Choć nie byli jej biologicznym dzieckiem, chętnie przyjęła je z otwartymi ramionami; choć nie były spokrewnione więzami krwi, kochała je i troszczyła się o nie jak o własne. Wychowała dwójkę osieroconych dzieci po pandemii COVID-19 z sercem matki oraz duchem i odpowiedzialnością żołnierza w czasie pokoju.
Decyzja ta wynika ze współczucia.
Pewnego poranka na początku czerwca odwiedziliśmy dom major Nguyen Thi Tuyet Phuong. Jej dom jest ukryty głęboko w cichej uliczce w dzielnicy Binh Thuy w mieście Can Tho . Przechodząc przez bramę, od razu poczuliśmy obecność kochającego domu. Dom nie miał szyldu, nie było dużej bramy, tylko kilka małych, ładnych doniczek z kwiatami na parapecie, dziecięce sandałki starannie ułożone na progu, a w środku dwójka dzieci radośnie bawiła się wśród sterty zabawek pośrodku domu. Przywitała nas pani Phuong – „wyjątkowa” matka Thai Nguyen Gia Huy (urodzonej w 2017 roku) i Thai Nguyen Khac Huy Hoang (urodzonej w 2019 roku) – dwójki dzieci osieroconych przez pandemię COVID-19. Patrząc na bawiące się dzieci czułym wzrokiem i łagodnym głosem pełnym macierzyńskiej miłości, pani Phuong opowiedziała nam o swojej drodze do wychowania Huy i Hoang.
|
Pani Nguyen Thi Tuyet Phuong ze swoimi dwoma siostrzeńcami, Gia Huy i Huy Hoang. |
Historia rozpoczyna się pewnego dnia pod koniec 2021 roku, gdy pandemia COVID-19 szalała wszędzie, pogrążając w żałobie niezliczone rodziny. W trakcie pandemii bliska przyjaciółka pani Phuong – samotna matka mieszkająca w gminie Tan Loi w dystrykcie Tinh Bien w prowincji An Giang – tragicznie zmarła, pozostawiając pięcioro małych dzieci. Najstarsze, zaledwie 15-letnie, musiało przerwać naukę w szkole przed osiągnięciem dorosłości i wziąć na siebie odpowiedzialność za opiekę nad młodszym rodzeństwem oraz starszymi dziadkami.
Usłyszawszy tragiczną wiadomość, pani Phuong była zdruzgotana. Opłakiwała przyjaciela, który poświęcił życie ciężkiej pracy, a który odszedł tak nagle. Ale tym, co naprawdę ją rozdzierało, była myśl o dzieciach, ledwo dojrzałych, by dorosnąć, a które muszą zmierzyć się z tak głęboką stratą. Dwoje najmłodszych, Gia Huy i Huy Hoang, było jeszcze za małych, by w pełni zrozumieć ból, jaki przeżywały. „W tamtym czasie opiekowałam się synem, który miał wypadek samochodowy, a także opiekowałam się moimi starszymi rodzicami w czasie pandemii. Ale kiedy pomyślałam o dzieciach, czułam, jakby coś ściskało mi serce” – wspominała pani Phuong.
Przełamując początkowe wahanie, poprosiła swoją jednostkę o pozwolenie na powrót do rodzinnego miasta przyjaciółki, niosąc w sobie głęboko zakorzenioną decyzję. Rozumiała, że adopcja dwójki dzieci, które nie były z nią spokrewnione więzami krwi, będzie wiązać się z wieloma trudnościami, od procedur prawnych i warunków ekonomicznych po presję psychiczną. Jednak patrząc na dzieci, zadała sobie pytanie, niemal jakby utwierdzając się w tym: Jeśli nie ja, to kto?
Po powrocie do domu rozmawiała z mężem – emerytowanym oficerem armii – o adopcji dwójki dzieci. Początkowo wahał się, ale ostatecznie poparł jej decyzję i poświęcenie. Razem dopełnili niezbędnych procedur i adoptowali dwoje najmłodszych z pięciorga dzieci zmarłego przyjaciela, Gię Huya i Huya Hoanga. „Nie jesteśmy bogaci, ale nasze serca są pełne” – powiedziała. I tak rozpoczęła się podróż drugiego macierzyństwa żołnierza – podróż bez więzów krwi, bez aktów urodzenia, połączona jedynie autentyczną miłością.
Radość w małym domu
Odkąd dwójka dzieci zamieszkała z nimi, mały dom pani Phuong stał się bardziej tętniący życiem i ożywiony. Codzienne czynności zostały zakłócone, zastąpione odgłosami dziecięcego śmiechu. Początkowo zarówno pani Phuong, jak i jej dzieci, miały spore trudności z przystosowaniem się do nowego życia. Dwoje małych dzieci nie przyzwyczaiło się jeszcze do nazywania jej „mamo” i często budziło się w nocy z płaczem, tęskniąc za biologiczną matką. Jednak dzięki cierpliwości i bezwarunkowej miłości pani Phuong stopniowo pomogła swoim dzieciom ustabilizować się emocjonalnie i zintegrować z rodziną.
|
Przedstawiciele Stowarzyszenia Kobiet z Departamentu Logistyki i Techniki Okręgu Wojskowego 9 odwiedzili i wręczyli prezenty major Nguyen Thi Tuyet Phuong (stojącej w środku) i jej dwójce dzieci, Gia Huy i Huy Hoang. |
Każdego ranka wstaje wcześnie, żeby ugotować, ubrać się i odwieźć dzieci do szkoły; po południu pilnie pomaga im w odrabianiu lekcji, przygotowuje posiłki i dba o to, żeby miały wystarczająco dużo snu. Niektórymi nocami oboje dzieci mają gorączkę, a ona nie śpi całą noc, opiekując się nimi. Bywają chwile, gdy jest tak wyczerpana pracą w ośrodku, w połączeniu z presją wychowywania dzieci, że może tylko cicho ocierać łzy w kuchni. Ale wtedy niewinne „Mamo!” od dzieci dodaje jej siły, by iść dalej. „Nigdy nie uważałam tego za poświęcenie. Dla mnie bycie nazywaną przez moje dzieci „Mamo” to coś świętego” – uśmiecha się, a jej oczy błyszczą szczęściem.
Rodzina pani Phuong ma teraz trzech synów. Jej najstarszy syn ukończył studia i obecnie pracuje w aptece w Can Tho. Główne dochody rodziny pochodzą z wojskowej pensji pani Phuong i emerytury jej męża. Chociaż dochody nie są wysokie, nigdy nie pozwalała dzieciom niczego nie brakować. Gia Huy, jej drugi syn, jest teraz w trzeciej klasie. Jest aktywny, uprzejmy i robi dobre postępy w nauce. Zeszłego lata, zauważając jego miłość do angielskiego, zapisała go na dodatkowe zajęcia, mimo że koszty były dość wysokie w porównaniu z dochodami rodziny. Jej najmłodszy syn, Huy Hoang, uczęszcza obecnie do przedszkola, a czesne przekracza milion VND miesięcznie. Pomimo konieczności starannego zarządzania wydatkami rodzinnymi, pani Phuong nigdy nie narzekała. Powiedziała: „Chcę, aby moje dzieci żyły szczęśliwie i otrzymały odpowiednią edukację”.
Jest nie tylko wzorową matką w domu, ale również kochają ją koledzy z Magazynu 303, Działu Logistyki i Techniki 9. Regionu Wojskowego, za jej zaangażowanie i odpowiedzialność w pracy. Niezależnie od stanowiska, zawsze osiąga sukcesy w każdym zadaniu, stając się wzorem odpowiedzialności i poświęcenia. Dzięki swoim niestrudzonym wysiłkom, od wielu lat pani Phuong jest uznawana za „Żołnierza Zaawansowanego” i „Wybitną Członkinię”. W szczególności, w 2024 roku, otrzymała tytuł „Wybitnego Żołnierza na szczeblu lokalnym” od szefa Działu Logistyki i Techniki.
|
Major Nguyen Thi Tuyet Phuong, podoficer, wykonuje obowiązki związane z konserwacją, konserwacją i naprawą broni w Magazynie 303, Departamencie Logistyki i Techniki Regionu Wojskowego 9. |
Nie tylko wyróżnia się w pracy, ale jej akt adopcji dwójki dzieci przyniósł jej podziw wielu współpracowników i stał się źródłem inspiracji w całej organizacji. Na początku 2021 roku, zanim oficjalnie uruchomiono program „Matki Chrzestnej” Wietnamskiego Związku Kobiet, pani Phuong dyskretnie zapoczątkowała ten projekt z miłością matki. Nie każdy potrafi kochać cudze dzieci jak własne i nie każdy jest gotów przyjąć małe dzieci, jednocześnie ponosząc liczne własne obowiązki. Ale dla pani Phuong, kobiety o współczującym sercu, było to po prostu słuszne. Nie czekając na regulacje prawne ani wsparcie, po cichu opiekowała się dziećmi i wychowywała je z całą swoją szczerą miłością. Ten humanitarny akt poruszył serca wielu członkiń Związku Kobiet w agencji, stając się silną motywacją do upowszechnienia programu „Matki Chrzestnej” i osiągnięcia rzeczywistej skuteczności.
Wzruszająca historia pani Phuong, która po raz drugi została matką, nie z poczucia obowiązku, lecz z miłości, stanowi piękne świadectwo szlachetnych cech kobiety noszącej mundur Armii Ho Chi Minha. W swoim małym domu na końcu spokojnej alejki, cicho pisze piosenkę o miłości o człowieczeństwie, o sercu, które potrafi dzielić się i kochać bezwarunkowo. To nie tylko opowieść o ciepłym domu, ale także żywy symbol miłości płynącej z serca, które prowadzi, gdzie żołnierze odnoszą ciche zwycięstwa w czasie pokoju.
Source: https://www.qdnd.vn/phong-su-dieu-tra/cuoc-thi-nhung-tam-guong-binh-di-ma-cao-quy-lan-thu-16/trai-tim-me-phuong-834854









Komentarz (0)