu Vinh Luong, aby kupić świeże krewetki, kalmary i ryby do ugotowania. Te dni, kiedy jadłem pyszną zupę, są już tylko odległym wspomnieniem, które pozostało jedynie w pamięci mojego młodszego rodzeństwa.
Moja ciocia jednak była inna. Od czasu do czasu, gdy odwiedzała sąsiada i widziała drzewo moringa, zrywała liście i przynosiła je do domu. Potem szła na targ, żeby kupić słoik pasty krewetkowej, żeby ugotować zupę. Moja ciocia radośnie się zaśmiała: „Liście moringi są bardzo pożywne, podobnie jak liście batatów, mogą leczyć wiele dolegliwości, ale przede wszystkim leczą chorobę pustych portfeli”.
Nalewając zupę do miski, poczułam ukłucie smutku z powodu pokoleń mojej ciotki i matki, które przetrwały brutalne lata wojny i trudy okresu powojennego, a mimo to żyły i rozwijały się w tej ukochanej ziemi.
CẨM THƯ
Źródło: https://baokhanhhoa.vn/van-hoa/sang-tac/202601/to-canh-cua-kyuc-81b650e/







Komentarz (0)